Największy dorsz złowiony w Morzu Bałtyckim

Legenda o największym dorszu złowionym w Morzu Bałtyckim elektryzuje zarówno zawodowych rybaków, jak i wędkarzy rekreacyjnych. Ta charakterystyczna, masywna ryba od dziesięcioleci stanowi fundament wielu flot rybackich oraz jeden z najważniejszych symboli bałtyckiego rybołówstwa. Opowieści o gigantycznych okazach, które ledwo mieszczą się na pokładzie, przeplatają się z twardymi danymi biologicznymi, przepisami regulującymi połów oraz współczesnymi wyzwaniami ochrony zasobów. Historia rekordowego dorsza to nie tylko fascynująca ciekawostka, ale też punkt wyjścia do rozmowy o zmianach w ekosystemie Bałtyku, odpowiedzialnym rybołówstwie i przyszłości tego gatunku.

Największy dorsz z Bałtyku – między rekordem a legendą

W literaturze rybackiej i kronikach wędkarskich pojawia się kilka kandydatur do miana największego dorsza złowionego w Morzu Bałtyckim. Dokładne dane bywają rozbieżne, jednak większość źródeł podaje, że absolutne rekordy sięgają masy ponad 30 kg, przy długości przekraczającej 130 cm. Należy przy tym pamiętać, że w statystykach często rozróżnia się:

  • okazy złowione przez rybaków zawodowych (sieci, włoki dennne),
  • okazy złowione przez wędkarzy (metody gruntowe, pilker, trolling),
  • ryby oficjalnie zważone i potwierdzone przez komisje,
  • ryby opisane jedynie we wspomnieniach lub prasie lokalnej.

Najczęściej przywoływany jest przypadek ogromnego dorsza złowionego na południowym Bałtyku w latach 80. XX wieku, którego masa miała przekroczyć 35 kg. Ryba pochodziła prawdopodobnie z tzw. populacji wschodniobałtyckiej, czyli z rejonów głębokowodnych – w okolicach basenu Gotlandzkiego lub Głębi Gdańskiej. Choć nie wszystkie szczegóły zostały oficjalnie zweryfikowane, rekord ten dobrze oddaje skalę potencjału wzrostowego dorszy sprzed okresu silnej eksploatacji i zmian środowiskowych.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że tak ogromne osobniki są dziś praktycznie niespotykane. Współczesne połowy, zarówno komercyjne, jak i rekreacyjne, przynoszą najczęściej dorsze o masie 1–3 kg, znacznie rzadziej 5–8 kg. Okazy powyżej 10 kg uznawane są za wyjątkowy sukces, a każdy większy dorsz błyskawicznie obiega media branżowe i portale wędkarskie. Pokazuje to, jak bardzo zmieniła się struktura populacji tego gatunku w Bałtyku na przestrzeni ostatnich dekad.

Największy dorsz z Bałtyku ma też wymiar symboliczny – reprezentuje okres, gdy zasoby tego gatunku uchodziły za praktycznie niewyczerpane. W świadomości rybaków funkcjonuje jako dowód na „złote lata” połowów, kiedy sieci regularnie wyciągały ryby o masie dwucyfrowej. Dziś, w dobie limitów połowowych i dyskusji o zamknięciu połowów w niektórych rejonach, rekordowy dorsz stał się także przypomnieniem, jak łatwo można doprowadzić do załamania stada, jeśli zarządzanie rybołówstwem nie nadąża za rzeczywistością biologiczną.

Biologia dorsza bałtyckiego i warunki sprzyjające gigantom

Dorsz bałtycki, choć należy do tego samego gatunku co dorsz atlantycki (Gadus morhua), funkcjonuje w specyficznym, brackim środowisku. Morze Bałtyckie jest stosunkowo młodym akwenem, o niskim zasoleniu, ograniczonej wymianie wód z Morzem Północnym i skomplikowanej strukturze basenów głębinowych. To właśnie te czynniki decydują, gdzie i kiedy dorsz może osiągać naprawdę imponujące rozmiary.

Największe dorsze w Bałtyku pochodzą zwykle z rejonów o nieco wyższym zasoleniu oraz stabilnych warunkach tlenowych przy dnie. W historii były to głównie:

  • Głębia Bornholmska,
  • Głębia Gdańska,
  • głębsze partie środkowego Bałtyku,
  • obszary bliżej Cieśnin Duńskich, gdzie dopływ bardziej słonych wód jest większy.

