Zalew Zegrzyński od dekad przyciąga wędkarzy szukających kontaktu z silną rybą, nocnych wypraw i niepowtarzalnego klimatu dużej nizinne wody. To jedno z najważniejszych łowisk w centralnej Polsce, gdzie sandacz stał się wręcz symbolem zbiornika. Nocne zasiadki, polowanie na delikatne puknięcia w przynętę, gra prądu i wiatru na wierzchniej warstwie wody – wszystko to sprawia, że dla wielu osób Zegrze jest miejscem, do którego regularnie się wraca, pomimo kapryśnych brań i zmieniających się warunków.
Położenie, charakterystyka zbiornika i dostępność łowiska
Zalew Zegrzyński leży na północ od Warszawy, na styku Mazowsza i Podlasia, w dolinie Narwi i Bugu. Formalnie jest to zbiornik zaporowy na Narwi, utworzony przez budowę zapory w Dębem. Do jeziora dopływają przede wszystkim Narew oraz Bug, a poniżej zapory rzeka ponownie przybiera swój bieg, kontynuując drogę w kierunku Wisły. Bliskość stolicy sprawia, że jest to łowisko niezwykle popularne – dojazd samochodem z centrum Warszawy zajmuje zwykle 30–50 minut, w zależności od natężenia ruchu.
Powierzchnia Zalewu to około 33 km², przy długości dochodzącej do 40 km, jeśli uwzględnić rozlewiska w górnym biegu Narwi i Bugu. Zbiornik ma zróżnicowany charakter – od szerokich, niemal jeziornych partii, po wąskie, wyraźnie rzecznego typu odcinki. To zróżnicowanie poważnie wpływa na taktykę połowu sandacza i innych gatunków, a doświadczony wędkarz musi nauczyć się czytać wodę: obserwować kierunek prądu, linie przejść między głębią a płycizną, krawędzie blatów i okolice podwodnych wzniesień.
Dostępność łowiska jest jednym z jego atutów. Brzegi na wielu odcinkach są łatwo dostępne, choć nie wszędzie pozwalają na komfortowe wędkowanie. W okolicach Serocka, Nieporętu czy Ryni znajdują się liczne ośrodki wypoczynkowe i działki rekreacyjne, co zapewnia dobre dojście do wody, ale bywa, że ogranicza dostępność przez ogrodzenia prywatnych posesji. Od strony Bugu i górnej Narwi wybrzeże jest często bardziej dzikie, porośnięte trzciną i krzakami, co sprzyja tym, którzy szukają spokojniejszych miejscówek.
Zalew Zegrzyński jest bardzo dobrze przystosowany do wędkowania z łodzi. Wokół zbiornika działa wiele ośrodków i marin oferujących wypożyczenie łodzi z silnikiem, pontonów, a także miejsc do cumowania prywatnych jednostek. Czynne są liczne slipy, zarówno w większych portach (Nieporęt, Białobrzegi, Jadwisin, Serock), jak i mniejsze, lokalne zjazdy do wody. Część jest utwardzona i przygotowana pod cięższe łodzie, inne to po prostu łagodne, piaszczyste lub żwirowe zejścia, z których korzystają właściciele pontonów z silnikami zaburtowymi.
Dostęp od strony brzegu zapewniają też pomosty – zarówno te należące do ośrodków wypoczynkowych, jak i liczne, mniejsze pomosty wędkarskie czy rekreacyjne. Trzeba pamiętać o poszanowaniu prawa własności: nie wszystkie pomosty są dostępne publicznie. W sezonie letnim, szczególnie w weekendy, pomosty przy bardziej uczęszczanych plażach bywają zatłoczone, a wędkowanie bywa utrudnione przez intensywną żeglugę i ruch kąpiących się.
