Restocking – czy zarybianie naprawdę pomaga

Restocking, czyli zarybianie akwenów wodnych, od lat postrzegane jest jako jeden z głównych sposobów odbudowy populacji ryb i wsparcia gospodarki rybackiej. Praktyka ta ma zarówno gorących zwolenników, jak i krytyków, którzy wskazują na liczne skutki uboczne dla ekosystemów wodnych. W zarządzaniu zasobami rybnymi kluczowe staje się pytanie: czy zarybianie naprawdę pomaga, czy też jedynie maskuje głębsze problemy, takie jak degradacja siedlisk, przełowienie i zanieczyszczenia? Poniższy tekst prezentuje wielowymiarowe spojrzenie na restocking jako narzędzie gospodarki rybackiej, z uwzględnieniem biologii, ekonomii i aspektów społecznych.

Historyczne i współczesne podejście do zarybiania

Początki zarybiania sięgają XIX wieku, kiedy rozwój technik wylęgarni i transportu ikry pozwolił masowo przenosić ryby między akwenami. Uważano, że wystarczy wprowadzić odpowiednią ilość narybku, aby zapewnić obfite połowy i zagwarantować **stabilność** zasobów. W wielu krajach zarybianie stało się niemal automatyczną odpowiedzią na spadek liczebności populacji.

Z czasem pojawiły się jednak obserwacje, że intensywne zarybianie nie zawsze przynosi oczekiwane efekty. Zasoby ryb nadal malały, mimo ogromnych nakładów na produkcję materiału zarybieniowego. Jednocześnie pojawiały się przesłanki o niekorzystnych skutkach dla lokalnych populacji, m.in. poprzez krzyżowanie się ryb hodowlanych z dzikimi, przenoszenie chorób oraz wzrost presji konkurencyjnej na ograniczone zasoby pokarmowe.

We współczesnym zarządzaniu zasobami rybnymi coraz częściej postuluje się odejście od prostego modelu: mniej ryb = więcej zarybień. Zastępuje go podejście ekosystemowe, które traktuje restocking jako jedno z wielu narzędzi, a nie samodzielne rozwiązanie problemów. Zarybianie staje się efektywne dopiero wtedy, gdy jest ściśle powiązane z ochroną siedlisk, regulacją **presji** połowowej oraz kontrolą jakości wód.

Mechanizmy działania restockingu i jego ograniczenia

Zarybianie polega zwykle na wprowadzaniu do środowiska ryb na różnych etapach rozwoju: od ikry i wylęgu, przez narybek, po tzw. kroczek lub ryby handlowe. Wybór etapu ma istotny wpływ na przeżywalność oraz koszty. Im starsza ryba, tym większa szansa przeżycia, ale i wyższe koszty produkcji w hodowli. W zarządzaniu zasobami kluczowe jest więc określenie, kiedy i jak wprowadzane osobniki najlepiej kompensują naturalne straty rekrutacyjne.

Fundamentem zrozumienia efektywności restockingu jest pojęcie pojemności środowiska (carrying capacity). Każdy ekosystem wodny ma ograniczoną liczbę ryb, jaką może utrzymać przy dostępnych zasobach pokarmowych i siedliskowych. Jeśli zarybianie przekracza tę pojemność, dodatkowe osobniki nie zwiększają trwałej biomasy, lecz nasilają konkurencję o pokarm, co może prowadzić do gorszej kondycji zarówno ryb dzikich, jak i zarybieniowych, a w konsekwencji do wysokiej śmiertelności.

Istotną rolę odgrywają także czynniki genetyczne. Ryby pochodzące z hodowli często są selekcjonowane pod kątem szybkiego wzrostu i odporności na warunki sztuczne, a nie na przetrwanie w środowisku naturalnym. Wprowadzanie takich populacji do rzek i jezior może powodować rozcieńczanie lokalnie przystosowanych genotypów, obniżając zdolność dzikich populacji do radzenia sobie z lokalnymi warunkami, takimi jak specyficzny reżim hydrologiczny czy zestaw drapieżników.