Dorsz jest rybą drapieżną o bardzo elastycznej diecie. Młode osobniki żywią się głównie bezkręgowcami i małymi rybami, starsze chętnie polują na śledzie i szproty. Obfitość pokarmu, zwłaszcza średnich i dużych ryb pelagicznych, sprzyja szybkiemu przyrostowi masy. Rekordowe okazy były najczęściej starymi, wieloletnimi drapieżnikami, zajmującymi wysoką pozycję w łańcuchu troficznym. W sprzyjających warunkach dorsz może dożyć nawet ponad 15 lat, a każdy dodatkowy rok życia to szansa na dalszy wzrost długości i masy.

Na naturalny potencjał wzrostu dorsza bałtyckiego nakładają się jednak czynniki ograniczające. Do najważniejszych należą:

  • spadek zasolenia w głębszych partiach wody,
  • okresowe deficyty tlenu przy dnie,
  • eutrofizacja, prowadząca do tzw. martwych stref,
  • intensywne rybołówstwo, wyławiające duże, dojrzałe osobniki,
  • zmiany klimatyczne, wpływające na temperaturę i strukturę warstwową wód Bałtyku.

Im więcej dużych osobników zostaje usuniętych z populacji, tym mniejsza szansa na pojawienie się rekordowych dorszy w kolejnych pokoleniach. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że po prostu brakuje starych ryb, ale także z powodu tzw. presji selekcyjnej. Rybołówstwo, skupiając się na największych sztukach, w praktyce „premiuje” osobniki szybko dojrzewające i rosnące wolniej, co z czasem może zmienić całą strukturę biologiczną stada.

Ciekawostką jest też fakt, że dawniej wielkie dorsze z Bałtyku często wykazywały cechy pośrednie między typowym dorszem atlantyckim a populacjami przystosowanymi do niższego zasolenia. To efekt długotrwałych procesów kolonizacji Bałtyku przez ryby morskie po ostatnim zlodowaceniu. Największe osobniki były zatem nie tylko imponującymi drapieżnikami, ale też swoistym świadectwem ewolucyjnej historii tego akwenu.

Rekordowe dorsze w praktyce – rybacy, wędkarze i sprzęt

Największe dorsze rzadko trafiają w ręce przypadkowych osób. Zazwyczaj są wynikiem celowej, dobrze zaplanowanej ekspedycji połowowej, opartej na znajomości łowiska, zachowań ryb oraz warunków hydrologicznych. Zawodowi rybacy, którzy trafili na rekordowe okazy, często podkreślają, że sukces zawdzięczają wieloletniej obserwacji prądów, temperatury wody, a także migracji stad śledzi i szprotów – głównego pokarmu dużych dorszy.

W tradycyjnym rybołówstwie bałtyckim ogromne dorsze łowiono głównie przy użyciu:

  • włoków dennych – ciągniętych po dnie sieci workowych,
  • sieci stawnych – ustawianych wzdłuż tras migracji ryb,
  • drygawic – specjalistycznych sieci, w które duże dorsze zaplątują się podczas żerowania.

W przypadku wędkarzy morskich rekordowe połowy wiążą się z użyciem pilkerów i ciężkich przynęt pionowych, prowadzonych w okolicy dna z pokładu kutra. Wyspecjalizowane wyprawy na „wielkiego dorsza” organizowano zwłaszcza w rejonie Bornholmu i środkowego Bałtyku. Doświadczeni przewodnicy wybierali miejsca z dużą ilością naturalnych przeszkód, podwodnych wzniesień i spadków dna, gdzie gromadziły się stada żerujących ryb drapieżnych.

Sam hol tak dużej ryby to osobna historia. Dorsz o masie ponad 20 kg potrafi dać się we znaki nawet silnym i dobrze przygotowanym wędkarzom. Walka z nim przypomina ciągłe pompowanie ciężaru z głębokości 70–100 metrów, z towarzyszącymi szarpnięciami i ucieczkami w stronę dna. W sytuacji zawodowych połowów wyzwaniem jest natomiast bezpieczeństwo pracy na pokładzie – ogromna, szarpiąca się ryba, wyciągana z sieci, wymaga ostrożnego obchodzenia się, aby uniknąć obrażeń i uszkodzeń sprzętu.

