Połów ryb w czasie powodzi lub wysokich stanów wody od lat budzi emocje w środowisku wędkarskim. Z jednej strony zalane łąki, rozlewiska i cofki przyciągają ryby, dając szansę na spektakularne wyniki. Z drugiej – to okres szczególnie wrażliwy dla ekosystemu, a niewłaściwe zachowanie wędkarzy może mieć długofalowe konsekwencje dla ichtiofauny. Dlatego tak ważne jest zrozumienie przepisów, które obowiązują podczas powodzi, różnic między zwykłym stanem wody a stanem zagrożenia powodziowego oraz odpowiedzialnego podejścia do łowienia w tak specyficznych warunkach.
Podstawy prawne połowu podczas powodzi
W polskim systemie prawnym zasady amatorskiego połowu ryb regulowane są przede wszystkim przez ustawę o rybactwie śródlądowym, akty wykonawcze do niej oraz wewnętrzne regulaminy użytkowników rybackich, takich jak Polski Związek Wędkarski. Połów w czasie powodzi nie jest odrębną kategorią w ustawie, ale podlega ogólnym zasadom, które w praktyce – przy wysokich stanach wody – nabierają szczególnego znaczenia.
Kluczową kwestią jest rozróżnienie między:
- zwykłym, podwyższonym stanem wód w rzece,
- oficjalnie ogłoszonym stanem ostrzegawczym,
- oficjalnie ogłoszonym stanem alarmowym lub powodzią.
W momencie, gdy odpowiednie służby (zwykle wojewoda, władze lokalne, instytucje hydrologiczne) ogłaszają stan alarmu powodziowego, priorytetem staje się ochrona życia i mienia oraz bezpieczeństwo służb ratunkowych. Wędkarz – choć nie jest zazwyczaj wymieniany wprost w przepisach kryzysowych – staje się uczestnikiem tej samej przestrzeni, w której pracują ratownicy i strażacy. To oznacza, że jego obecność na wałach przeciwpowodziowych, mostach czy zalanych terenach może zostać ograniczona lub całkowicie zakazana.
Ustawa o rybactwie śródlądowym daje także określone kompetencje użytkownikom rybackim do wprowadzania dodatkowych zakazów i obostrzeń w szczególnych sytuacjach. W praktyce oznacza to, że okręg PZW lub inny dzierżawca może czasowo zakazać połowu na określonym odcinku rzeki lub zbiornika z powodu powodzi, choćby po to, by nie utrudniać działań służb lub chronić ryby w czasie masowego przemieszczania się.
Warto pamiętać, że łowienie w okresie powodzi często łączy się z dostępem do terenów prywatnych lub użytków rolnych, które zostały zalane. Sam fakt, że woda stanęła na łące czy polu, nie oznacza automatycznie, że wędkarz może tam legalnie wejść i łowić. Obowiązują zasady własności gruntów, a niekiedy także szczegółowe zakazy wstępu wydawane przez władze lokalne, straż gminną czy zarządców wałów.
Regulaminy wędkarskie a wysoka woda
Regulaminy, takie jak Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb PZW (RAPR), rzadko zawierają osobne punkty „na czas powodzi”. Niemniej wiele przepisów staje się wtedy wyjątkowo istotnych. Przede wszystkim chodzi o zakazy obowiązujące w strefach ochronnych, przy przepławkach, jazach, budowlach hydrotechnicznych i w miejscach rozrodu ryb.
Podczas powodzi ryby wykorzystują zalane obszary jako tymczasowe żerowiska i miejsca schronienia. Rozlewiska umożliwiają im dostęp do bogatej bazy pokarmowej: drobnych bezkręgowców, roślin, owadów lądowych, a także umożliwiają lepszą ochronę przed drapieżnikami. Wydaje się to kuszącą okazją dla wędkarza, ale z etycznego i regulaminowego punktu widzenia pojawia się kilka problemów.
Po pierwsze, łowienie na terenach, gdzie ryby gromadzą się masowo z powodu presji żywiołu, bywa traktowane jako działanie sprzeczne z zasadami gospodarowania rybostanem. Nawet jeśli nie ma wyraźnego zakazu, intensywny odłów w takich miejscach może powodować nadmierne uszczuplanie lokalnej populacji, zwłaszcza gdy w grę wchodzą ryby odbywające tarło lub przygotowujące się do rozrodu.
