Echosonda czy marker – co lepiej sprawdza się przy szukaniu górek?

Poszukiwanie podwodnych górek, blatów i zróżnicowań dna to dla wielu wędkarzy klucz do regularnych sukcesów nad wodą. Właśnie na takich miejscach koncentrują się drapieżniki, karpie, leszcze czy sandacze. Spór o to, co lepiej sprawdza się do ich lokalizowania – klasyczny marker czy nowoczesna echosonda – trwa od lat. Każde z tych rozwiązań ma swoje zalety, ograniczenia oraz specyficzne zastosowania. Świadomy wybór nie polega więc na prostym „lepsze–gorsze”, ale na dopasowaniu narzędzia do stylu łowienia, łowiska oraz własnych umiejętności.

Na czym polega praca echosondy i markera?

Żeby rzetelnie porównać obie metody, warto najpierw zrozumieć, jak działają. Echosonda to elektroniczne urządzenie wykorzystujące fale dźwiękowe do tworzenia obrazu dna oraz tego, co znajduje się w słupie wody. Marker natomiast to zwykle pływak połączony z obciążeniem i żyłką lub plecionką, którym fizycznie „obmacujemy” dno, licząc czas opadu i czując strukturę podłoża.

Jak działa echosonda w praktyce?

Echosonda wysyła pod wodę impuls dźwiękowy, który odbija się od dna, roślinności i ryb, a następnie wraca do przetwornika. Na tej podstawie urządzenie oblicza odległość oraz rysuje na ekranie profil dna. Dzięki temu wędkarz może w czasie rzeczywistym śledzić głębokość, nachylenie stoku, twardość podłoża, a często także orientacyjnie wielkość i ułożenie ryb.

W zależności od modelu mamy do dyspozycji kilka technologii: klasyczne sonary 2D, systemy CHIRP, obrazowanie boczne (Side Imaging) czy strukturalne (Down Imaging, StructureScan). Im bardziej zaawansowana echosonda, tym czytelniejszy i dokładniejszy obraz, ale też wyższa cena i większe wymagania co do umiejętności interpretacji.

Do korzystania z echosondy wymagany jest zazwyczaj ponton, łódź lub specjalny sonarek bezprzewodowy, który można zarzucić wędką jak przynętę. Przetwornik musi mieć stały kontakt z wodą, a ekran powinien być czytelny w pełnym słońcu. Dla wielu wędkarzy jest to centrum dowodzenia, łączące informacje o głębokości, temperaturze, strukturze dna i aktywności ryb.

Jak działa marker do szukania górek?

Marker składa się z pływaka (często o kształcie strzały), ciężarka i linki z zaznaczonymi odcinkami – na przykład co metr lub co stopę. Po zarzuceniu ciężarek opada na dno, a pływak pozostaje nad wodą. Wędkarz zwalnia linkę, aż pływak wypłynie na powierzchnię. Licząc ilość wysnutej linki, może określić głębokość w danym miejscu.

Jeszcze ważniejszy jest etap ściągania markera. Ciężarek przesuwa się po dnie, a wędkarz przez blank wędki czuje, czy grunt jest twardy, mulisty, porośnięty roślinnością, czy występują kamienie, muszle, zaczepy. Górka zostaje zlokalizowana, gdy w trakcie ściągania markera zauważalnie zmienia się głębokość – najczęściej w krótkim odcinku.

Do sondowania markerem używa się specjalnych wędzisk markerowych, wyróżniających się czułością i zapasem mocy. W feederze lub spinningu rolę markera może pełnić klasyczny ciężarek i plecionka, choć dedykowany zestaw markerowy jest wygodniejszy i dokładniejszy.

Echosonda – nowoczesna technologia w służbie wędkarza

Echosonda zrewolucjonizowała sposób, w jaki wielu wędkarzy patrzy na akwen. Tam, gdzie kiedyś dominowało „czucie” dna, dziś mamy obraz niczym mapa lub fotografia. Dobrze skonfigurowany sonar pozwala odnaleźć górki w kilka minut, tam gdzie marker wymagałby długiego i żmudnego sondowania.

