Największa płotka w historii polskiego wędkarstwa

Historia polskiego wędkarstwa obfituje w niezwykłe rekordy, ale opowieść o największej płotce złowionej na naszych wodach ma w sobie coś wyjątkowego. To nie tylko kwestia imponujących wymiarów tej z pozoru pospolitej ryby, lecz także fascynujący pretekst, by przyjrzeć się bliżej biologii płoci, ewolucji sportowego wędkarstwa oraz temu, jak lokalne rekordy stają się częścią kultury i tradycji nadwiślańskich społeczności. Rekordowa płotka to symbol, że nawet „zwykła” ryba może skrywać nadzwyczajne historie.

Największa płotka w historii polskiego wędkarstwa – fakty, mity i tło historyczne

Płotka, znana naukowo jako Rutilus rutilus, przez dziesięciolecia była w Polsce postrzegana jako nieskomplikowany cel dla początkujących wędkarzy. W każdym niemal stawie, jeziorze czy wolno płynącym odcinku rzeki można było ją spotkać w ławicach, traktując jako „rozgrzewkę” przed połowem większych drapieżników. Tym większe poruszenie budziły momenty, w których trafiała się sztuka znacznie odbiegająca rozmiarem od znanych wszystkim „palczaków”. W historii polskiego wędkarstwa zapisało się kilka takich rekordów, lecz jeden z nich zyskał status niemal legendarnego.

Najbardziej znany oficjalny rekord Polski w połowie płoci pochodzi z wód nizinnnych, gdzie złowiono okaz o wadze przekraczającej 1,5 kilograma, przy długości ponad 40 centymetrów. Dla kontekstu: typowe płotki łowione na spławik w komercyjnych łowiskach ważą zwykle od 100 do 300 gramów, a każda sztuka przekraczająca pół kilograma budzi już zainteresowanie. Przekroczenie granicy kilograma jest uważane przez wielu wędkarzy za wejście do elitarnego grona „płociowych specjalistów”. Nic dziwnego, że złowienie egzemplarza o masie znacznie powyżej tego progu odbiło się szerokim echem w środowisku.

Rekordowa płotka stała się tematem licznych dyskusji: czy na pewno była to „czysta” płoć, a nie krzyżówka z leszczem lub krasnopiórą? Czy warunki środowiskowe były aż tak sprzyjające, aby umożliwić osiągnięcie tak imponującej masy? Oficjalne komisje ds. rekordów, działające przy organizacjach wędkarskich, zwykle podchodzą do takich zgłoszeń z dużą ostrożnością. Sprawdzane są zdjęcia, pomiary, czasem pobiera się łuski w celu badania wieku. W przypadku największych płoci, które trafiają do rejestrów, niejednokrotnie wykonywano również dodatkowe analizy morfologiczne, by wykluczyć pomyłki gatunkowe.

Warto przy tym pamiętać, że masowe zainteresowanie rekordami to stosunkowo nowe zjawisko. Dawniej, w latach 60. czy 70. XX wieku, duże ryby trafiające do siatek rybaków jeziorowych czy wędkarzy nie zawsze bywały dokładnie mierzone. Zdarzały się opowieści o „płociach jak śledzie z morza”, przechowywane gdzieś w pamięci lokalnych społeczności, ale niewpisane do żadnych oficjalnych rejestrów. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że absolutnie największa płotka kiedykolwiek złowiona w polskich wodach pozostała anonimowa, zjedzona lub sprzedana na targu, zanim ktokolwiek pomyślał o jej dokumentacji.

Tak czy inaczej, oficjalne rekordy pełnią istotną funkcję: tworzą punkt odniesienia dla kolejnych pokoleń wędkarzy, budzą marzenia i motywują do doskonalenia technik połowu. Największa oficjalnie odnotowana płotka w Polsce nie jest więc tylko ciekawostką – to ikona, która pokazuje, jak daleko mogą sięgnąć możliwości naszego ekosystemu słodkowodnego, gdy warunki środowiskowe, genetyka i odrobina szczęścia zbiegną się w jednym konkretnym osobniku.

Biologia i ekologia płotki – jak „zwykła” ryba staje się gigantem

By zrozumieć fenomen rekordowej płoci, trzeba najpierw przyjrzeć się bliżej biologii tego gatunku. Płotka jest jednym z najbardziej pospolitych przedstawicieli rodziny karpiowatych w Europie. Charakteryzuje się spłaszczonym bocznie ciałem, srebrzystymi łuskami i charakterystycznymi, czerwonymi bądź pomarańczowymi płetwami, szczególnie brzusznymi i odbytową. Dorosłe osobniki osiągają zwykle 20–25 centymetrów długości, choć w dobrych warunkach potrafią przekroczyć 30 centymetrów. Wzrost do rozmiarów „rekordowych” wymaga jednak całego szeregu sprzyjających czynników.