Po drugie, wiele okręgów PZW wprowadza zakazy połowu w rejonach tarlisk oraz w okresach ochronnych dla poszczególnych gatunków. Podczas powodzi granice tych stref mogą stawać się mniej oczywiste, ponieważ woda zalewa roślinność wodną, podmywa brzegi i tworzy nowe dopływy boczne. Świadomy wędkarz powinien znać typowe miejsca tarła dla kluczowych gatunków (np. szczupak, sandacz, boleń, leszcz) i unikać połowu tam, gdzie ryby ewidentnie gromadzą się w celu rozrodu lub odpoczynku po nim.
Po trzecie, w niektórych regionach istnieją lokalne regulaminy, które precyzują zachowanie wędkarzy podczas stanów wysokiej wody. Mogą dotyczyć np. zakazu wchodzenia na wały przeciwpowodziowe, używania łodzi w określonych strefach lub poruszania się po określonych drogach dojazdowych do łowisk. Naruszenie takich przepisów może skutkować mandatami ze strony policji, straży rybackiej, straży gminnej, a w skrajnych przypadkach – utratą prawa do wędkowania na danym obszarze.
Warto również zwrócić uwagę na konstrukcję przepisów dotyczących bezpieczeństwa na wodzie. Przy wysokim stanie rzeki prąd staje się szybszy, niesie więcej namułu, konarów, zanieczyszczeń. Regulaminy dotyczące korzystania z łodzi, kamizelek ratunkowych, numerów rejestracyjnych jednostek pływających czy ograniczeń nawigacyjnych stają się wtedy nie tylko formalnością, ale realną ochroną życia wędkarza.
Dobrym zwyczajem jest ciągłe śledzenie komunikatów okręgu PZW (strona internetowa, media społecznościowe, tablice ogłoszeń nad wodą). W okresach powodzi użytkownicy rybaccy często publikują nadzwyczajne komunikaty – o wstrzymaniu zawodów, zamknięciu odcinków rzek, odwołaniu imprez młodzieżowych nad wodą. Zignorowanie tych informacji przez indywidualnego wędkarza może zostać odebrane jako działanie wbrew interesowi wspólnoty wędkarskiej.
Bezpieczeństwo i odpowiedzialność wędkarza w czasie powodzi
Połów w okresie powodzi to przede wszystkim niezwykle wysokie ryzyko. O ile na typowym, uregulowanym łowisku wędkarz może skoncentrować się głównie na technice, doborze przynęty i taktyce, o tyle na zalanych terenach kluczowe stają się umiejętność oceny zagrożenia i zdrowy rozsądek.
Wysoka woda w rzekach niesie ze sobą nie tylko zwiększony nurt, ale także ukryte przeszkody. Konary, elementy konstrukcji, śmieci, a nawet całe fragmenty zabudowy mogą poruszać się z ogromną siłą, stwarzając niebezpieczeństwo dla wędkarza stojącego na brzegu czy płynącego łodzią. Brzegi bywają podmyte, co grozi osunięciem się skarpy pod ciężarem człowieka. Wędkarz, który ignoruje te zagrożenia, naraża nie tylko siebie, ale i potencjalnych ratowników.
Szczególnie groźne jest chodzenie po wałach przeciwpowodziowych. W wielu regionach obowiązuje formalny zakaz poruszania się po wałach podczas wysokich stanów wody, a już na pewno zakaz ich niszczenia (np. rozkopywania w celu dojścia do łowiska). Nawet jeśli przepisy nie są opisane wprost w regulaminie wędkarskim, wynikają one z przepisów przeciwpowodziowych i budowlanych. Naruszenie wałów, nawet nieznaczne, może osłabić ich strukturę i doprowadzić do ogromnych strat na terenach chronionych.
Do podstawowych zasad bezpieczeństwa wędkarskiego podczas powodzi należą:
- bezwarunkowe stosowanie kamizelki asekuracyjnej przy łowieniu z łodzi lub z zalanych brzegów,
- unikanie samotnego łowienia w odludnych miejscach przy bardzo wysokim stanie wody,
- sprawdzenie prognoz pogody i komunikatów hydrologicznych przed wyjazdem,
- powiadomienie bliskich o miejscu planowanego pobytu nad wodą,
- zachowanie dużej ostrożności przy brodzeniu w zalanej wodzie (dziury, wiry, wystające przedmioty).