Zalety echosondy przy szukaniu górek

Największą przewagą echosondy jest szybkość. Płynąc wolno wzdłuż zbiornika, wędkarz od razu widzi, gdzie dno nagle unosi się z 6 na 3 metry, gdzie mamy szczyt górki, a gdzie ostrą krawędź spadu. Nie trzeba niczego liczyć ani wysnuwać linki – wystarczy obserwować ekran.

  • Bardzo szybkie przeszukiwanie dużych powierzchni wody, bez konieczności wielokrotnego zarzucania.
  • Możliwość zapisania ścieżki, punktów (waypointów) i późniejszego ich odnajdywania z dokładnością do kilku metrów.
  • Ocena wielkości i liczebności ławic ryb na oraz przy górce, co pomaga wybrać najbardziej produktywne miejsca.
  • Informacja o twardości dna – w wielu echosondach odczytywana na podstawie siły odbicia sygnału i koloru lub grubości linii dna.
  • Ocena porastania górki roślinnością – wysokość roślin lub kożuch zielska są widoczne jako struktury unoszące się nad dnem.

Dla wędkarza łowiącego z łodzi echosonda jest narzędziem, które pozwala reagować na bieżąco. Jeśli widzimy, że ryby „wiszą” na stoku górki od zachodniej strony, możemy natychmiast tam zakotwiczyć lub dryfować, prowadząc przynęty dokładnie przez strefę aktywności.

Ograniczenia i pułapki korzystania z echosondy

Nowoczesna elektronika potrafi oszukać wędkarza w inny sposób – zastępując intuicję i doświadczenie nadmierną wiarą w ekran. Oto najważniejsze ograniczenia, o których warto pamiętać.

  • Echosonda pokazuje obraz dwuwymiarowy (czas vs głębokość), co bywa mylące przy stromych stokach lub bardzo małych górkach.
  • Nie zawsze precyzyjnie rozróżni roślinność od miękkiego mułu lub drobnych zawiesin, zwłaszcza w tanich modelach.
  • W płytkiej wodzie sygnał może się nakładać, a niewielkie górki nie będą wyraźnie widoczne, szczególnie przy szerokim stożku.
  • Wymaga zasilania, regularnego ładowania akumulatora oraz pewnych umiejętności konfiguracji i interpretacji obrazu.
  • Sam fakt widoczności ryb na ekranie nie oznacza, że są one aktywne i chętne do współpracy – „pusty” ekran czasem też daje ryby.

Wielu wędkarzy przesiadających się z markera na echosondę ma początkowo problemy z właściwym odczytem dna. Na przykład wąska, stroma górka widziana przy zbyt dużej prędkości może wyglądać jak pojedynczy skok linii dna, podczas gdy w rzeczywistości jest to rozległy blat o nieregularnym kształcie.

Dobór echosondy do stylu łowienia

Nie każda echosonda jest dobrym wyborem do szukania górek. W przypadku łodzi i pontonów na wodach stojących warto zwrócić uwagę na:

  • Czułość i rozdzielczość ekranu – im wyższa, tym łatwiej wyłapać drobne zmiany ukształtowania dna.
  • Możliwość pracy w niskich zakresach częstotliwości (szerszy stożek) i wyższych (większa szczegółowość).
  • Systemy typu Down Imaging/DownScan – bardzo pomocne przy rozróżnianiu twardych struktur, wraków, kamienistych górek.
  • Opcję znakowania punktów GPS oraz tworzenia map batymetrycznych, co pozwala tworzyć własne mapy zbiornika.

Na małych zbiornikach, gdzie łowi się głównie z brzegu, popularność zyskały bezprzewodowe sonarki zarzucane wędką. Pozwalają one „przeskanować” wodę przed sobą, choć ich pole widzenia jest ograniczone w porównaniu z echosondą montowaną na łodzi.

Marker – klasyczna metoda sondowania dna

Marker to w pewnym sensie powrót do korzeni – zamiast patrzeć w ekran, patrzymy na szczytówkę i wsłuchujemy się w sygnały płynące z dna. W doświadczonych rękach marker potrafi dostarczyć informacji, których nie pokaże żadna elektronika, przede wszystkim w zakresie struktury podłoża i realnego „czucia” górki.