Zalew jest akwenem niezwykle intensywnie wykorzystywanym turystycznie: żaglówki, skutery, motorówki, kajaki, deski SUP. Dla wędkarzy oznacza to konieczność dopasowania się do rytmu dnia. Sandaczowe wyprawy coraz częściej koncentrują się na godzinach wieczornych, nocnych i bardzo wczesnoporannych, kiedy ruch jednostek pływających znacząco maleje, a drapieżniki podchodzą bliżej brzegu i nawiedzają przybrzeżne blaty.
Głębokość, ukształtowanie dna i kluczowe struktury sandaczowe
Głębokość Zalewu Zegrzyńskiego jest mocno zróżnicowana. W centralnych, jeziornych partiach zbiornika głębokości sięgają 8–12 metrów, miejscami nieco więcej. W okolicach zapory i głównego koryta Narwi spotyka się dołki przekraczające 13–14 metrów, co stwarza dobre warunki do bytowania sandacza, szczególnie w okresach letnich upałów oraz zimą. Z kolei liczne zatoki, rozlewiska i przybrzeżne blaty są znacznie płytsze – od 1 do 4 metrów – i to one stają się areną aktywnego żerowania drapieżników nocą.
Dno Zalewu jest w wielu miejscach twarde, żwirowo-piaszczyste, z licznymi fragmentami gliniastego podłoża. W rejonach dawnych koryt rzek oraz tam, gdzie nurt ma większą prędkość, osad gromadzi się mniej, a przynęty dobrze stukają o dno, co wędkarze łowiący sandacza głęboko bardzo sobie cenią. Nie brakuje jednak mulistych partii, szczególnie w spokojniejszych zatokach i w obrębie rozległych, porośniętych roślinnością stref przybrzeżnych. Znajomość, gdzie kończy się muł, a zaczyna twarde dno, bywa kluczowa przy wyborze prowadzenia gum czy kogutów.
Ukształtowanie dna jest urozmaicone, co stanowi jedną z największych zalet Zalewu jako łowiska sandaczowego. Można tu wyróżnić kilka typów struktur:
- Koryta rzek – dawne i obecne, głównie Narwi i Bugu, z wyraźnymi rynnami, spadkami i zakrętami. To naturalne autostrady wędrówek sandacza, często stanowiące jego dzienne ostoję.
- Blaty – płaskie wypłycenia, zazwyczaj na 3–6 metrach, ograniczone z jednej lub dwóch stron ostrą krawędzią spadu. W nocy sandacze chętnie na nie wchodzą, goniąc drobnicę.
- Górki podwodne – niewielkie wypiętrzenia dna, nierzadko będące pozostałością dawnych wysp, pagórków lub podniesień terenu sprzed zalania. Ich szczyty bywają na 2–3 metrach, a wokół szybko przechodzą w 6–8 metrów.
- Kamieniste rafy i nasypy – efekt umocnień brzegowych, starych budowli hydrotechnicznych, resztek fundamentów. Choć nie są tak rozpoznawalne jak na typowych rzekach górskich, potrafią zgromadzić sporo sandacza i okonia.
- Łachy i stoły piaskowe – szczególnie wyraźne w górnych partiach Bugu i Narwi, gdzie nurt przenosi i odkłada materiał. Drapieżnik często patroluje ich skraje, polując w przełamaniach prądu.
Dno Zalewu skrywa także liczne zatopione przeszkody: zatopione drzewa, resztki starych zabudowań, fundamenty pomostów czy elementy konstrukcji hydrotechnicznych sprzed czasów powstania zbiornika. Choć są one klasycznymi miejscówkami sandaczowymi i miejscami koncentracji większych ryb, niosą ryzyko częstych zaczepów. Wędkarze łowiący w tych rejonach często stosują mocniejsze plecionki i tańsze główki jigowe, godząc się z pewną stratą przynęt w zamian za kontakt z największymi sandaczami.