Warto dodać, że odpowiedzialność wędkarza nie kończy się na jego własnym bezpieczeństwie. W okresach powodzi na tych samych terenach, na których wędkarz szuka dobrego łowiska, często prowadzone są działania ratownicze, budowane są zapory z worków z piaskiem, zabezpieczane są budynki. Obecność dodatkowych osób kręcących się w pobliżu, zwłaszcza nad wodą, może utrudniać logistykę i stwarzać dodatkowe ryzyko w razie konieczności ewakuacji.
Do szczególnie kontrowersyjnych zachowań należy próba łowienia w pobliżu miejsc, gdzie ryby próbują pokonać przeszkody hydrotechniczne w czasie wezbrania (np. śluzy, stopnie, jazy). Ryby gromadzą się tam w dużych ilościach, osłabione nurtem, często wręcz „wisząc” w wodzie. Choć teoretycznie może nie być wprost zakazu w regulaminie, łowienie w takich miejscach stoi w sprzeczności z etyką wędkarską i zasadą sportowego połowu.
Ekologia i wpływ powodzi na rybostan
Powódź, mimo że w mediach kojarzona jest przede wszystkim z katastrofą, z punktu widzenia przyrody jest zjawiskiem w dużej mierze naturalnym, szczególnie w ekosystemach rzecznych. Okresowe wylewy rzek od tysięcy lat kształtowały doliny rzeczne, żyzność gleb oraz strukturę populacji ryb. Problemem jest głównie to, że współczesne zagospodarowanie terenów zalewowych – zabudowa, wały, regulacje koryta – zmieniły warunki funkcjonowania tych ekosystemów.
Dla wielu gatunków ryb powódź oznacza:
- dostęp do nowych obszarów żerowania (zalane łąki, lasy łęgowe),
- możliwość rozproszenia się i uniknięcia drapieżników,
- szansę na znalezienie optymalnych warunków do tarła.
Jednocześnie powódź niesie także ryzyko:
- utraty tarlisk w wyniku zamulenia lub erozji,
- uśmiercenia ikry przez gwałtowne zmiany poziomu wody,
- „uwięzienia” ryb w odciętych starorzeczach i dołach potorfowych po cofnięciu się wody.
Wędkarz, który chce działać w interesie ekosystemu, powinien być świadomy, że jego postawa w czasie powodzi może albo ograniczyć negatywne skutki dla ryb, albo je spotęgować. Z punktu widzenia gospodarki rybackiej szczególnie niebezpieczne jest intensywne odławianie dużych, dorodnych osobników – to one stanowią podstawę potencjału rozrodczego populacji. W okresie powodzi, kiedy te ryby często opuszczają główne koryto i wchodzą w zalane łąki, są wyjątkowo łatwym celem.
Jedną z ważniejszych, choć rzadko poruszanych kwestii, jest etyczne podejście do ryb, które po cofnięciu wody pozostają w izolowanych oczkach, kałużach, rowach. Z prawnego punktu widzenia łowienie w takich miejscach może znajdować się na granicy zgodności z regulaminem (kwestia definicji „wody” użytkownika rybackiego, dostępu do łowiska, okresów ochronnych). Z etycznego – masowe wyławianie osłabionych ryb z odciętych zbiorników nie ma nic wspólnego ze sportową rywalizacją z przyrodą.
Ciekawym zagadnieniem są także migracje ryb podczas powodzi. Niektóre gatunki, jak sandacz czy sum, wykorzystują wysoką wodę do przemieszczania się na znaczne odległości, co wpływa na strukturę genetyczną populacji. Inne – jak płocie czy leszcze – mogą masowo zmieniać miejsce bytowania w obrębie tej samej rzeki. Z punktu widzenia użytkownika rybackiego i badaczy ichtiofauny okres powodzi jest cennym źródłem danych o zachowaniach ryb, ale też trudnym czasem do kontroli stanu zasobów.
Specjalne regulacje lokalne i formy ochrony
Choć ogólnokrajowe przepisy nie zawsze precyzują zasady połowu w czasie powodzi, wiele rozwiązań funkcjonuje na poziomie lokalnym. Okręgi PZW i inni użytkownicy rybaccy mogą wprowadzać czasowe zakazy połowu na niektórych łowiskach w trakcie i bezpośrednio po dużych wezbraniach. Najczęściej dzieje się tak w przypadku wód szczególnie cennych przyrodniczo lub intensywnie użytkowanych przez wędkarzy.
