Maksymalny podtrzymywalny połów (MSY) – teoria a praktyka w zarządzaniu stadami ryb

Idea maksymalnego podtrzymywalnego połowu (MSY) stała się jednym z najważniejszych pojęć w nauce o rybołówstwie i zarządzaniu zasobami morza. Łączy w sobie elementy ekologii, matematyki, ekonomii oraz polityki międzynarodowej. Choć MSY miał być prostym narzędziem zapewniającym długotrwałą eksploatację stad ryb bez ryzyka ich załamania, praktyka pokazała, że jego stosowanie niesie zarówno szanse, jak i poważne zagrożenia. Poniższy tekst omawia podstawy teorii MSY, jej rolę w zarządzaniu zasobami rybnymi, a także ograniczenia, krytykę i nowe kierunki rozwoju podejścia do eksploatacji zasobów wodnych.

Podstawy biologiczne i matematyczne maksymalnego podtrzymywalnego połowu

Punkt wyjścia do zrozumienia **maksymalnego** podtrzymywalnego połowu stanowi wiedza o dynamice populacji ryb. Klasyczne modele opisują wzrost biomasy stada w czasie, zakładając istnienie pewnej pojemności środowiska – maksymalnego poziomu biomasy, który ekosystem jest w stanie utrzymać. Jeżeli biomasa jest niska, populacja rośnie szybko; gdy zbliża się do pojemności środowiska, tempo wzrostu maleje. MSY pojawia się jako teoretyczny punkt, w którym długoterminowy średni odłów jest największy, a mimo to biomasa pozostaje stabilna.

Najczęściej w klasycznych opracowaniach stosuje się model logistyczny wzrostu populacji. Zakłada on, że zmiana biomasy w czasie jest proporcjonalna zarówno do aktualnej biomasy, jak i do różnicy między nią a pojemnością środowiska. W tym ujęciu istnieje określony poziom biomasy pośredni między zerem a maksimum, przy którym przyrost naturalny populacji jest najwyższy. Właśnie na tym poziomie, w prostym rozumieniu, powinniśmy utrzymywać stado, aby móc co roku odławiać największą ilość ryb bez ryzyka jego załamania.

W praktyce biologowie rybacy wyróżniają kilka kluczowych parametrów: śmiertelność naturalną, śmiertelność połowową, rekrutację (dopływ nowych osobników do stada) oraz strukturę wiekową. MSY nie dotyczy jedynie liczby ryb, lecz całej ich populacyjnej struktury. Zbyt intensywne odławianie młodych osobników może zaburzyć proces rekrutacji, natomiast nadmierne połowy dorosłych zmieniają wzorzec rozmnażania i mogą powodować tzw. starzenie się stada. Nawet jeśli teoretycznie biomasa wydaje się odpowiednia, wewnętrzna struktura populacji może być już trwale zdegradowana.

Modele matematyczne wykorzystywane w ocenie MSY stały się z czasem coraz bardziej złożone. Od prostych modeli produkcyjnych przeszły do modeli struktury wiekowej, modeli długościowych, a także do zaawansowanych symulacji obejmujących wiele gatunków jednocześnie. Wciąż jednak podstawą pozostaje założenie, że istnieje pewien poziom intensywności połowów, który pozwala utrzymać populację w stanie względnej równowagi, przy maksymalnym możliwym długoterminowym odłowie.

Warto podkreślić, że MSY jest pojęciem o charakterze średnim i długoterminowym, a nie jednorazowym. Oznacza to, że nie chodzi o największy możliwy połów w jednym roku, lecz o takie zarządzanie stadem, które gwarantuje stabilne plony w perspektywie dekad. Z tego powodu wprowadza się pojęcia pokrewne, takie jak FMSY (poziom śmiertelności połowowej zgodny z MSY) czy BMSY (poziom biomasy odpowiadający MSY), które wykorzystywane są w praktyce w planach odbudowy i zarządzania.

MSY w praktyce zarządzania zasobami rybnymi

Teoria MSY zyskała ogromną popularność w drugiej połowie XX wieku, kiedy w wielu krajach rozpoczęto opracowywanie nowoczesnych systemów zarządzania rybołówstwem. Uznano, że można wyznaczyć ilościowe limity połowowe – tzw. całkowite dopuszczalne połowy (TAC) – tak, aby odzwierciedlały one poziom MSY dla danego stada. W praktyce oznaczało to, że naukowcy estymowali najpierw parametry populacji, następnie obliczali BMSY i FMSY, a potem proponowali kwoty połowowe, które miały zapewnić utrzymanie tych wartości.