Po pierwsze, kluczowe znaczenie ma dostęp do wysokiej jakości pokarmu. Płotka jest rybą wszystkożerną – żywi się zooplanktonem, drobnymi bezkręgowcami, larwami owadów, ale także fragmentami roślin wodnych. W zbiornikach o bujnej roślinności zanurzonej, bogatych w zoobentos i plankton, tempo wzrostu może być znacznie przyspieszone. W takich środowiskach ryby nie tylko szybciej dojrzewają, ale też są w stanie akumulować większe rezerwy tłuszczowe, co przekłada się na ich wagę.

Po drugie, istotny jest stosunkowo stabilny, łagodny klimat wodny – brak gwałtownych wahań temperatury i dobrze natleniona woda. Płotka jest gatunkiem dość tolerancyjnym, potrafi przetrwać w wodach o gorszej jakości, ale maksymalne tempo wzrostu osiąga w środowiskach umiarkowanie żyznych, gdzie produkcja pierwotna (roślin i fitoplanktonu) jest wysoka, lecz nie prowadzi jeszcze do skrajnych przyduch. W niektórych zbiornikach zaporowych czy rozległych, średnio głębokich jeziorach, płocie mają niemal idealne warunki do osiągania ponadprzeciętnych rozmiarów.

Trzecim czynnikiem jest struktura wiekowa stada i presja drapieżników. W wodach, gdzie występuje umiarkowana liczba szczupaków, sandaczy czy okoni, populacje płoci bywają „przerzedzane” z drobnych osobników. Paradoksalnie sprzyja to większemu przyrostowi masy tych, które przetrwają – konkurencja pokarmowa jest mniejsza, zasoby pożywienia obfitsze. Jeżeli do tego dochodzi ochrona przed nadmiernym odłowem przez człowieka (np. strefy spokoju, ograniczenia sieciowe w rybactwie gospodarczym, racjonalne limity wędkarskie), niektóre osobniki mogą spokojnie dożywać kilkunastu lat, co w przypadku płoci jest już wiekiem zaawansowanym.

Cennym narzędziem do badania wieku i tempa wzrostu rekordowych płoci są analizy łusek. Pod mikroskopem widać na nich przyrosty roczne, podobne do słojów drzewa. Badania prowadzone przez ichtiologów w Polsce wykazały, że największe płocie to zwykle osobniki w wieku 10–15 lat, które przez większość życia korzystały z relatywnie stabilnych warunków środowiskowych. Taka długowieczność wymaga jednak wody o dobrej jakości i unikania długotrwałych okresów stresu, np. ekstremalnych przyduch letnich lub zimowych.

Nie bez znaczenia jest również czynnik genetyczny. W każdej populacji występują osobniki o nieco innym potencjale wzrostowym – jedne szybciej dojrzewają, inne wolniej, ale rosną dłużej. Jeżeli w danym akwenie przez dłuższy czas nie dochodzi do silnej selekcji (np. wędkarze nie zabierają zbyt często największych sztuk), cechy sprzyjające osiąganiu większych rozmiarów mogą się utrwalać w populacji. To z kolei zwiększa szansę na pojawienie się ryby, która pewnego dnia stanie się kandydatem do rekordu krajowego.

Interesującym aspektem jest też konkurencja międzygatunkowa. W wielu polskich jeziorach płotka współwystępuje z ukleją, leszczem, krąpiem, wzdręgą czy karasiem. W zależności od struktury tej społeczności może przesuwać swoją niszę pokarmową: w jeziorach bardziej przejrzystych może częściej żerować w toni, w mętnych – przy dnie, szukając bezkręgowców w mule. Rekordowe osobniki często wykazują elastyczność w doborze pokarmu, potrafiąc wykorzystać zarówno obficie występujące larwy owadów, jak i nasiona czy fragmenty roślin naniesione do wody.