Warto podkreślić, że poziom wody w Zalewie podlega wahaniom, choć zwykle nie są one skrajne. Zmiana o kilkadziesiąt centymetrów potrafi jednak przeorganizować życie drobnicy i drapieżników. Blaty, które były w zasięgu nocnego patrolu sandacza, nagle stają się zbyt płytkie lub odwrotnie – przestają być atrakcyjną granicą światła i ciemności. Doświadczeni bywalcy Zalewu stale notują poziom wody, korzystając z dostępnych pomiarów hydrologicznych, i modyfikują wybór miejsc i prowadzenie przynęt.
Roślinność podwodna, mimo intensywnego użytkowania akwenu, wciąż ma spore znaczenie. W przybrzeżnych partiach zbiornika rosną trzcinowiska, pasy moczarki, rdestnic i innych roślin wodnych. Latem tworzą one rozległe łąki, w których drobnica znajduje schronienie. Sandacz rzadko wchodzi w najgęstsze zarośla – jego domeną są raczej czyste korytarze, zewnętrzne ściany zielska i strefy, gdzie roślinność gwałtownie się kończy i przechodzi w twardsze, czystsze dno. To tam często padają brania nocą, szczególnie przy spokojnej, lekko mętnej wodzie.
Ryby Zalewu Zegrzyńskiego i opinie wędkarzy o łowisku
Zalew Zegrzyński uchodzi za jedno z najbardziej rybnych łowisk w centralnej Polsce, choć opinie o nim bywają skrajne. Jedni twierdzą, że „Zalew się skończył” i „nie ma już takich sandaczy jak kiedyś”, inni regularnie publikują zdjęcia metrowych szczupaków i sandaczy przekraczających 80 cm. Rzeczywistość leży gdzieś pośrodku – to wciąż woda o ogromnym potencjale, ale wymagająca, nie wybaczająca błędów i coraz bardziej presyjna.
Najważniejsze gatunki, z punktu widzenia wędkarza, to:
- Sandacz – główny bohater nocnych zasiadek. Populacja jest stosunkowo stabilna, choć poddana silnej presji. Dominuje przedział 45–65 cm, ale nie brakuje większych okazów. Sandacz wykorzystuje pełne spektrum struktur dna, żerując na strefach przejściowych między głębią a płycizną.
- Szczupak – obecny zarówno w partiach typowo jeziornych, jak i w górnych odcinkach, gdzie zbiornik przechodzi w bardziej rzeczny charakter. Największe sztuki przekraczają 100 cm, choć złowienie takiego okazu to efekt lat praktyki, dobrego rozpoznania łowiska i odrobiny szczęścia.
- Okoń – Zalew potrafi zaskoczyć pięknymi garbusami 35–40 cm i większymi, choć większość wędkarzy styka się częściej z drobniejszymi pasiakami. Okonie trzymają się struktur, kamieni, opasek i roślinności.
- Boleń – szczególnie aktywny na połączeniach prądów, w okolicach ujść cieków i w węższych częściach zbiornika, które przypominają bardziej rzekę niż jezioro. Widowiskowe ataki na powierzchni to codzienny widok w cieplejszej porze roku.
- Leszcz i inne ryby spokojnego żeru – leszcz osiąga tu znaczne rozmiary i jest celem zarówno wędkarzy gruntowych, jak i spławikowych. Obecne są także płoć, krąp, karp (zarówno dziki, jak i pochodzący z zarybień) oraz karaś.
- Sum – choć nie dominuje, jego populacja systematycznie rośnie. Coraz częściej pojawiają się relacje o sumach powyżej 150 cm, łowionych zarówno na żywca, jak i przy użyciu ciężkich kogutów i gum.