Dlaczego marker wciąż ma swoje miejsce?

Mimo łatwej dostępności echosond, marker nadal jest standardem w wielu metodach, szczególnie w nowoczesnym karpiowaniu czy zaawansowanym feederze. Jest kilka powodów, dla których ta technika wciąż jest bardzo ceniona.

  • Precyzyjne wyczucie twardości podłoża: piasek, żwir, muł, muszle, kamienie – każdy rodzaj dna „stuka” i stawia opór w inny sposób.
  • Dokładna ocena nachylenia stoku – przy powolnym ściąganiu można odczuć moment, w którym ciężarek schodzi po spadzie.
  • Brak elektroniki – marker działa zawsze, niezależnie od pogody, baterii czy zakłóceń elektromagnetycznych.
  • Możliwość pozostawienia pływaka w wodzie jako stałego punktu nęcenia lub orientacji przy łowieniu z brzegu.
  • Niski koszt w porównaniu z dobrą echosondą – to ważne zwłaszcza dla początkujących.

Sondowanie markerem często wiąże się z dokładniejszym poznaniem konkretnego fragmentu dna. Wędkarz, który spędził kilka godzin, „rysując” sobie w wyobraźni profil górki, znacznie lepiej rozumie jej kształt niż ktoś, kto tylko rzucił okiem na ekran sonaru.

Jak efektywnie sondować dno markerem?

Skuteczne użycie markera wymaga pewnej metodyki. Najpierw wykonuje się dalekie rzuty w wybranym kierunku, następnie liczy czas opadu ciężarka, kontrolując, kiedy pływak wypływa na powierzchnię. W ten sposób określamy maksymalną głębokość na danej odległości.

Później można stopniowo skracać rzut, sondować obszar wachlarzem, a następnie „przeczesywać” podejrzane miejsca, powoli ściągając marker. Górka objawi się nagłą zmianą głębokości: najpierw czas opadu będzie krótszy, potem znów się wydłuży, gdy ciężarek zjedzie po spadzie. Równocześnie przez szczytówkę czujemy, czy stok jest twardy, czy pokryty miękkim mułem.

Docelowe miejsce łowienia często oznacza się pozostawionym markerem, choć na niektórych wodach regulamin zabrania stawiania pływaków. W nowoczesnym karpiowaniu częstą praktyką jest precyzyjne oznaczenie odległości klipsowaniem linki na kołowrotku oraz używanie znaczników na żyłce, co pozwala wracać do tej samej górki bez konieczności ponownego sondowania.

Wady i ograniczenia markera

Marker, choć prosty i skuteczny, ma swoje minusy, zwłaszcza na dużych i bardzo głębokich zbiornikach, gdzie sondowanie jedynie rzutami staje się czasochłonne. Oto najczęstsze problemy, z którymi mierzą się wędkarze:

  • Duża ilość czasu potrzebna na dokładne poznanie większego fragmentu zbiornika.
  • Ryzyko płoszenia ryb podczas intensywnego „kłucia” wody ciężkim zestawem markerowym.
  • Ograniczona precyzja na bardzo dużych odległościach rzutów, szczególnie przy silnym wietrze i fali.
  • Utrudnione sondowanie bardzo stromych stoków i mikrostruktury, które można łatwo przeoczyć.
  • Brak informacji o aktualnym położeniu ryb – marker mówi o dnie, ale nie o tym, czy górka jest aktywnie zasiedlona.

Mimo tych ograniczeń, dobrze użyty marker pozostaje narzędziem, które pozwala nie tylko zlokalizować górkę, ale również „poczuć”, czy jest ona atrakcyjna dla danej metody – czy nadaje się na stanowisko karpiowe, czy raczej drapieżnikowe, czy jest twarda pod feeder, czy też zbyt zamulona.

Echosonda czy marker – co lepiej sprawdza się przy szukaniu górek?