Fenomen największej płotki w historii polskiego wędkarstwa staje się więc zrozumiały dopiero wtedy, kiedy spojrzymy na nią nie jak na „przypadkowy wybryk natury”, lecz efekt zbiegu licznych procesów ekologicznych, biologicznych i antropogenicznych. To ryba, która przez lata potrafiła unikać drapieżników i sieci, korzystać z zasobnego żerowiska, a jednocześnie posiadała wrodzone predyspozycje do szybkiego, ale zrównoważonego wzrostu.

Sportowe wędkarstwo a record hunting – jak łowi się rekordowe płocie

Największa płotka w dziejach polskiego wędkarstwa nie złowiła się przypadkiem na pierwszy lepszy zestaw rzucony w przypadkowym miejscu. Współczesne sportowe wędkarstwo wypracowało cały arsenał technik, które – choć nie gwarantują rekordu – znacząco zwiększają szanse na spotkanie z ponadprzeciętną rybą. W przypadku płoci ogromne znaczenie ma precyzja, systematyka oraz cierpliwość, często większa niż przy połowie popularnych drapieżników.

Wędkarze specjalizujący się w połowie dużych płoci zwracają szczególną uwagę na wybór łowiska. Najlepsze są głębsze partie jezior o twardym lub lekko mulistym dnie, często w pobliżu podwodnych stoków, rynien czy dawnych koryt rzecznych. Zimą, podczas połowu spod lodu, rekordowe płocie chętnie trzymają się stref przy stokach podwodnych górek, gdzie mogą żerować na larwach ochotek. Wiosną i jesienią częściej przemieszczają się między strefą przybrzeżną a głębią, korzystając z obfitości bezkręgowców i drobnych organizmów planktonowych.

Pod względem technicznym wiodącą metodą pozostaje klasyczny spławik, w tym odmiany wyczynowe oparte na cienkich żyłkach, czułych antenkach i perfekcyjnie zrównoważonym obciążeniu. Duże płocie potrafią brać nadzwyczaj delikatnie – zamiast gwałtownego zatopienia spławika obserwuje się lekkie wynurzenie antenki, jej nieśmiałe drgnięcia lub subtelne przesunięcie na boki. Z tego powodu wyczynowi wędkarze sięgają po zestawy, które rejestrują nawet minimalne różnice w naprężeniu żyłki, a jednocześnie pozwalają na płynne zacięcie bez płoszenia stada.

Ogromną rolę odgrywa też zanęta. W połowie największych płoci kluczowe jest utrzymanie stada ryb w obrębie łowiska przez długi czas. W tym celu stosuje się mieszanki ubogie w kaloryczność, ale bogate w frakcję smużystą i drobny komponent zwierzęcy. Często wykorzystywane są mielone pieczywo, prażone ziarna, dodatki korzeniowe, a także larwy ochotki czy pinki. W przypadku płoci wyczynowcy zwracają uwagę na kolor zanęty – w przejrzystej wodzie lepiej sprawdzają się mieszanki ciemne, mniej kontrastujące z dnem, dzięki czemu ostrożne, starsze ryby czują się bezpieczniej.

Przynęty są dobierane z podobną precyzją. Klasyką są białe robaki, ochotka oraz ich kombinacje, np. dwa białe robaki i jedna ochotka jako „smaczek” na haczyku. W ostatnich latach rośnie popularność miniaturowych przynęt roślinnych, takich jak ziarenka pszenicy, kukurydzy cukrowej w bardzo małych rozmiarach czy mikropalet. Część doświadczonych wędkarzy zauważa, że największe płocie, mając bogate doświadczenie z presją wędkarską, potrafią ignorować „standardowe” przynęty i chętniej sięgają po coś mniej oczywistego, szczególnie w wodach silnie uczęszczanych.

Istotnym elementem „record huntingu” jest także etyka i podejście do ryby. Współcześnie coraz więcej wędkarzy praktykuje zasadę catch & release, czyli łów i wypuść. W przypadku rekordowych płoci bywa to temat dyskusyjny: z jednej strony egzemplarz-weteran ma gigantyczne znaczenie dla puli genetycznej stada, z drugiej – udokumentowanie rekordu często wiąże się z ważeniem, mierzeniem i stresem dla ryby. Rozwiązaniem stają się dobrze zaplanowane procedury: wcześniejsze przygotowanie maty do odhaczania, wilgotnych worków do ważenia, aparatu fotograficznego i wagi, tak aby skrócić czas kontaktu ryby z powietrzem do absolutnego minimum.