Zawodowi rybacy często opowiadają, że o wielkim dorszu dowiadywali się dopiero po podciągnięciu sieci na burtę, gdy wśród standardowych ryb nagle pojawiał się masywny, jaśniejszy grzbiet, a następnie potężna głowa z charakterystyczną brodą na podbródku. Takie okazy stawały się natychmiast sensacją w porcie – oglądane, fotografowane, często też opisywane w lokalnej prasie. Zdarzało się, że rekordowa ryba była sprzedawana na aukcji po cenie znacznie wyższej niż zwykłe dorsze, właśnie ze względu na swój niezwykły rozmiar.

W świecie wędkarskim największy dorsz z Bałtyku bywał traktowany niemal jak trofeum myśliwskie. Pojawiały się dyskusje o etyce zatrzymywania takich ryb, o sensie zabijania najstarszych, najbardziej cennych rozrodczo osobników. Jedni argumentowali, że pojedynczy rekord nie ma znaczenia dla całej populacji, inni podkreślali, że liczy się przykład i budowanie kultury wypuszczania dużych ryb. W miarę zaostrzania regulacji i kurczenia się zasobów, to drugie podejście zyskiwało coraz więcej zwolenników.

Dorsz a gospodarka – od filaru rybołówstwa do gatunku alarmowego

Przez dziesięciolecia dorsz był jednym z najważniejszych gatunków w bałtyckim systemie gospodarczym. Dla wielu portów Polski, Danii, Szwecji czy Niemiec stanowił podstawę utrzymania całych społeczności rybackich. Rekordowe dorsze były efektownym symbolem tej zależności: im większe ryby trafiały do sieci, tym silniej utwierdzano się w przekonaniu o stabilności i bogactwie zasobów.

W latach 70. i 80. XX wieku połowy dorsza w Bałtyku osiągały rekordowe wartości. Rozwój technik połowowych, wprowadzenie większych jednostek, lepszych narzędzi nawigacyjnych i sonarów znacząco zwiększył efektywność rybołówstwa. Początkowo odbierano to jako wyraz postępu i sukcesu gospodarczego. Dopiero po pewnym czasie stało się jasne, że intensywność odłowu przekroczyła możliwości naturalnej odbudowy stada.

Postępujący spadek liczebności dorsza zaczął ujawniać się pod koniec XX wieku i nasilił na przełomie wieków. Rybacy coraz częściej narzekali na małe rozmiary ryb, rzadsze pojawianie się dużych osobników i pogarszającą się kondycję złowionych dorszy. W niektórych rejonach obserwowano osobniki wychudzone, z objawami chorób i pasożytów, co dodatkowo obniżało wartość handlową połowów.

W reakcji na kryzys wprowadzono szereg środków zaradczych:

  • limity połowowe (TAC – total allowable catch),
  • zamknięte okresy tarła,
  • obszary zamknięte dla połowów (tzw. no-take zones),
  • minimalne rozmiary ochronne dorsza,
  • ograniczenia narzędzi połowowych.

Największy dorsz złowiony w Bałtyku, z perspektywy dzisiejszej wiedzy, staje się symbolem okresu, gdy zarządzanie zasobami opierało się głównie na krótkoterminowych korzyściach. Dziś, gdy w niektórych częściach Bałtyku stada dorszy uznaje się de facto za zagrożone, znaczenie ma nie rekord w tabeli, lecz zdolność ekosystemu do odrodzenia.

Współczesne podejście do rybołówstwa dorszowego obejmuje coraz częściej koncepcję rybołówstwa zrównoważonego. Oznacza to konieczność pogodzenia interesów gospodarczych z ochroną przyrody, uwzględnienie badań naukowych przy ustalaniu kwot połowowych oraz eliminację praktyk prowadzących do przełowienia. Rekordowe dorsze, zamiast być jedynie powodem do dumy, stają się częścią opowieści ostrzegającej przed nadmierną eksploatacją zasobów.

Ciekawostki rybackie: dorsz w kulturze, kuchni i tradycji

Dorsz od dawna obecny jest nie tylko w sieciach rybackich, ale i w kulturze nadbałtyckich społeczności. Największe okazy były powodem organizowania lokalnych uroczystości, trafiały na pocztówki i zdjęcia wiszące w tawernach portowych. W niektórych miejscowościach rybackich po złowieniu wyjątkowo dużego dorsza zwyczajowo część mięsa rozdawano sąsiadom, jakby dzieląc się wspólnym szczęściem.