Porównując echosondę i marker, trzeba pamiętać, że odpowiadają one na dwa różne, choć powiązane pytania. Echosonda najpierw mówi: „gdzie w ogóle są górki na zbiorniku?”, natomiast marker dopowiada: „jak dokładnie ta konkretna górka wygląda i czy warto ją łowić”.

Szybkość vs szczegółowość

Pod względem szybkości echosonda nie ma konkurencji. Na dużej zaporówce, gdzie górki są nieliczne i rozrzucone, marker może wymagać dziesiątek rzutów, zanim trafimy na pierwsze wypiętrzenie. Tymczasem sonar pokaże nam cały przekrój zbiornika w ciągu jednego czy dwóch dłuższych przepłynięć.

Jednak jeśli priorytetem jest maksymalna precyzja ustawienia zestawu na wierzchołku górki, szczególnie w łowieniu z brzegu, marker wciąż bywa niezastąpiony. Pozwala on namierzyć nie tylko górkę jako taką, ale konkretne mikro-miejsca: mały twardy placek na szczycie, niewielkie zagłębienie, pas muszli czy wyrwę w dywanie roślin.

Różne łowiska – różne odpowiedzi

Wybór między echosondą a markerem zależy mocno od typu wody:

  • Na dużych, głębokich zaporówkach z łodzi – echosonda jest absolutną podstawą. Marker bywa używany pomocniczo lub wcale.
  • Na średnich i małych zbiornikach komercyjnych, gdzie łowi się głównie z brzegu – marker jest często wygodniejszy, choć sonarek bezprzewodowy może być cennym uzupełnieniem.
  • Na rzekach – klasyczny marker traci na znaczeniu przez przepływ i zaczepy; echosonda pomaga odnaleźć rynny i ostre spady, ale obie metody są trudniejsze niż na wodach stojących.
  • Na płytkich jeziorach z licznymi pasami roślin – echosonda może mieć problemy z dokładną interpretacją, a marker pozwala „przebić się” przez ziele i poczuć twarde garby pod roślinnością.

Im większy i mniej poznany akwen, tym mocniej rośnie przewaga echosondy jako narzędzia strategicznego. Im bardziej zależy nam na dogłębnym poznaniu jednej, konkretnej górki w zasięgu rzutu, tym wyraźniej ujawniają się atuty markera.

Doświadczenie wędkarza a wybór narzędzia

Dla początkujących wędkarzy echosonda wydaje się kuszącą drogą na skróty – ekran pokazuje wszystko, wystarczy patrzeć. W rzeczywistości poprawna interpretacja obrazu dna wymaga praktyki. Wiele osób, które nie przeszły etapu pracy z markerem, ma problem z „przełożeniem” tego, co widzą na ekranie, na realny kształt górki pod wodą.

Marker uczy cierpliwości i buduje wyobraźnię przestrzenną. Wędkarz po godzinach sondowania jest w stanie dosłownie „narysować” profil dna w głowie. Gdy taka osoba siądzie przed echosondą, dużo łatwiej jest jej zrozumieć, co oznaczają poszczególne kształty linii i plam na ekranie.

Z kolei dla bardzo doświadczonych łowców z łodzi echosonda jest narzędziem wręcz niezbędnym. Pozwala na przykład płynąć po krawędzi górki i prowadzić przynętę dokładnie po zadanej głębokości, kontrolować, czy ryby trzymają się szczytu, czy spadów, oraz czy w danym momencie w ogóle przebywają w okolicy.

Połączenie obu metod – optymalne rozwiązanie?

Najrozsądniejsze podejście dla wielu wędkarzy to traktowanie echosondy i markera jako narzędzi komplementarnych, a nie konkurencyjnych. W praktyce często wygląda to tak:

  • Echosonda służy do szybkiego odszukania potencjalnych górek, blatów i spadów na większym obszarze.
  • Po wytypowaniu kilku obszarów wędkarz wraca do najciekawszych i pracuje markerem, żeby dokładnie poznać ich strukturę.
  • Finalnie górka jest oznaczana w GPS echosondy oraz „wyczuta” markerem, a zestawy są ustawiane z maksymalną precyzją.