W Europie jednym z najbardziej znanych przykładów stosowania MSY są regulacje w ramach Wspólnej Polityki Rybackiej Unii Europejskiej. Na podstawie danych z rejsów badawczych, dzienników połowowych, prób biologicznych oraz modeli matematycznych Międzynarodowa Rada Badań Morza (ICES) formułuje coroczne zalecenia dotyczące poziomu połowów zgodnych z MSY. Na ich podstawie Rada UE ustala kwoty dla poszczególnych państw członkowskich. Podobne mechanizmy funkcjonują także w innych częściach świata, np. w Ameryce Północnej czy na Pacyfiku.

MSY stał się również celem politycznym zapisanym w wielu międzynarodowych porozumieniach. Konwencja Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS) zobowiązuje państwa do utrzymania populacji zasobów żywych mórz na poziomie zbliżonym do tego, który jest w stanie zapewnić maksymalny podtrzymywalny połów. Oznacza to, że MSY nie jest jedynie koncepcją naukową, lecz także prawnym punktem odniesienia, z którym państwa muszą się liczyć przy formułowaniu polityk morskich.

W krajowych systemach zarządzania MSY realizowany jest poprzez kombinację narzędzi technicznych i ekonomicznych. Poza kwotami połowowymi stosuje się ograniczenia czasowe (sezony połowowe), zamknięcia przestrzenne (obszary chronione, rejony tarła), minimalne rozmiary ryb, ograniczenia dotyczące narzędzi połowowych, a także systemy licencji i uprawnień. Wszystkie te środki mają w teorii przekładać się na utrzymanie poziomu eksploatacji zbliżonego do FMSY, a tym samym na ochronę biomasy na poziomie BMSY lub wyższym.

Nie bez znaczenia jest także aspekt ekonomiczny. MSY bywa interpretowany jako próba maksymalizacji długoterminowych zysków z rybołówstwa, przy zachowaniu trwałości zasobów. W praktyce jednak ekonomiczne optimum – tzw. maksymalny zrównoważony zysk ekonomiczny – często różni się od biologicznego MSY. Z ekonomicznego punktu widzenia opłacalne może być utrzymywanie biomasy nawet powyżej BMSY, ponieważ mniejsza intensywność połowów oznacza niższe koszty operacyjne i lepszą rentowność. Ten konflikt między biologiczną a ekonomiczną perspektywą jest jednym z istotnych wyzwań w zarządzaniu zasobami rybnymi.

Ograniczenia, niepewność i krytyka podejścia opartego na MSY

Choć koncepcja MSY przez długi czas dominowała w nauce o rybołówstwie, stopniowo zaczęto dostrzegać jej poważne ograniczenia. Pierwszym z nich jest założenie relatywnej stabilności środowiska. Klasyczne modele MSY opierają się na tym, że warunki środowiskowe – takie jak temperatura, zasolenie, produktywność pierwotna czy struktura sieci troficznych – nie ulegają dużym, trwałym zmianom. Tymczasem obserwowany zmian klimatu oraz zjawiska takie jak zakwity glonów, eutrofizacja czy zakwaszanie oceanów powodują, że parametry populacyjne ryb mogą dynamicznie się zmieniać.

Kolejną słabością jest konieczność posiadania dokładnych danych o stanie stad. W wielu regionach świata monitoring jest ograniczony, a informacje o połowach są niepełne lub niewiarygodne. Zjawisko nielegalnych, nieraportowanych i nieuregulowanych połowów (IUU fishing) podważa wiarygodność oceny rzeczywistej presji połowowej. Jeżeli parametry modeli są obarczone dużą niepewnością, wyliczony MSY może być mylący, co prowadzi do ustanawiania zbyt wysokich kwot i degradacji zasobów.