W kuchni dorsz należy do najbardziej uniwersalnych ryb. Jego białe, zwarte mięso o stosunkowo delikatnym smaku cenione jest zarówno w formie świeżej, jak i solonej czy suszonej. W przeszłości ogromne dorsze stanowiły szczególnie cenny surowiec do produkcji:

  • filetów solonych i suszonych na eksport,
  • konserw rybnych,
  • tranu i mączki rybnej z odpadów produkcyjnych,
  • wędzonych płatów oraz polędwic dorszowych.

W wielu nadmorskich rodzinach panowało przekonanie, że duża ryba „karmi lepiej”, bo daje więcej możliwości kulinarnych. Z jednego rekordowego dorsza przygotowywano kilka różnych dań: od prostych zup rybnych, przez smażone filety, po tradycyjne potrawy świąteczne. W niektórych regionach dorsz był też potrawą podawaną przy ważnych okazjach, symbolizującą dostatek i pomyślność.

W kulturze popularnej dorsz bywał bohaterem opowieści wędkarskich, przysłów i anegdot. Typowe opowieści zaczynały się od stwierdzenia, że „ten dorsz był prawie tak długi jak łódź”, a kończyły na opisach dramatycznych holi i urwanych zestawów. Wielkość ryby, podobnie jak w przypadku wielu innych opowieści rybackich, rosła z każdym kolejnym opowiadaniem. W konsekwencji trudno dziś rozdzielić fakty od legend, co tylko dodaje całej historii kolorytu.

Ciekawostką jest również rola dorsza w nauce. Rekordowe okazy, po złowieniu, często trafiały w ręce ichtiologów i biologów morza. Analizowano ich wiek (na podstawie otolitów, czyli struktur w uchu wewnętrznym ryby), tempo wzrostu, zawartość żołądka oraz kondycję ciała. Takie badania dostarczały cennych danych o stanie całego ekosystemu i zasobów pokarmowych w Bałtyku. W pewnym sensie każdy wyjątkowo duży dorsz był żywym archiwum historii środowiskowej ostatnich kilkunastu lat.

Dlaczego rekordowych dorszy jest coraz mniej?

Współcześnie, zarówno naukowcy, jak i praktycy rybołówstwa, są zgodni: era gigantycznych dorszy w Bałtyku zdecydowanie minęła, a powrót do dawnych rozmiarów ryb jest wątpliwy w przewidywalnej przyszłości. Przyczyny tego zjawiska są wieloczynnikowe, ale kilka z nich pojawia się w większości analiz.

Po pierwsze, wieloletnie przełowienie doprowadziło do znacznego obniżenia liczebności dużych, dojrzałych osobników. Dorsz, jako gatunek o umiarkowanym tempie wzrostu, potrzebuje kilku lat, by osiągnąć rozmiar tarłowy, a jeszcze więcej – by stać się potencjalnym rekordzistą. Jeśli co roku usuwane są z populacji największe ryby, szansa na pojawienie się 20–30-kilogramowych okazów staje się minimalna.

Po drugie, zmiany w strukturze ekosystemu Bałtyku – w tym spadek zasolenia w głębszych partiach, pogorszenie warunków tlenowych i wzrost zakwitów planktonu – ograniczają obszary odpowiednie do życia i tarła dorsza. Mniejsze „okna środowiskowe” oznaczają mniej dogodnych miejsc dla dorastania do dużych rozmiarów. W warunkach stresu środowiskowego ryby często rosną wolniej, a ich przeżywalność spada.

Po trzecie, wspomniana już presja selekcyjna sprawia, że średnia wielkość dorszy w populacji obniża się. Mniejsze, wcześniej dojrzewające osobniki mają większą szansę na rozmnożenie, zanim trafią do sieci. W efekcie kolejne pokolenia mogą mieć uśrednione cechy sprzyjające mniejszym rozmiarom ciała. Nie jest to proces natychmiastowy, ale na skalę dziesięcioleci może znacząco wpłynąć na maksymalny osiągany rozmiar ryb.

Po czwarte, rośnie konkurencja o pokarm. Zmiany w liczebności śledzi i szprotów, a także obecność innych drapieżników, wpływają na dostępność pożywienia dla dorsza. Gdy oferta pokarmowa jest ograniczona, ryby mogą koncentrować energię na przetrwaniu, a nie na intensywnym wzroście. W przeszłości, gdy stada śledzi i szprotów były niezwykle liczne w określonych obszarach, powstawały idealne warunki do „wyprodukowania” gigantów.