Takie podejście jest szczególnie popularne w nowoczesnym karpiowaniu, gdzie na dużych zbiornikach wykorzystuje się łodzie zanętowe z echosondami i GPS, ale kluczowe miejscówki są najpierw dokładnie sondowane markerem. Echosonda wskazuje miejsca, a marker pomaga wybrać najlepsze „centymetry”.

Praktyczne wskazówki: jak wybierać i łączyć sprzęt?

Skoro nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi, warto zastanowić się, jak dobrać zestaw narzędzi do konkretnych warunków. Kilka praktycznych scenariuszy pokazuje, w jakich sytuacjach lepiej sięgnąć po echosondę, kiedy po marker, a kiedy po oba naraz.

Łowienie z łodzi na dużej zaporówce

Na ogromnych zbiornikach zaporowych, gdzie głębokość sięga kilkunastu metrów, a górki są rzadko rozsiane na otwartej wodzie, echosonda jest praktycznie obowiązkowa. Pozwala w ogóle zorientować się, gdzie warto zacząć łowienie. Marker może być używany lokalnie – np. gdy chcemy bardzo precyzyjnie ustawić się na szczycie jednej wytypowanej górki i sprawdzić jej strukturę dna.

Łowienie z brzegu na średnim jeziorze

Na jeziorach o powierzchni kilku–kilkunastu hektarów, gdzie zazwyczaj mamy jedno, dwa strome wypiętrzenia w zasięgu rzutu, marker często wystarcza. Systematyczne sondowanie wachlarzem pozwala dokładnie poznać dno w promieniu kilkudziesięciu metrów od brzegu. Jeśli dysponujemy sonarkiem bezprzewodowym, możemy użyć go do wstępnego namierzenia górek, a potem markerem dopracować szczegóły.

Łowienie „z marszu” na nieznanej wodzie

Podczas krótkich, kilkugodzinnych wypadów na zupełnie nieznane łowiska, czas jest szczególnie cenny. W takiej sytuacji echosonda pozwala szybko odsiać puste, monotonne fragmenty dna i skoncentrować się na kilku najciekawszych górkach. Jeśli czasu jest akurat tyle, by dokładniej poznać jedną lub dwie z nich, marker pomoże wybrać tę najlepiej nadającą się pod wybraną metodę.

Specjalistyczne zastosowania – drapieżniki, karpie, feeder

W łowieniu drapieżników z łodzi (szczupak, sandacz, okoń) echosonda pełni rolę podstawowego narzędzia lokalizacji zarówno górek, jak i samych ryb. Wędkarze częściej przemieszczają się z miejsca na miejsce, reagują na zmiany pogody i aktywności ryb. Marker jest używany rzadziej, głównie przy łowieniu stacjonarnym, z zakotwiczonej łodzi.

W nowoczesnym łowieniu karpi i dużych leszczy, gdzie liczy się możliwość długotrwałego nęcenia w jednym, dopieszczonym punkcie, marker pozostaje fundamentem. Wielu karpiarzy korzysta z echosond (także w łodziach zanętowych), ale i tak nie rezygnuje z fizycznego „obmacania” dna, zanim postawi zestawy na górce.

W feederze i method feederze sondowanie markerem lub ciężarkiem jest niemal obowiązkowym rytuałem przed rozpoczęciem łowienia. Nawet jeśli wędkarz zna już mniej więcej układ dna, warunki mogą się zmieniać – powstają nowe naniesienia, roślinność, drobne śmieci. Dokładne sondowanie pozwala ustalić, gdzie postawić koszyk: na szczycie górki, u jej stóp czy na łagodnym stoku.

Inne powiązane aspekty szukania górek

Sam wybór echosondy czy markera to tylko część układanki. Znajomość kilku dodatkowych zagadnień sprawia, że informacje z obu narzędzi można wykorzystać skuteczniej, niezależnie od metody łowienia.

Kiedy górka jest naprawdę wartościowa?