Trzecim istotnym problemem jest fakt, że klasyczny MSY dotyczy pojedynczego gatunku, traktowanego w izolacji. Tymczasem ekosystemy morskie to złożone sieci powiązań troficznych, w których zmiany w jednym gatunku wpływają na inne. Intensywna eksploatacja drapieżników może prowadzić do wzrostu liczebności gatunków niższego poziomu troficznego, co zmienia całą strukturę ekosystemu. Z kolei przełowienie ofiar drapieżników może doprowadzić do ich załamania, nawet gdy bezpośrednia presja połowowa na drapieżnika jest niewielka. MSY ignorujący te zależności może okazać się biologicznie nierealistyczny.

W literaturze pojawiła się również krytyka natury filozoficznej i etycznej. Wskazuje się, że skupienie się na maksymalizacji podaży białka rybnego zbyt wąsko definiuje cele zarządzania morzem. Z perspektywy zrównoważonego rozwoju należy brać pod uwagę nie tylko ilość odławianych ryb, ale także dobrostan ekosystemów, potrzeby społeczności nadbrzeżnych, zachowanie tradycji rybackich oraz wartości kulturowe związane z morzem. MSY bywa uznawany za narzędzie nadmiernie technokratyczne, redukujące skomplikowaną rzeczywistość do jednego wskaźnika liczbowego.

W odpowiedzi na te wyzwania zaczęto stosować podejście ostrożnościowe, zgodnie z którym cele zarządzania ustalane są poniżej teoretycznego MSY. Innymi słowy, państwa dążą do utrzymywania presji połowowej niższej niż FMSY i biomasy wyższej niż BMSY, tak aby zapewnić margines bezpieczeństwa w warunkach niepewności. Jednocześnie rozwija się tzw. podejście ekosystemowe do rybołówstwa, w którym MSY analizuje się nie tylko na poziomie pojedynczego gatunku, ale całych zespołów troficznych i funkcji ekosystemu.

Istotnym aspektem krytyki MSY jest także kwestia odpowiedzialności politycznej. Historia wielu łowisk pokazuje, że nawet najlepsze modele i ostrzeżenia naukowców nie uchroniły stad przed załamaniem, gdyż decyzje polityczne faworyzowały krótkoterminowe interesy ekonomiczne. Przykładem może być dramatyczne załamanie zasobów dorsza atlantyckiego u wybrzeży Kanady. Mimo wyraźnych sygnałów o spadku biomasy, presja połowowa utrzymywała się na zbyt wysokim poziomie, co doprowadziło do wieloletniego zamknięcia rybołówstwa i głębokich konsekwencji społeczno-ekonomicznych.

Nowe kierunki: ponad MSY – podejście ekosystemowe i społeczno-ekonomiczne

W odpowiedzi na niedostatki klasycznego MSY, współczesna nauka o rybołówstwie rozwija szereg alternatywnych lub uzupełniających koncepcji. Jedną z nich jest ekosystemowe zarządzanie rybołówstwem. W tym podejściu celem nie jest już maksymalizacja odłowów jednego gatunku, lecz utrzymanie zdrowia, różnorodności i odporności całego ekosystemu. Uwzględnia się relacje drapieżnik–ofiara, konkurencję międzygatunkową, znaczenie siedlisk (rafy, łąki trawy morskiej, dno miękkie), a także wpływ innych sektorów gospodarki morskiej, takich jak żegluga, wydobycie surowców czy turystyka.

Ekosystemowe podejście oznacza konieczność zarządzania na poziomie basenów morskich i regionów ekologicznych, a nie tylko krajowych stref ekonomicznych. Wymaga to zacieśnionej współpracy międzynarodowej, zwłaszcza w przypadku stad wędrownych, które przemieszczają się przez wody wielu państw. MSY w tym kontekście staje się jednym z wielu wskaźników, uzupełnionym o takie parametry jak dopuszczalne poziomy usuwania biomasy z różnych poziomów troficznych czy wskaźniki integralności siedlisk.

Coraz większą wagę przywiązuje się także do społecznych i ekonomicznych aspektów zarządzania zasobami rybnymi. W wielu regionach świata rybołówstwo ma znaczenie nie tylko przemysłowe, ale też społeczne – zapewnia utrzymanie małym społecznościom, kształtuje lokalną kulturę i tożsamość. Odejście od wąsko rozumianego **maksymalizowania** masy połowów na rzecz stabilności przychodów, sprawiedliwego podziału zasobów i zachowania tradycyjnych form połowu staje się ważnym elementem polityki.