Wszystko to sprawia, że współczesne doniesienia o wyjątkowo dużych dorszach mają bardziej charakter ciekawostki niż regularnego zjawiska. W wielu portach młodsi rybacy znają największe dorsze jedynie z opowieści starszego pokolenia lub z archiwalnych fotografii. Dla części z nich trudno uwierzyć, że w tych samych wodach, po których dziś pływają, kiedyś łowiono dorsze ważące kilkadziesiąt kilogramów.

Przyszłość dorsza bałtyckiego – między ochroną a pamięcią o rekordach

Dyskusja o przyszłości dorsza w Morzu Bałtyckim nieuchronnie zahacza o pytanie: czy jeszcze kiedyś zobaczymy ryby dorównujące rozmiarami legendarnym rekordzistom? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale większość ekspertów podkreśla, że warunkiem koniecznym jest poprawa ogólnego stanu stada, jakości siedlisk i skuteczności działań ochronnych.

W scenariuszu optymistycznym, przy rygorystycznym przestrzeganiu limitów połowowych, wyłączeniu kluczowych obszarów tarła z eksploatacji oraz ograniczeniu zanieczyszczeń i eutrofizacji, możliwa byłaby stopniowa odbudowa populacji dorsza. Taki proces trwałby jednak wiele lat, a pierwsze efekty w postaci większej liczby dorosłych osobników pojawiłyby się dopiero po kilku cyklach pokoleniowych.

Z punktu widzenia rybaków i wędkarzy oznacza to konieczność akceptacji krótkoterminowych wyrzeczeń w imię długoterminowej stabilności. Rekordowe dorsze z przeszłości mogą stać się ważnym narzędziem edukacyjnym: pokazują, jaki potencjał tkwi w tym gatunku, jeśli zapewni mu się odpowiednie warunki. Fotografie i opowieści o gigantach nie muszą być wyłącznie melancholijnym wspomnieniem – mogą motywować do działań na rzecz odbudowy zasobów.

W scenariuszu pesymistycznym, przy kontynuacji dotychczasowych trendów, dorsz bałtycki może pozostać gatunkiem o niskiej liczebności, zdominowanym przez małe i średnie osobniki. W takim świecie największy dorsz z Bałtyku pozostanie już tylko elementem historii, podobnie jak opowieści o wielkich stadach, które dawno zniknęły z tych wód. Dla części społeczeństwa będzie to naturalna kolej rzeczy, dla innych – wyraźny sygnał, że nie potrafimy właściwie zarządzać wspólnymi zasobami morza.

Niezależnie od wybranego scenariusza, pamięć o rekordowych dorszach pełni ważną funkcję w kulturze rybackiej. To część tożsamości portowych społeczności, dowód na dawne bogactwo morza i zarazem ostrzeżenie, że natura ma swoje granice. W tym sensie największy dorsz złowiony w Morzu Bałtyckim nie jest tylko ciekawostką liczbową, ale nośnikiem opowieści o relacji człowieka z morzem – o zachwycie, chciwości, błędach i nadziei na naprawę.

FAQ – najczęściej zadawane pytania o największego dorsza z Bałtyku

Jaką wielkość miał największy dorsz złowiony w Morzu Bałtyckim?

Dokładne dane różnią się w zależności od źródła, jednak najczęściej wskazuje się, że największy dorsz złowiony w Bałtyku przekraczał 30 kg masy ciała i miał ponad 130 cm długości. Pochodził prawdopodobnie z głębszych, lepiej zasolonych rejonów środkowego lub południowego Bałtyku. Należy pamiętać, że część rekordów pochodzi sprzed kilku dekad, gdy warunki środowiskowe i liczebność populacji dorsza były znacznie korzystniejsze niż obecnie.

Czy dziś można jeszcze złowić bardzo dużego dorsza w Bałtyku?

Obecnie złowienie dorsza o masie powyżej 10 kg w Morzu Bałtyckim jest rzadkością i stanowi duże osiągnięcie dla wędkarza czy rybaka. W porównaniu z latami 70. i 80. XX wieku maksymalne rozmiary osobników znacząco spadły. Wynika to z wieloletniego przełowienia, pogorszenia warunków środowiskowych oraz zmian w strukturze populacji. Teoretycznie większe okazy są nadal możliwe, ale wymagają wyjątkowego zbiegu sprzyjających czynników biologicznych i środowiskowych.

Dlaczego dawniej dorsze z Bałtyku były większe niż obecnie?