Nie każda górka jest automatycznie „miejscem życia” ryb. O jej atrakcyjności decyduje wiele czynników:

  • Różnica głębokości względem otoczenia – im większy kontrast, tym silniejsza koncentracja pokarmu i ryb.
  • Rodzaj dna – twardy garb na tle mulistego otoczenia przyciąga małże, skorupiaki i drobnicę.
  • Położenie względem linii brzegowej, dopływów, stoków – górki na trasach migracji ryb są zwykle bardziej produktywne.
  • Pokrycie roślinnością – częściowo porośnięta górka może być lepsza niż całkiem „goła” lub całkowicie zarośnięta.

Echosonda ułatwia ocenę różnicy głębokości i pokrycia roślinnością, marker pozwala dokładniej sprawdzić twardość i strukturę dna. Dopiero połączenie tych informacji daje pełniejszy obraz.

Sezonowość – kiedy ryby trzymają się górek?

Znaczenie górek zmienia się wraz z porami roku. Wiosną płytkie górki nagrzewające się szybciej niż otoczenie przyciągają drobnicę i pierwsze drapieżniki. Latem ważniejsze mogą być głębsze wypiętrzenia, gdzie woda jest chłodniejsza i bardziej natleniona. Jesienią ryby często trzymają się stoków górek opadających w kierunku głębokich rynien, przygotowując się do zimowisk.

Echosonda pomaga obserwować te sezonowe migracje: na przykład latem widzimy sandacze „wiszące” w pół wody nad górką, a jesienią przyklejone do dna na jej spodzie. Marker pozostaje natomiast narzędziem do stałego monitorowania stanu dna – czy nie pojawił się nowy kożuch zielska, czy górka nie zamuliła się przez sezon.

Prawo i etyka używania echosondy i markerów

Na wielu wodach przepisy wprost regulują korzystanie z niektórych urządzeń. Zdarza się, że organizator zawodów lub gospodarz łowiska zakazuje używania echosond podczas imprez sportowych, by wyrównać szanse. Bywają też wody, gdzie stawianie markerów jest zakazane jako zaśmiecanie lub potencjalne zagrożenie dla innych użytkowników akwenu.

Warto zawsze sprawdzić regulamin łowiska i pamiętać o etyce. Intensywne „oranie” dna ciężkim markerem w niewielkiej zatoce może skutecznie wypłoszyć ryby z rejonu, a pozostawione bez opieki pływaki bywają problematyczne dla żeglarzy czy pływaków. Z kolei nadmierne poleganie na echosondzie w połączeniu z GPS-em może prowadzić do bardzo mocnego „obciążania” niewielkich, kluczowych górek, co przy dużej presji wędkarskiej negatywnie wpływa na kondycję populacji ryb.

FAQ

Czy początkujący wędkarz powinien zaczynać od echosondy czy od markera?

Dla osoby stawiającej pierwsze kroki lepszym wyborem jest marker lub nawet zwykły ciężarek na plecionce. Uczy to liczenia głębokości, rozpoznawania rodzaju dna i buduje wyobraźnię o kształcie łowiska. Echosonda bez tej podstawy bywa myląca – łatwo patrzeć w ekran, ale trudno zrozumieć, co naprawdę przedstawia. Po „przerobieniu” markera przejście na sonar staje się dużo bardziej naturalne, a interpretacja obrazu znacznie łatwiejsza.

Czy echosonda zawsze pokazuje wszystkie ryby, które są na górce?

Echosonda nie jest „rentgenem” wody. Widzi tylko to, co znajduje się w stożku sygnału pod przetwornikiem i co daje wystarczająco silne echo. Część ryb może pływać poza tym obszarem, część leżeć tak blisko dna, że zlewa się z jego linią, a drobna ryba czy pojedyncze sztuki bywają pomijane. Dodatkowo interpretację utrudniają zakłócenia, pęcherzyki powietrza czy roślinność. Dlatego brak ryb na ekranie nie zawsze oznacza, że górka jest „martwa”.

Czy marker może płoszyć ryby na górce?