Niektóre odcinki rzek objęte są dodatkowymi formami ochrony, takimi jak obszary Natura 2000, rezerwaty przyrody czy strefy ochronne ujęć wody. W takich miejscach ograniczenia wstępu i połowu mogą być zaostrzone właśnie w czasie zjawisk ekstremalnych, w tym powodzi. Na przykład na wybranych odcinkach chronionych dolin rzecznych wprowadza się zakaz poruszania się poza wyznaczonymi ścieżkami, co automatycznie wyklucza wędkowanie na zalanych łąkach i starorzeczach.
Warto zaznaczyć, że w okresach powodzi na znaczeniu zyskuje współpraca między użytkownikami rybackimi a służbami ochrony przyrody, strażą rybacką i lokalnymi społecznościami. Zdarza się, że organizowane są akcje ratowania ryb uwięzionych po opadnięciu wody. Przenoszenie ich do głównego koryta rzeki czy zbiornika może odbywać się wyłącznie za zgodą odpowiednich instytucji – samowolne „przerzucanie” ryb między wodami jest prawnie zabronione i może prowadzić do niekontrolowanego rozprzestrzeniania chorób oraz gatunków inwazyjnych.
W kontekście szczególnych regulacji istotne są także zapisy dotyczące zawodów wędkarskich. Wiele regulaminów okręgowych przewiduje automatyczne odwołanie lub przeniesienie zawodów, jeśli wysokość wody przekracza określony poziom lub ogłoszony zostanie stan alarmu powodziowego. Organizator zawodów ma obowiązek kierować się nie tylko bezpieczeństwem uczestników, ale też dobrem ichtiofauny – zawody odbywające się na masowo zalanych rozlewiskach mogłyby prowadzić do nadmiernego stresu i śmiertelności ryb po ich wypuszczeniu.
Taktyka i etyka łowienia w wysokiej wodzie
Z perspektywy czysto wędkarskiej powódź zmienia funkcjonowanie łowiska w sposób diametralny. Dotychczasowe miejscówki przestają istnieć lub stają się niedostępne, a ryby przenoszą się w rejony o spokojniejszym prądzie i lepszych warunkach żerowania. Wędkarze, którzy decydują się jednak łowić w takich warunkach (z zachowaniem wszelkich przepisów i zdrowego rozsądku), muszą zmienić swoje podejście taktyczne.
Ryby często wybierają miejsca, gdzie nurt jest wyraźnie słabszy niż w głównym korycie: cofki za przeszkodami, wloty do zatopionych starorzeczy, rozlewiska za pasem trzcin. W takich miejscach można spodziewać się drapieżników polujących na drobnicę zniesioną przez prąd. Jednocześnie maskowanie zestawu staje się trudniejsze – woda jest zwykle mętna, niesie drobiny mułu i roślin, a przynęta musi zostać dobrana tak, by była widoczna i atrakcyjna, ale nie przesadnie agresywna.
Ważnym elementem etycznym połowu w wysokiej wodzie jest dobór sprzętu umożliwiającego szybkie i pewne holowanie ryb. Stosowanie zbyt delikatnych zestawów, które wydłużają czas walki, powoduje niepotrzebne wyczerpanie organizmu ryby, co przy obniżonej zawartości tlenu w mętnej wodzie i dodatkowym stresie środowiskowym może prowadzić do wyższej śmiertelności po wypuszczeniu. Mocniejsza żyłka lub plecionka, odpowiednio dobrany kij i dobrze ustawiony hamulec kołowrotka pozwalają skrócić hol i zwiększyć szanse ryby na przeżycie.
Dobór przynęt podczas powodzi także ma wymiar zarówno praktyczny, jak i etyczny. Skuteczne bywają wyraziste, dobrze widoczne wabiki, jednak w wielu przypadkach lepszym rozwiązaniem jest imitowanie naturalnego pokarmu niesionego przez nurt. Zbyt intensywne „przeczesywanie” niewielkich zatok i cofek – zwłaszcza gdy gromadzą się tam osłabione ryby – może łatwo przerodzić się w eksploatację, a nie sportową rywalizację.