Wędkarze, którzy dobrze poznali Zalew, podkreślają, że jest to łowisko „nie dla każdego” – w tym sensie, że wymaga cierpliwości, elastyczności i gotowości do ciągłego eksperymentowania. Zdarzają się dni, kiedy sandacz praktycznie nie reaguje ani na jasne, ani na ciemne przynęty, a zmiana taktyki o kilkaset metrów, przejście z blatu na krawędź lub odwrotnie, nagle otwiera zupełnie inną wodę. Typowa jest także sytuacja, w której jedno stanowisko, oświetlone tylko blaskiem księżyca lub pobliskiej mariny, daje kilka brań w krótkim oknie czasowym, po czym zupełnie milknie na resztę nocy.
Opinie o Zalewie są też mocno uzależnione od pory roku. Wiosną, zaraz po okresach ochronnych, presja na drapieżnika sięga zenitu – trudno znaleźć wolny slip, a na wodzie panuje istne mrowisko łodzi. Dla mniej doświadczonych wędkarzy to często okres niedosytu. Letnie noce, zwłaszcza przy lekkim zachmurzeniu lub mglistej, ciepłej aurze, bywają niezwykle obfite, ale wymagają umiejętności pracy przynętą niemal po omacku, z pełnym zaufaniem do „czytania dna” poprzez kontakt jigów z podłożem.
Jesień to dla wielu czas największych okazów: woda się klaruje, drobnica grupuje się na zimowiskach, a sandacz intensywnie buduje zapasy przed zimą. Zimą, przy sprzyjających warunkach lodowych, Zalew kusi też wędkarzy podlodowych, choć lód bywa kapryśny i nierównomiernie bezpieczny – szczególną uwagę trzeba zwracać na okolice prądów i przesmyków.
Wielu bywalców podkreśla, że mimo rosnącej presji, Zalew Zegrzyński wciąż potrafi odwdzięczyć się piękną rybą. Kluczem jest systematyczność: obserwowanie zmian poziomu wody, wiatru, zachmurzenia, a także dokładne prowadzenie notatek z wypraw. To łowisko wymusza rozwój umiejętności, co dla wielu jest jego największą zaletą.
Sandaczowe noce: sprawdzone miejscówki i przynęty
Nocny sandacz na Zalewie Zegrzyńskim to osobna historia, budowana przez dziesiątki lat opowieści przy ognisku i wędkarskich relacji. Wbrew pozorom, nie zawsze chodzi o najgłębsze miejsca – wręcz przeciwnie, część największych ryb pada na głębokościach 2–5 metrów, na granicy światła i ciemności lub w strefach, gdzie kończy się roślinność i zaczyna czyste, twarde dno. Noc to czas, gdy sandacz opuszcza dzienne kryjówki w rynnach i dołkach, by ruszyć w płytkie rejony, pełne drobnicy.
Do najbardziej cenionych typów miejscówek nocnych należą:
- Krawędzie blatów schodzących z 3–4 metrów na 6–8 metrów, szczególnie tam, gdzie krawędź ma nieregularny przebieg i są obecne niewielkie półki.
- Okolice ujść mniejszych cieków wodnych, zatoczek i kanałów – różnica temperatury i lekki prąd przyciągają drobnicę, a za nią sandacza.
- Strefy przy „dzikich” brzegach, gdzie trzcinowiska przechodzą w otwartą wodę z twardym dnem – ważne, by w pobliżu znajdowała się głębsza woda, do której sandacz może się cofnąć.
- Podniesienia dna i górki położone w sąsiedztwie głębszych rynien – w nocy sandacz lubi wynurzać się z dołka na płytkie „stoły”, polując na drobnicę.
- Okolice marin i pomostów oświetlonych sztucznym światłem – światło przyciąga plankton i drobne ryby, a sandacz poluje na obrzeżach stożka światła.
Doświadczeni łowcy sandacza dzielą noc na okna aktywności. Często pierwsze brania pojawiają się krótko po zmierzchu, kiedy woda zaczyna się uspokajać po dziennym zgiełku. Kolejne okno to okolice północy i kilka godzin po niej, zwłaszcza przy powolnym, jednostajnym wietrze i lekkiej fali. Trzecie bywa nad ranem, tuż przed świtem, gdy drobnica zaczyna się „ruszać” z nocnych kryjówek. Nie ma jednak żelaznych reguł – zdarza się, że sandacz żeruje bardzo krótko, ale intensywnie, w wybranym, wąskim przedziale czasu.