Nie można też pominąć roli technologii. Echosondy, mapy batymetryczne, a nawet zaawansowane aplikacje wędkarskie pozwalają dziś z niespotykaną dawniej precyzją lokalizować potencjalne ostojowiska dużych płoci. Analizując kształt dna, strefy termiczne oraz obecność podwodnej roślinności, doświadczeni wędkarze potrafią zawęzić obszar poszukiwań do kilku obiecujących miejsc. W połączeniu z obserwacją aktywności ptaków wodnych (np. łabędzi czy łysek żerujących w określonych rejonach) daje to obraz, na podstawie którego można strategicznie planować kolejne sesje wędkarskie.

Największa płotka w historii polskiego wędkarstwa jest więc nie tylko wynikiem splotu warunków naturalnych, ale także dowodem na to, jak bardzo rozwinęło się samo wędkarstwo. Precyzyjne zestawy, nowoczesne zanęty, pogłębiona wiedza ichtiologiczna oraz rosnąca wrażliwość na dobrostan ryb sprawiają, że dzisiejsi łowcy rekordów funkcjonują na granicy między nauką a pasją. To połączenie czyni współczesne rekordy szczególnie interesującymi z perspektywy zarówno wędkarskiej, jak i stricte rybackiej.

Ciekawostki rybackie o płoci i jej rekordach w Polsce i Europie

Płotka, choć uchodzi za rybę pospolitą, kryje w sobie zaskakująco wiele ciekawostek, które wykraczają daleko poza liczby w tabelach rekordów. Z perspektywy rybactwa i wędkarstwa jest gatunkiem jednocześnie pożytecznym, problematycznym i fascynującym. Jego obecność wpływa na strukturę ekosystemów, wyniki gospodarki rybackiej, a nawet na lokalne tradycje kulinarne.

Jednym z interesujących zjawisk jest tzw. eutrofizacja wspomagana przez płotkę. W jeziorach o podwyższonej żyzności, gdzie dochodzi do przeżyźnienia wody związkami azotu i fosforu, płocie mogą odgrywać znaczącą rolę w kształtowaniu przejrzystości wody. Żerując intensywnie na zooplanktonie, zmniejszają liczebność organizmów filtrujących fitoplankton. W efekcie woda staje się bardziej mętna, co z kolei wpływa na rozwój roślinności i funkcjonowanie całego ekosystemu. W niektórych projektach rekultywacyjnych jezior w Polsce rozważano nawet częściowe odłowy płoci, by przywrócić równowagę biologiczną.

Inna ciekawostka dotyczy zróżnicowania form ekologicznych płoci. W części europejskich jezior, także w Polsce, obserwuje się zjawisko tzw. form karłowatych. Są to populacje, w których płocie dojrzewają płciowo przy bardzo małych rozmiarach, często już przy 10–12 centymetrach długości. Przyczyną bywa nadmierna liczebność stada oraz ograniczone zasoby pokarmu. Z punktu widzenia rybactwa taka „karłowatość” jest niekorzystna – ryby pozostają małe, a ich wartość gospodarcza jest niska. Dlatego w gospodarce jeziorowej podejmuje się działania, które ograniczają przełowienie drapieżników i poprawiają strukturę wiekową płoci.

Ciekawym wątkiem są również różnice między rekordami płoci w Polsce a w innych krajach Europy. W Skandynawii, szczególnie w Szwecji i Finlandii, odnotowywano okazy przekraczające 1,7–1,8 kilograma, a niektóre źródła wspominają nawet o osobnikach zbliżających się do granicy 2 kilogramów. Tak imponujące wyniki tłumaczy się m.in. specyfiką tamtejszych jezior – chłodnych, głębokich, dobrze natlenionych, z obfitą bazą pokarmową. Dłuższy okres życia ryb w tych warunkach oraz relatywnie mniejsza presja wędkarska w niektórych regionach sprawiają, że tamtejsze płocie mają czas i warunki, by rosnąć znacznie dłużej.

Nie można też pominąć aspektu kulturowego. W wielu regionach Polski płotka ma swoje miejsce w tradycji kulinarnej. Wędzona, suszona czy smażona – od wieków trafiała na stoły rybaków i mieszkańców nadjeziornych miejscowości. W niektórych wsiach nadmorskich płocie wędzone były dawniej nawet eksportowane w głąb kraju jako tańsza alternatywa dla śledzi. Duże, dorodne płocie uchodziły za rarytas, zwłaszcza gdy ich mięso było jasne, zwarte i pozbawione mułowego posmaku. Do dziś w lokalnych festynach rybackich można spotkać konkursy na najlepszą potrawę z płoci, co świadczy o jej niegasnącej roli w kuchni regionalnej.