Odrębną kwestią jest stosowanie zasady „złów i wypuść” podczas powodzi. Niektórzy wędkarze uważają, że w czasie wysokiej wody powinno się całkowicie zrezygnować z zabierania ryb, aby nie obciążać dodatkowo populacji. Inni argumentują, że przestrzeganie wymiarów i limitów dziennych jest wystarczające. Niezależnie od wybranego podejścia, warto pamiętać o delikatnym obchodzeniu się z rybami: mokre dłonie, unikanie długiego przetrzymywania nad wodą, szybkie odhaczanie, używanie podbieraka z miękką siatką.
Granica między legalnym połowem a kłusownictwem w czasie powodzi
Wysoka woda i powódź tworzą sytuacje, w których łatwo zaciera się granica między legalnym wędkowaniem a działaniami o znamionach kłusownictwa. Szczególnie dotyczy to połowów w miejscach, gdzie ryby gromadzą się w sposób nienaturalny, np. przy budowlach hydrotechnicznych, w dopływach o bardzo małym przepływie, w odciętych od głównego nurtu kałużach i zagłębieniach.
Prawo i regulaminy wędkarskie zabraniają połowu w wielu tego typu miejscach niezależnie od stanu wody – np. w bezpośrednim sąsiedztwie przepławek, jazów, śluz, w strefach wyłączonych spod amatorskiego połowu, na tarliskach. Podczas powodzi kontrola tych obszarów przez straż rybacką bywa utrudniona, co niestety bywa wykorzystywane przez osoby nastawione na szybki zysk kosztem rybostanu.
Wędkarz, który chce działać uczciwie, powinien przyjąć zasadę ostrożności: jeżeli nie jest pewny, czy dane miejsce jest objęte zakazem, lepiej zrezygnować z łowienia tam, niż ryzykować złamanie przepisów. W razie wątpliwości można skontaktować się z okręgiem PZW lub lokalną strażą rybacką – wiele z tych instytucji udziela informacji telefonicznie lub mailowo, szczególnie w okresach, gdy regulacje ulegają dynamicznym zmianom z powodu sytuacji hydrologicznej.
Trzeba pamiętać, że kłusownictwo w czasie powodzi nie dotyczy wyłącznie metod typu sieci, prąd czy trucizny. Nawet posługiwanie się wędką i przepisowym sprzętem może być zakwalifikowane jako kłusownictwo, jeżeli odbywa się w miejscu objętym bezwzględnym zakazem połowu lub w okresie ochronnym dla danego gatunku. Organy kontrolne biorą pod uwagę całokształt okoliczności: miejsce, czas, intensywność połowu, liczbę złowionych i zatrzymanych ryb.
W tym kontekście istotna jest także rola samego środowiska wędkarskiego. Zgłaszanie podejrzanych zachowań, szczególnie podczas powodzi, gdy standardowe mechanizmy kontroli są osłabione, staje się formą obywatelskiej odpowiedzialności za wspólne dobro, jakim są zasoby ryb. Nikt nie wymaga od wędkarza bezpośredniej konfrontacji z potencjalnym kłusownikiem – wystarczy przekazać informację odpowiednim służbom.
Perspektywa długoterminowa – jak zmiany klimatu wpływają na regulacje?
Coraz częstsze i gwałtowniejsze zjawiska hydrologiczne – w tym powodzie błyskawiczne i długotrwałe wezbrania rzek – są jednym z widocznych skutków zmian klimatycznych. Dla wędkarzy oznacza to, że temat połowu w okresach skrajnych stanów wód przestaje być marginesem, a staje się regularnym elementem planowania sezonu.
W perspektywie najbliższych lat można spodziewać się, że ustawodawca oraz użytkownicy rybaccy będą coraz częściej sięgać po narzędzia takie jak:
- elastyczne, czasowe zakazy połowu na określonych odcinkach rzek po dużych wezbraniach,
- dodatkowe strefy ochronne w miejscach szczególnie wrażliwych na skutki powodzi,
- ściślejsza współpraca między hydrologami, ichtiologami a organizacjami wędkarskimi przy ustalaniu zasad korzystania z wód.