Repertuar przynęt nocnych jest szeroki, ale kilka grup dominuje:
- Gumy na główkach jigowych – klasyka sandaczowa. Na Zalewie dobrze sprawdzają się większe modele, 10–15 cm, zarówno smukłe rippery, jak i masywniejsze twistery. Kolory zależą od przejrzystości wody; popularne są zarówno naturalne (perła, motor oil), jak i kontrastowe (seledyn, pomarańcz).
- Przynęty typu kogut – obciążone haki z piórami lub włosiem. Skuteczne zwłaszcza przy łowieniu „z opadu” na twardszym, czystym dnie, gdzie wyraźnie stukają w podłoże, prowokując sandacza.
- Woblery – pływające lub suspending, prowadzone wolno nad dnem lub w półwodzie. Nocą często sprawdzają się modele długie, smukłe, emitujące delikatną pracę, przypominającą ranną ukleję lub drobnego leszcza.
- Przynęty wertykalne – przy łowieniu z łodzi na pion, szczególnie nad rynnami i dołkami, gdy sonar pokazuje obecność ryb trzymających się bliżej dna.
Kluczowe jest tempo prowadzenia. Nocą sandacz często reaguje na wolne, leniwe prowadzenie z dłuższymi pauzami, kiedy przynęta niemal „przykleja się” do dna. Zbyt agresywne podbicia mogą zniechęcać ryby, które w mroku polegają bardziej na linii bocznej niż wzroku. Istotne jest też dobranie wagi główki – przy niewielkim wietrze i spokojnej wodzie warto sięgać po lżejsze główki, 10–14 g na płytszych blatach, tak by przynęta opadała miękko i naturalnie.
Wielu wytrawnych wędkarzy Zalewu stosuje z powodzeniem bardzo proste zestawy: plecionka 0,10–0,14 mm, krótki przypon z fluorocarbonu, główka jigowa z prostą gumą bez nadmiaru dodatków. Sukces osiąga się raczej dzięki precyzji rzutów w strefy przejściowe między różnymi typami dna, niż wymyślnym kolorom. Równie ważne jest ciche zachowanie się na łodzi i ograniczenie niepotrzebnego hałasu – w nocy dźwięk roznosi się po wodzie jeszcze wyraźniej.
Bezpieczeństwo na nocnym Zalewie nie może zostać pominięte. Obowiązkowe jest używanie kamizelek asekuracyjnych, sprawne oświetlenie łodzi, dobra znajomość przepisów dotyczących poruszania się po akwenie. Należy pamiętać, że oprócz wędkarzy, na wodzie mogą znajdować się inne jednostki – motorówki, barki techniczne, służby. Dla wielu osób nocny klimat wypraw jest jednym z najważniejszych powodów powrotu nad Zalew, ale nie może to przesłaniać dbałości o bezpieczeństwo.
Zarybienia, gospodarka rybacka i inne ciekawostki
Zalew Zegrzyński jest objęty gospodarką rybacką prowadzoną przez uprawnione do rybactwa podmioty, działające zgodnie z operatami rybackimi. Regularne zarybienia stanowią ważny element utrzymania populacji ryb, szczególnie w obliczu rosnącej presji wędkarskiej i ogólnej antropopresji na zbiornik. Do wody trafiają przede wszystkim sandacz, szczupak, leszcz, lin, czasem także karaś i inne gatunki w zależności od przyjętego planu.