Nowoczesne systemy zarządzania wykorzystują narzędzia partycypacyjne – angażują rybaków, organizacje pozarządowe, naukowców i administrację w proces tworzenia planów. Wiedza lokalna rybaków, ich obserwacje zmian w rozmieszczeniu czy kondycji ryb, może uzupełniać dane naukowe, szczególnie tam, gdzie monitoring jest ograniczony. Współzarządzanie łowiskami sprzyja także lepszemu przestrzeganiu przepisów, gdyż użytkownicy zasobów czują się współodpowiedzialni za ich ochronę.

Technologiczny postęp otwiera nowe możliwości monitoringu stad i presji połowowej. Satelitarne systemy śledzenia jednostek, elektroniczne dzienniki połowowe, automatyczna identyfikacja statków, a także rozwój narzędzi zdalnego monitoringu (np. kamer na pokładach) pozwalają lepiej oceniać rzeczywistą intensywność eksploatacji. Z kolei zaawansowane modele komputerowe, wykorzystujące sztuczną inteligencję, umożliwiają symulację różnych scenariuszy zarządzania i ocenę ich skutków w długiej perspektywie.

Rosnące znaczenie ma również integracja MSY z koncepcją tzw. granic planetarnych i ogólnoświatowych strategii ochrony oceanów. Dyskusje o wyznaczaniu morskich obszarów chronionych, zakazach połowów w kluczowych rejonach tarła, czy o ograniczaniu destrukcyjnych technik trałowania dennego, coraz częściej odwołują się do konieczności utrzymania integralności ekosystemów, a nie tylko do bilansu biomasy konkretnego stada. MSY w tym kontekście staje się narzędziem pomocniczym, wpisanym w szerszą wizję zarządzania oceanami jako systemem podtrzymującym życie na Ziemi.

Z punktu widzenia praktyki istotnym kierunkiem rozwoju jest powiązanie koncepcji MSY z szeroko rozumianą gospodarką morską – tzw. błękitną gospodarką. Obejmuje ona nie tylko rybołówstwo, ale także akwakulturę, energetykę morską, turystykę, transport czy przemysł wydobywczy. Koordynacja tych sektorów, tak aby nie przekraczały zdolności regeneracyjnej ekosystemów morskich, staje się wyzwaniem o znaczeniu strategicznym. MSY pełni tu rolę wskaźnika wskazującego jeden z kluczowych limitów eksploatacji zasobów biologicznych.

W debacie naukowej coraz częściej pojawia się także koncepcja tzw. optimum społeczno-ekologicznego, łączącego wskaźniki biologiczne, ekonomiczne i społeczne. Oznacza to odejście od jednokryterialnej maksymalizacji na rzecz zrównoważonego kompromisu między stanem stad, stabilnością dochodów, bezpieczeństwem żywnościowym i ochroną bioróżnorodności. W takim ujęciu MSY jest jednym z parametrów, który musi zostać dostosowany do lokalnych uwarunkowań kulturowych, prawnych i gospodarczych, zamiast funkcjonować jako uniwersalny, sztywny cel liczbowy.

Wybrane przykłady zastosowania i nadużyć koncepcji MSY

Historia rybołówstwa dostarcza wielu przykładów pokazujących zarówno sukcesy, jak i porażki związane ze stosowaniem MSY. Jednym z najbardziej znanych przypadków sukcesu jest odbudowa niektórych stad na wodach północnoeuropejskich, m.in. śledzia czy dorsza w określonych rejonach, dzięki konsekwentnemu obniżaniu presji połowowej do poziomów zgodnych z FMSY oraz okresowym zamykaniu łowisk. W tych przypadkach solidne dane naukowe, ścisła współpraca międzynarodowa oraz egzekwowanie przepisów doprowadziły do wyraźnej poprawy stanu zasobów.

Przeciwieństwem są dobrze udokumentowane przypadki przełowienia wynikające z niewłaściwego wykorzystania idei MSY. W wielu regionach świata wykorzystywano ją do uzasadniania stałego zwiększania mocy połowowej flot – inwestowano w większe statki, bardziej wydajne narzędzia i zaawansowaną technologię lokalizacji ławic. Zakładano, że dopóki połowy nie przekraczają obliczonego MSY, wszystko pozostaje bezpieczne. Pomijano przy tym rosnącą niepewność danych, zmiany klimatyczne oraz rozwój połowów nielegalnych.