Jednocześnie rozwija się koncepcja tzw. błękitno-zielonej infrastruktury, czyli świadomego wykorzystywania naturalnych obszarów zalewowych jako bufora przeciwpowodziowego. W takich miejscach wędkarstwo może zostać objęte szczegółowymi regulacjami, które uwzględniają cykliczne zalewanie terenów i dynamiczne zmiany siedlisk. Już dziś na niektórych obszarach dolin rzecznych określa się precyzyjne okresy i strefy, w których wędkarstwo jest dozwolone, ograniczone lub całkowicie wyłączone.
Zmiany klimatu wymuszają również refleksję nad etyką pozyskiwania ryb. Coraz częściej podnoszone są głosy, że wędkarstwo – szczególnie w wydaniu nastawionym na „mięso” – powinno uwzględniać rosnącą presję środowiskową na ekosystemy wodne: susze, gwałtowne powodzie, zanieczyszczenia, fragmentację siedlisk przez infrastrukturę hydrotechniczną. W tym kontekście rozsądne zachowanie podczas powodzi staje się jednym z elementów szerszego, odpowiedzialnego podejścia do korzystania z zasobów wodnych.
FAQ – najczęstsze pytania dotyczące połowu w okresie powodzi
Czy podczas ogłoszonego stanu alarmu powodziowego wolno łowić na rzece?
Przepisy ogólne zwykle nie wprowadzają automatycznego, krajowego zakazu wędkowania przy stanie alarmu powodziowego, ale w praktyce możliwość połowu bywa mocno ograniczona. Lokalne władze, służby kryzysowe lub użytkownik rybacki mogą czasowo zamknąć dostęp do określonych odcinków wody, wałów czy dróg dojazdowych. W takiej sytuacji priorytet ma bezpieczeństwo ludzi i działania ratunkowe, a wędkarz musi podporządkować się komunikatom służb.
Czy mogę łowić na zalanych łąkach lub polach, jeśli woda pochodzi z rzeki, którą użytkuje PZW?
Sam fakt, że woda na łące pochodzi z rzeki użytkowanej przez PZW, nie daje automatycznie prawa do wędkowania w takim miejscu. Po pierwsze, teren może być prywatny, a wchodząc na niego bez zgody właściciela, narażasz się na odpowiedzialność cywilną lub wykroczeniową. Po drugie, lokalne przepisy mogą wprowadzać zakaz poruszania się po zalanych obszarach w czasie powodzi. Dodatkowo część takich rozlewisk bywa objęta formami ochrony przyrody.
Czy łowienie ryb z odciętych kałuż i dołów po opadnięciu wody jest legalne?
To jedna z najbardziej problematycznych sytuacji. W wielu przypadkach takie oczka wodne nie są formalnie częścią wód użytkownika rybackiego ani wód publicznych, co rodzi poważne wątpliwości prawne co do możliwości połowu. Nawet jeśli lokalnie nie ma wyraźnego zakazu, masowe wyławianie osłabionych ryb z izolowanych kałuż jest sprzeczne z etyką wędkarską i ideą sportowego połowu. Działania ratunkowe powinny być koordynowane z użytkownikiem rybackim.
Jakie zachowania wędkarza podczas powodzi mogą zostać uznane za kłusownictwo?
Kłusownictwem może być nie tylko używanie niedozwolonych narzędzi, ale także łowienie w miejscach i okresach objętych bezwzględnym zakazem. Podczas powodzi szczególnie ryzykowne jest łowienie w strefach przy jazach, przepławkach, śluzach, na tarliskach oraz w odciętych zbiornikach, gdzie ryby są skupione i bezbronne. Jeżeli świadomie wykorzystujesz taką sytuację, naruszasz prawo i możesz ponieść konsekwencje karne, nawet używając zwykłej wędki.
Czy warto w ogóle planować wypady na ryby w okresie dużej powodzi?
Z punktu widzenia bezpieczeństwa i odpowiedzialnego korzystania z zasobów wodnych, w czasie dużych powodzi lepiej całkowicie zrezygnować z wypraw wędkarskich. Dynamicznie zmieniające się warunki, praca służb ratunkowych, podmyte brzegi i silny nurt tworzą kombinację zagrożeń, których nie da się w pełni kontrolować. Dodatkowo ryby znajdują się pod ogromną presją środowiskową, więc warto dać im czas na przetrwanie trudnego okresu i powrót do normalnego funkcjonowania po opadnięciu wody.