W przypadku sandacza stosuje się głównie zarybienia narybkiem letnim oraz kroczkiem, rozprowadzanym w miejscach o sprzyjających warunkach żerowania i schronienia. Odpowiednie rozmieszczenie zarybień ma kluczowe znaczenie: młody sandacz potrzebuje zarówno obfitującej w drobnicę strefy żerowania, jak i kryjówek, w których może przeczekać okresy większej aktywności drapieżników wyższego rzędu (np. suma). Wędkarze czasem obserwują zwiększoną ilość „metrówki” – bardzo drobnych sandaczy – w rejonach, gdzie prowadzono intensywniejsze zarybienia.
Wprowadzenie i utrzymanie sumika karłowatego oraz innych gatunków inwazyjnych stanowi osobny problem, z którym boryka się wielu gospodarczy zbiorników zaporowych. Choć niektóre gatunki są atrakcyjne wędkarsko, mogą niekorzystnie wpływać na naturalny ekosystem, konkurując o pokarm lub niszcząc tarliska innych ryb. Dlatego od kilku lat większy nacisk kładzie się na zrównoważoną gospodarkę zarybieniową, kontrolę struktury gatunkowej i edukację wędkarzy, by świadomie podchodzili do kwestii ochrony ryb i ich siedlisk.
Ważnym elementem ochrony sandacza są okresy i wymiary ochronne, a także limity dzienne. Na Zalewie, podobnie jak na innych wodach w Polsce, obowiązuje wymiar ochronny sandacza oraz okres ochronny w czasie tarła. W tym okresie szczególnie ważne jest pozostawienie ryb w spokoju, unikanie łowienia w klasycznych miejscach tarliskowych i stosowanie zasady „złów i wypuść” wobec przypadkowo złowionych sztuk. Dla przyszłości łowiska kluczowe jest też umiar w zatrzymywaniu ryb – coraz więcej wędkarzy Zalewu stosuje etyczne podejście i wypuszcza większe, cenne tarlaki.
Ciekawostką jest to, że Zalew Zegrzyński pełni nie tylko funkcję rekreacyjną czy rybacką, ale także retencyjną i przeciwpowodziową. Sterowanie poziomem wody i zrzutami przez zaporę w Dębem wpływa na warunki bytowe ryb, szczególnie na tarliska w strefach przybrzeżnych. W latach o większej zmienności hydrologicznej wędkarze obserwują czasem wahania skuteczności połowów, co wiążą bezpośrednio z nagłymi zmianami poziomu lustra wody.
Zalew ma także swoje legendy – historie o ogromnych sandaczach łowionych „kiedyś”, o seriach brań podczas burzowych nocy, o tajemniczych miejscówkach przekazywanych szeptem kolejnym pokoleniom. Wiele z nich zawiera ziarno prawdy. Łowisko to nagradza tych, którzy potrafią myśleć nieszablonowo: wyjść poza „oklepane” miejscówki, poszukać własnych koryt, sprawdzić mniej oczywiste zatoki lub struktury, które nie są pierwszym wyborem większości.
Zalew Zegrzyński jest też areną licznych zawodów wędkarskich – zarówno spinningowych z łodzi, jak i gruntowych czy spławikowych z brzegu. Zawody przyciągają czołowych polskich wędkarzy, a wyniki niejednokrotnie pokazują, że woda wciąż kryje duże ryby i potrafi oddać je tym, którzy potrafią ją właściwie „czytać”. Jednocześnie jest to dobra okazja do wymiany doświadczeń, poznania nowych technik prowadzenia przynęt i odkrycia mniej uczęszczanych części zbiornika.
Zalew jako łowisko ma również specyficzny klimat społeczny. Na slipach, w marinach i nad brzegami tworzą się nieformalne społeczności wędkarskie wymieniające informacje o bieżących warunkach, rodzaju brań, skutecznych przynętach. Opinie bywają skrajne – jednego dnia wszyscy narzekają na „martwą wodę”, drugiego pojawia się kilka relacji o udanych nocach. To żywy organizm, w którym wieści rozchodzą się szybko, ale ostatecznie każdy musi sam „odrobić lekcję” na wodzie.