W przeszłości Bałtyk charakteryzował się korzystniejszymi warunkami dla dorsza: wyższym zasoleniem w głębiach, lepszą jakością wód przydennych i większą obfitością pokarmu. Jednocześnie presja połowowa była mniejsza, co pozwalało rybom dożywać sędziwego wieku i osiągać imponujące rozmiary. Rozwój intensywnego rybołówstwa, wzrost zanieczyszczeń oraz zmiany klimatyczne doprowadziły do sytuacji, w której dziś duże dorsze pojawiają się o wiele rzadziej.

Czy łowienie rekordowo dużych dorszy jest korzystne dla populacji?

Z biologicznego punktu widzenia usuwanie z populacji największych, najstarszych dorszy nie jest korzystne. Są to osobniki o największym potencjale rozrodczym, często produkujące liczniejsze i bardziej odporne potomstwo. Ich zniknięcie osłabia zdolność stada do regeneracji i przesuwa strukturę wiekową w stronę młodszych, mniejszych ryb. Dlatego coraz częściej promuje się praktyki wędkarskie polegające na wypuszczaniu największych ryb, choć w rybołówstwie komercyjnym takie podejście jest trudniejsze do wdrożenia.

Co można zrobić, aby dorsze w Bałtyku znów zaczęły dorastać do dużych rozmiarów?

Odbudowa wielkości dorszy wymaga połączenia kilku działań: skutecznej ochrony obszarów tarła, rygorystycznego przestrzegania limitów połowowych, ograniczenia zanieczyszczeń i eutrofizacji oraz eliminacji nielegalnych połowów. Ważne jest też uwzględnienie wyników badań naukowych przy ustalaniu polityki rybackiej. Jeśli zapewni się dorszom odpowiednie warunki do życia i rozmnażania, z czasem wzrośnie udział starszych, większych osobników, choć powrót do rekordów sprzed dekad może okazać się bardzo trudny lub wręcz niemożliwy.

Powiązane treści

Rekordowy amur biały – gdzie padają największe sztuki

Amur biały od lat rozpala wyobraźnię wędkarzy i ichtiologów. Ta szybkorosnąca, silna i roślinożerna ryba, sprowadzona pierwotnie jako naturalny „odkurzacz” zbiorników, stała się bohaterem rekordów i marzeniem wielu łowców okazów. Gdzie jednak padają największe sztuki, jakie warunki sprzyjają ich wzrostowi i czego możemy się nauczyć, analizując rekordowe połowy z ostatnich dekad? Odpowiedzi kryją się zarówno w statystykach, jak i w praktyce nad wodą. Skąd się biorą rekordowe amury białe –…

Najcięższy sandacz odnotowany w historii wędkarstwa

Rekordowo duże ryby od zawsze rozpalały wyobraźnię wędkarzy, ichtiologów oraz wszystkich miłośników wód śródlądowych. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje sandacz – drapieżnik o smukłej sylwetce, ostrych jak brzytwa zębach i niezwykłej reputacji jako ryba trudna do przechytrzenia. Historia najcięższego sandacza odnotowanego w dziejach wędkarstwa to nie tylko opowieść o jednym imponującym osobniku, ale także pretekst, by przyjrzeć się biologii gatunku, metodom połowu, kontrowersjom wokół rekordów oraz temu, jak współczesne rybactwo…

Atlas ryb

Kleń – Squalius cephalus

Kleń – Squalius cephalus

Jaź – Leuciscus idus

Jaź – Leuciscus idus

Karaś srebrzysty – Carassius gibelio

Karaś srebrzysty – Carassius gibelio

Karaś pospolity – Carassius carassius

Karaś pospolity – Carassius carassius

Lin – Tinca tinca

Lin – Tinca tinca

Amur biały – Ctenopharyngodon idella

Amur biały – Ctenopharyngodon idella

Tołpyga pstra – Hypophthalmichthys nobilis

Tołpyga pstra – Hypophthalmichthys nobilis

Tołpyga biała – Hypophthalmichthys molitrix

Tołpyga biała – Hypophthalmichthys molitrix

Węgorz europejski – Anguilla anguilla

Węgorz europejski – Anguilla anguilla

Okoń europejski – Perca fluviatilis

Okoń europejski – Perca fluviatilis

Sum europejski – Silurus glanis

Sum europejski – Silurus glanis

Sandacz – Sander lucioperca

Sandacz – Sander lucioperca