Z punktu widzenia rybołówstwa śródlądowego płotka ma także znaczenie ekonomiczne. Choć nie jest gatunkiem pierwszoplanowym jak sandacz, szczupak czy karp, to w wielu jeziorach stanowi istotny składnik odłowów gospodarczych. Niekiedy przeznacza się ją na mączkę rybną, pasze dla zwierząt lub jako komponent mieszanek dla hodowli innych gatunków. W tym kontekście rekordowe osobniki nie mają większego znaczenia ekonomicznego, ale są ważnym wskaźnikiem stanu środowiska – obecność dużych, starych płoci sugeruje stabilny i względnie zrównoważony ekosystem.

Ciekawostką natury etologicznej jest zachowanie płoci podczas tarła. W okresie wiosennym, gdy temperatura wody wzrośnie do około 12–15°C, stada płoci wchodzą na płytkie, zarośnięte roślinnością strefy przybrzeżne. Samce przybierają intensywniejsze barwy, a na ich ciele i płetwach pojawiają się charakterystyczne wysypki tarłowe w postaci drobnych guzków. Tarło odbywa się często masowo, w dużych skupiskach, co sprawia, że płotka staje się wówczas łatwym łupem dla drapieżników. Z punktu widzenia rybactwa okres ten bywa kluczowy dla planowania ochrony lęgów i ograniczania presji połowowej.

Warto też wspomnieć o hybrydyzacji. Płotka tworzy mieszańce m.in. z leszczem i wzdręgą, co czasem prowadzi do mylenia gatunków podczas zgłaszania rekordów. Hybrydy potrafią wykazywać cechy pośrednie – np. sylwetkę zbliżoną do leszcza, ale ubarwienie płetw typowe dla płoci. Z perspektywy rekordu wędkarskiego zidentyfikowanie takiej ryby ma ogromne znaczenie, bo tylko „czyste” gatunkowo osobniki mogą być uwzględnione w oficjalnych tabelach. Dlatego wątpliwe przypadki trafiają często do analizy specjalistów, którzy na podstawie kształtu płetwy grzbietowej, proporcji głowy czy liczby promieni płetw są w stanie postawić bardziej precyzyjną diagnozę.

Największa płotka w historii polskiego wędkarstwa, niezależnie od formalnych klasyfikacji, stała się symbolem wszystkiego, co w tej rybie najciekawsze: zdolności do adaptacji, potencjału wzrostowego, roli w ekosystemie oraz miejsca w kulturze nadwodnych społeczności. To dowód na to, że nawet gatunek powszechny i niepozorny zasługuje na uwagę nie tylko wędkarzy, ale też ichtiologów, rybaków i wszystkich, którzy interesują się funkcjonowaniem naszych wód.

FAQ – najczęstsze pytania o rekordowe płocie i ich znaczenie

Jaką wagę miała największa oficjalnie złowiona płotka w Polsce?

Największe oficjalnie zarejestrowane płocie w Polsce osiągały wagę przekraczającą 1,5 kilograma, przy długości ciała ponad 40 centymetrów. Trzeba jednak pamiętać, że dawniej nie wszystkie duże ryby były dokładnie ważone i zgłaszane. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że jeszcze większe okazy trafiały do sieci rybaków lub na stoły domowe, pozostając poza statystyką. Oficjalne rekordy opierają się zawsze na zweryfikowanych pomiarach i dokumentacji fotograficznej.

Dlaczego niektóre płocie dorastają do rekordowych rozmiarów, a inne pozostają małe?

Różnice w rozmiarach płoci wynikają z kombinacji czynników środowiskowych, pokarmowych, genetycznych i presji połowowej. W akwenach bogatych w pożywienie, o dobrej jakości wody i z umiarkowaną liczbą drapieżników, część osobników może rosnąć szybciej i dłużej. Jeżeli dodatkowo nie są one zbyt wcześnie odławiane przez ludzi, mają szansę dożywać kilkunastu lat, osiągając imponujące rozmiary. W przełowionych lub przeżyźnionych jeziorach płocie częściej karleją, dojrzewając przy niewielkich długościach ciała.

Czy rekordowe płocie lepiej wypuszczać, czy zabierać z łowiska?