Tak, intensywne sondowanie markerem, szczególnie ciężkimi zestawami i w płytkiej wodzie, potrafi tymczasowo wypłoszyć ostrożne ryby. Dotyczy to głównie ostrożnych karpi czy dużych leszczy, które źle reagują na ciągłe uderzanie ciężarka o dno. Rozsądne jest więc planowanie sondowania z wyprzedzeniem: dokładnie „przeczesać” dno, wybrać miejscówkę, a potem dać wodzie trochę „odpocząć”, zanim zaczniemy właściwe łowienie i nęcenie.

Czy sonarek bezprzewodowy może całkowicie zastąpić klasyczną echosondę?

Sonarki bezprzewodowe zarzucane wędką są świetnym kompromisem dla łowiących z brzegu, ale mają ograniczenia. Ich pole widzenia jest mniejsze, trudniej systematycznie przeskanować duże obszary, a zasięg i jakość transmisji zależą od warunków. Nie zastąpią pełnoprawnej echosondy z GPS-em na dużej łodzi, ale znakomicie uzupełniają marker tam, gdzie nie mamy dostępu do typowego sonaru. W wielu sytuacjach to dobre, mobilne i dość tanie rozwiązanie.

Jak rozpoznać twardą górkę markerem, a jak echosondą?

Marker „mówi” poprzez dotyk: na twardym dnie ciężarek wyraźnie stuka, zatrzymuje się i przeskakuje, a szczytówka drga ostro. Na miękkim mule opad jest „gąbczasty”, bez wyraźnego uderzenia. Echosonda ocenia twardość po sile odbicia – twarde dno ma grubszą, wyraźniejszą linię, często w jaśniejszym kolorze, a miękkie rysuje się cieniej. W modelach z Down Imaging widać to szczególnie wyraźnie. Połączenie obu metod daje najbardziej wiarygodny obraz struktury górki.

Powiązane treści

Test parasoli i namiotów wędkarskich – ochrona przed deszczem i słońcem

Dobry parasol lub namiot wędkarski to jeden z tych elementów wyposażenia, który ratuje zasiadkę, gdy pogoda nagle się załamuje lub słońce zaczyna prażyć bez litości. Odpowiednio dobrane schronienie nad wodą nie tylko chroni przed deszczem i wiatrem, ale też pozwala skupić się na łowieniu, zamiast na walce z żywiołami. Test parasoli i namiotów wędkarskich pomaga zrozumieć, które rozwiązania faktycznie sprawdzają się w praktyce, a które są tylko kompromisem na krótkie,…

Kołowrotki z wolnym biegiem – czy to konieczność w metodzie gruntowej?

Kołowrotki z wolnym biegiem od lat budzą emocje wśród wędkarzy łowiących z gruntu. Dla jednych to obowiązkowy element zestawu karpiowego, dla innych zbędny gadżet, który tylko komplikuje obsługę sprzętu. Warto więc dokładnie przyjrzeć się temu rozwiązaniu, zrozumieć jego konstrukcję, zalety i ograniczenia, a następnie odpowiedzieć sobie szczerze: czy w moim stylu łowienia wolny bieg to realna potrzeba, czy raczej wygoda, do której łatwo się przyzwyczaić, ale bez której spokojnie można…

Atlas ryb

Karaś srebrzysty – Carassius gibelio

Karaś srebrzysty – Carassius gibelio

Karaś pospolity – Carassius carassius

Karaś pospolity – Carassius carassius

Lin – Tinca tinca

Lin – Tinca tinca

Amur biały – Ctenopharyngodon idella

Amur biały – Ctenopharyngodon idella

Tołpyga pstra – Hypophthalmichthys nobilis

Tołpyga pstra – Hypophthalmichthys nobilis

Tołpyga biała – Hypophthalmichthys molitrix

Tołpyga biała – Hypophthalmichthys molitrix

Węgorz europejski – Anguilla anguilla

Węgorz europejski – Anguilla anguilla

Okoń europejski – Perca fluviatilis

Okoń europejski – Perca fluviatilis

Sum europejski – Silurus glanis

Sum europejski – Silurus glanis

Sandacz – Sander lucioperca

Sandacz – Sander lucioperca

Szczupak – Esox lucius

Szczupak – Esox lucius

Płoć – Rutilus rutilus

Płoć – Rutilus rutilus