Krytycznym momentem okazywało się często błędne oszacowanie parametrów biologicznych. Przykładowo, przeszacowanie poziomu rekrutacji (liczby młodych ryb dołączających co roku do stada) prowadziło do zbyt optymistycznych prognoz i ustalania kwot przekraczających realne możliwości stada. Gdy ujawniały się pierwsze oznaki spadku biomasy, reakcje polityczne bywały spóźnione lub niewystarczające, co w konsekwencji kończyło się załamaniem łowiska.

Interesującym obszarem zastosowania MSY są także wody śródlądowe, jeziora i rzeki. W wielu krajach podejmowano próby oszacowania maksymalnego podtrzymywalnego połowu dla populacji ryb w zbiornikach zaporowych czy dużych jeziorach. Tam jednak rola czynników środowiskowych – takich jak eutrofizacja, regulacja przepływów, zanieczyszczenia czy introdukcje gatunków obcych – bywa jeszcze silniejsza niż na morzu. W takich warunkach klasyczny MSY, oparty na założeniu względnej stabilności ekosystemu, okazuje się często zbyt uproszczony.

Warto wspomnieć również o rosnącym znaczeniu akwakultury, która zmienia kontekst dyskusji o MSY. Intensywny rozwój hodowli ryb i bezkręgowców morskich może z jednej strony odciążać dzikie zasoby, z drugiej jednak generuje presję na dzikie populacje poprzez zapotrzebowanie na mączkę rybną, rozprzestrzenianie chorób czy ucieczki osobników hodowlanych. Pojawia się pytanie, w jaki sposób określać maksymalny poziom eksploatacji dzikich zasobów w systemie, w którym część produkcji białka rybnego przenosi się do kontrolowanych warunków hodowlanych, ale nadal zależy od surowców pochodzących z morza.

Analiza tych przykładów prowadzi do wniosku, że samo istnienie liczbowo określonego MSY nie gwarantuje zrównoważonej eksploatacji. Kluczowe znaczenie ma jakość danych, przejrzystość procesu decyzyjnego, gotowość do reagowania na niepewność i zmiany środowiskowe oraz uwzględnianie perspektyw różnych interesariuszy. MSY może być użytecznym narzędziem, o ile jest traktowany nie jako dogmat, lecz jako element szerszego, adaptacyjnego systemu zarządzania zasobami wodnymi.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Na czym dokładnie polega różnica między MSY a zrównoważonym rybołówstwem?

MSY to pojęcie ściśle biologiczne, definiujące maksymalną ilość biomasy, jaką można średniorocznie odławiać ze stada bez długoterminowego spadku jego zasobów. Zrównoważone rybołówstwo jest natomiast pojęciem szerszym: obejmuje nie tylko stan stad, lecz także stabilność ekonomiczną sektora, wpływ na ekosystem, dobrostan społeczności nadbrzeżnych oraz aspekty etyczne i kulturowe. Można więc prowadzić połowy na poziomie niższym niż MSY, a mimo to lepiej realizować cele zrównoważonego rozwoju, na przykład ograniczając presję na ekosystem czy zapewniając większą sprawiedliwość społeczną w podziale zasobów między małoskalowe i przemysłowe floty rybackie.

Dlaczego wyznaczenie MSY jest tak trudne i obarczone niepewnością?

Wyznaczenie MSY wymaga dokładnych danych o biomase stada, strukturze wiekowej, rekrutacji oraz śmiertelności naturalnej i połowowej. Dane te są często niepełne, obarczone błędami pomiaru lub zniekształcone przez nielegalne połowy. Dodatkowo populacje ryb podlegają silnym wahaniom środowiskowym – wpływają na nie zmiany klimatu, prądy morskie, zdarzenia losowe czy presja ze strony drapieżników. Modele matematyczne muszą więc upraszczać rzeczywistość, co generuje niepewność. Z tych powodów coraz częściej rekomenduje się stosowanie podejścia ostrożnościowego, które zakłada utrzymywanie realnej eksploatacji poniżej teoretycznego MSY, tak aby pozostawić margines bezpieczeństwa dla błędów i nieprzewidzianych zmian.