Z punktu widzenia ochrony populacji korzystniejsze jest wypuszczanie dużych, starych płoci, ponieważ są one ważne dla różnorodności genetycznej stada i stabilności ekosystemu. Jednocześnie zrozumiałe jest, że wędkarze chcą czasem udokumentować rekordową rybę. Warto wówczas przygotować się wcześniej: mieć pod ręką mokrą matę, wagę, miarkę oraz aparat, aby skrócić do minimum czas przetrzymywania ryby poza wodą. Coraz częściej promuje się zasadę, by najcenniejsze okazy traktować jako „żywe skarby” akwenów i pozwalać im wracać do naturalnego środowiska.

Jak odróżnić dużą płotkę od hybrydy, np. z leszczem?

Rozróżnienie „czystej” płoci od mieszańca wymaga dokładnej obserwacji cech morfologicznych. Płoć ma zwykle bardziej smukłe, bocznie spłaszczone ciało, charakterystyczne czerwone lub pomarańczowe płetwy brzuszne i odbytową oraz nieco wyżej osadzone oko. Hybrydy z leszczem bywają wyższe w partii grzbietowej, mają inną linię profilu głowy i mogą wykazywać pośrednie ubarwienie płetw. W wątpliwych przypadkach ostateczną ocenę powierzono by ichtiologom, którzy analizują szczegółowe proporcje ciała oraz liczbę promieni w płetwach.

Czy w Polsce można jeszcze złowić płotkę większą niż obecny rekord?

Szansa na pobicie dotychczasowego rekordu wciąż istnieje, choć prawdopodobieństwo nie jest duże. W kilku polskich jeziorach i zbiornikach zaporowych warunki środowiskowe sprzyjają wzrostowi dużych płoci, a rosnąca popularność zasad zrównoważonego wędkarstwa zwiększa szanse dożywania ryb do zaawansowanego wieku. Ewentualny nowy rekord będzie wymagał połączenia odpowiedniego łowiska, wiedzy wędkarskiej, cierpliwości oraz szczęścia. Dla wielu pasjonatów sam fakt, że taka możliwość istnieje, jest wystarczającą motywacją do dalszych poszukiwań „płociowej legendy”.

Powiązane treści

Rekordowy boleń – gdzie łowi się największe drapieżniki rzeczne

Boleń, nazywany także „białym drapieżnikiem”, od lat rozpala wyobraźnię wędkarzy i ichtiologów. To jedna z najbardziej dynamicznych, widowiskowych ryb rzecznych Europy, a jednocześnie gatunek, który potrafi osiągać imponujące rozmiary. Rekordowe okazy przekraczające 90 cm długości i ważące kilkanaście kilogramów nie są wyłącznie legendą z wędkarskich opowieści – są faktem, starannie dokumentowanym w krajowych i międzynarodowych tabelach rekordów. Fascynacja boleniem wynika z połączenia jego potężnej siły, niezwykle subtelnego trybu żerowania, a…

Największy jesiotr złowiony w polskich wodach przed jego ochroną

Historia polskiego rybactwa pełna jest opowieści, które z dzisiejszej perspektywy brzmią niemal jak legenda. Jedną z najbardziej fascynujących jest ta o **największym jesiotrze** złowionym w polskich wodach – rybie, która łączy w sobie majestat dzikiej przyrody, dawne tradycje wiślane i dramatyczną historię nadmiernej eksploatacji zasobów. To nie tylko ciekawostka z kronik wędkarskich i rybackich, ale też ważny punkt odniesienia dla dyskusji o ochronie gatunków, odpowiedzialnym korzystaniu z rzek oraz roli…

Atlas ryb

Okoń żółty – Perca flavescens

Okoń żółty – Perca flavescens

Sandacz kanadyjski – Sander vitreus

Sandacz kanadyjski – Sander vitreus

Szczupak łańcuchowy – Esox reticulatus

Szczupak łańcuchowy – Esox reticulatus

Szczupak czarny – Esox niger

Szczupak czarny – Esox niger

Szczupak amerykański – Esox masquinongy

Szczupak amerykański – Esox masquinongy

Mintaj czarny – Pollachius pollachius

Mintaj czarny – Pollachius pollachius

Molwa – Molva molva

Molwa – Molva molva

Błękitek – Micromesistius poutassou

Błękitek – Micromesistius poutassou

Witlinek – Merlangius merlangus

Witlinek – Merlangius merlangus

Plamiak – Melanogrammus aeglefinus

Plamiak – Melanogrammus aeglefinus

Dorsz pacyficzny – Gadus macrocephalus

Dorsz pacyficzny – Gadus macrocephalus

Barramundi – Lates calcarifer

Barramundi – Lates calcarifer