FAQ – najczęściej zadawane pytania o sandacza na Zalewie Zegrzyńskim
1. Czy Zalew Zegrzyński to dobre łowisko dla początkującego łowcy sandacza?
Zalew może być wymagającym akwenem dla osoby stawiającej pierwsze kroki w sandaczowaniu, ale nie oznacza to, że jest z góry skazany na porażkę. Początkujący powinni skupić się na prostych, dobrze opisanych miejscówkach przybrzeżnych, korzystać z pomocy lokalnych wędkarzy i nie komplikować zestawów. Kluczowe będzie cierpliwe poznawanie dna, obserwowanie poziomu wody i prowadzenie dziennika wypraw. Z czasem, wraz z doświadczeniem, Zegrze odwdzięczy się pierwszymi, satysfakcjonującymi rybami.
2. Jaka pora roku jest najlepsza na sandacza na Zalewie?
Najlepszą porą wielu wędkarzy uważa późną wiosnę i wczesne lato, zaraz po zakończeniu okresów ochronnych, gdy sandacz intensywnie żeruje po tarle. Jednak bardzo dobre wyniki przynosi także jesień, szczególnie wrzesień i październik, gdy woda się klaruje, a ryby budują zapasy przed zimą. Latem kluczowe są nocne wyprawy, omijające największy dzienny ruch na wodzie. Zimą, przy stabilnej pokrywie lodowej, również można liczyć na udane połowy, choć wymagają one szczególnej ostrożności i znajomości bezpiecznych rejonów.
3. Czy da się skutecznie łowić sandacza z brzegu, czy konieczna jest łódź?
Łódź zdecydowanie zwiększa możliwości, pozwalając dotrzeć do koryt, górek i struktur oddalonych od brzegu, jednak wcale nie jest warunkiem koniecznym, by złowić sandacza. Z brzegu można skutecznie obławiać krawędzie blatów w pobliżu marin, pomostów i miejsc, gdzie głębsza woda podchodzi stosunkowo blisko lądu. Kluczowe jest znalezienie fragmentów brzegu z dostępem do twardszego dna i unikaniem płaskich, bardzo płytkich odcinków bez wyraźnej struktury. Warto też wybierać pory nocne, gdy sandacz podchodzi bliżej lądu.
4. Jakie przynęty sprawdzają się najlepiej na nocnego sandacza na Zalewie?
Największą popularnością cieszą się klasyczne gumy 10–15 cm na główkach 10–20 g, prowadzone leniwie po dnie lub z krótką przerwą w opadzie. Sprawdzają się zarówno kolory naturalne, na lekko mętnej wodzie, jak i bardziej kontrastowe w pochmurne, ciemne noce. Skuteczne bywają także koguty, szczególnie na twardym dnie i stromych krawędziach. Nocą warto postawić na spokojniejszą, mniej agresywną pracę przynęty, dłuższe pauzy i precyzyjne obławianie krawędzi blatów oraz przełamań dna.
5. Na co zwrócić uwagę planując pierwszą nocną wyprawę na Zalew?
Najważniejsze są bezpieczeństwo i dobra organizacja. Trzeba zadbać o sprawne oświetlenie łodzi, kamizelki asekuracyjne i zapasowe źródła światła. Wskazane jest wcześniejsze rozpoznanie łowiska za dnia – sprawdzenie slipu, dojazdu, ukształtowania dna i przeszkód. Warto śledzić prognozy wiatru oraz poziomu wody, bo nagła zmiana może utrudnić żeglugę i wpłynąć na aktywność ryb. Początkujący powinni zacząć od prostych, dobrze opisanych miejscówek, unikać bardzo wietrznych nocy i nie wypływać sami, dopóki nie nabiorą doświadczenia na tym akwenie.