Czy osiągnięcie MSY oznacza, że można bez obaw zwiększać liczbę statków rybackich?

Osiągnięcie poziomu połowów zgodnych z MSY nie oznacza automatycznie, że flota może się swobodnie rozrastać. MSY opisuje wielkość połowu, a nie strukturę czy wielkość floty. Jeśli liczba statków wzrośnie, połowy na jednostkę wysiłku spadną, co może obniżyć rentowność i prowadzić do nadmiernej konkurencji o ograniczony zasób. W wielu systemach zarządzania dąży się wręcz do redukcji mocy połowowej, aby przy utrzymaniu obecnych kwot zapewnić lepszą opłacalność. Wzrost floty bez zmian kwot prowadzi do tzw. nadmiernej zdolności połowowej, co zagraża stabilności ekonomicznej i sprzyja presji na łagodzenie ograniczeń.

Jak zmiany klimatu wpływają na stosowanie koncepcji MSY?

Zmiany klimatu powodują przesunięcia zasięgów występowania wielu gatunków, zmiany tempa wzrostu, wskaźników śmiertelności oraz sukcesu rozrodu. W rezultacie parametry populacyjne, na których opiera się obliczanie MSY, stają się mniej stabilne w czasie. Stado, dla którego dziś wyznaczono określony MSY, za kilkanaście lat może funkcjonować w zupełnie innych warunkach środowiskowych. Wymaga to częstszego aktualizowania ocen zasobów i stosowania elastycznego, adaptacyjnego zarządzania. Ponadto ocena MSY musi coraz częściej uwzględniać interakcje międzygatunkowe, ponieważ zmieniająca się temperatura sprzyja wchodzeniu gatunków obcych i reorganizacji całych sieci troficznych w ekosystemach morskich.

Czy istnieją alternatywy dla MSY w zarządzaniu rybołówstwem?

Alternatywą nie jest całkowita rezygnacja z MSY, lecz uzupełnienie go innymi koncepcjami. W praktyce stosuje się m.in. podejście ekosystemowe, które zamiast maksymalizować odłów jednego gatunku, stara się utrzymać całą sieć troficzną w stanie zapewniającym odporność ekosystemu. Wprowadzane są także cele oparte na wskaźnikach ekonomicznych (maksymalny zrównoważony zysk), społecznych (utrzymanie zatrudnienia, ochrona rybołówstwa małoskalowego) czy środowiskowych (ochrona siedlisk, bioróżnorodności). Coraz częściej wskazuje się, że MSY powinien być traktowany jako górna granica presji, a właściwe cele eksploatacji powinny być niższe i dostosowane do lokalnego kontekstu, dostępnych danych oraz stopnia niepewności naukowej.

Powiązane treści

Przełowienie Bałtyku – przyczyny, skutki i możliwe rozwiązania

Przełowienie na Morzu Bałtyckim stało się jednym z kluczowych wyzwań dla współczesnego rybołówstwa i polityki morskiej w Europie Północnej. Zjawisko to nie ogranicza się wyłącznie do spadku liczebności najważniejszych gatunków, ale wpływa na całe ekosystemy, lokalne społeczności rybackie, bezpieczeństwo żywnościowe oraz gospodarki państw nadbałtyckich. Zrozumienie przyczyn przełowienia, jego długofalowych konsekwencji oraz dostępnych narzędzi zarządzania zasobami rybnymi jest niezbędne, aby odbudować populacje ryb i zapewnić zrównoważone wykorzystanie zasobów morskich dla przyszłych…

Jak działa system kwot połowowych i czy naprawdę chroni zasoby ryb

System kwot połowowych stał się jednym z najważniejszych narzędzi w zarządzaniu zasobami rybnymi na świecie. Miał być odpowiedzią na rosnące przełowienie, konflikty między flotami oraz presję ekonomiczną na rybaków i przetwórstwo. Jego zwolennicy podkreślają, że dzięki limitom połowów udało się uratować wiele stad ryb przed załamaniem, przeciwnicy wskazują jednak na liczne patologie – od koncentracji uprawnień w rękach kilku podmiotów po wypychanie z rynku małych, tradycyjnych gospodarstw rybackich. Zrozumienie, jak…