Kolejnym ograniczeniem jest ryzyko przenoszenia chorób i pasożytów. W systemach hodowlanych ryby przetrzymywane są w dużym zagęszczeniu, co sprzyja rozprzestrzenianiu się patogenów. Nawet przy stosowaniu procedur bioasekuracji zdarzają się sytuacje, w których wraz z materiałem zarybieniowym do naturalnych wód trafiają nowe **choroby**, mogące zdziesiątkować lokalne populacje. Ten aspekt bywa niedoszacowany w kalkulacjach ekonomicznych programów restockingu.

Wreszcie, warto podkreślić, że zarybianie jest działaniem o charakterze najczęściej krótkoterminowym. Jeśli przyczyny spadku populacji ryb – jak zanieczyszczenie, fragmentacja siedlisk przez zapory, nadmierna eksploatacja czy przekształcenia strefy przybrzeżnej – pozostają, to po zaprzestaniu restockingu liczebność ryb zwykle ponownie gwałtownie maleje. W takim scenariuszu zarybianie pełni funkcję „plastra”, nie rozwiązując faktycznych problemów strukturalnych w ekosystemie.

Ekologiczne konsekwencje intensywnego zarybiania

Oddziaływanie restockingu wykracza poza samą liczebność konkretnego gatunku. Wprowadzanie dużej liczby osobników może zmieniać relacje troficzne, wpływać na dynamikę całego ekosystemu i prowadzić do efektów kaskadowych. Przykładowo, intensywne zarybianie drapieżnikami może ograniczyć liczebność ryb karpiowatych żerujących przy dnie, co z kolei wpływa na strukturę bentosu, a dalej na przeźroczystość wody oraz produkcję fitoplanktonu.

Nie mniej ważne są skutki wprowadzania gatunków obcych lub niewłaściwych form genetycznych. Historia wielu jezior i rzek na świecie pokazuje, że nieprzemyślany restocking z wykorzystaniem gatunków o szerokiej plastyczności ekologicznej potrafi doprowadzić do wypierania rodzimych gatunków, krzyżowań międzygatunkowych oraz trwałej zmiany struktury bioróżnorodności. Z perspektywy zarządzania zasobami takie działanie może przynieść krótkotrwały wzrost połowów, ale długofalowo zubaża potencjał ekosystemu.

Ekologiczne konsekwencje ujawniają się szczególnie mocno w ekosystemach rzecznych, gdzie ciągłość koryta ma kluczowe znaczenie dla migracji ryb. Zarybianie w górnych odcinkach rzek, odciętych zaporami lub progami, często prowadzi do tworzenia sztucznych, izolowanych populacji, niezdolnych do utrzymania żywotności bez ciągłych doszczepów z hodowli. W takiej sytuacji system staje się uzależniony od ciągłego dopływu materiału zarybieniowego, co generuje koszty i zwiększa podatność na zakłócenia, np. awarie wylęgarni.

Często pomijanym aspektem jest wpływ na inne grupy organizmów wodnych: bezkręgowce, makrofity czy fitoplankton. Nadmierna liczba ryb planktonożernych może istotnie zmienić strukturę planktonu, co przekłada się na procesy produkcji pierwotnej i obiegu materii organicznej. Z kolei zwiększona presja ryb żerujących przy dnie modyfikuje strukturę osadów i siedlisk bezkręgowców bentosowych. Te zmiany potrafią być trudne do odwrócenia nawet po ograniczeniu lub wstrzymaniu zarybiania.

W kontekście zmian klimatycznych restocking nabiera dodatkowego wymiaru ekologicznego. Wzrost temperatury wody, zmiany reżimu przepływów oraz częstsze zjawiska ekstremalne (susze, powodzie) wpływają na przeżywalność narybku i sukces rekrytacji. Zarybianie gatunkami lub liniami genetycznymi niedostosowanymi do nowych warunków może zwiększać śmiertelność i prowadzić do marnotrawstwa zasobów. Dlatego coraz częściej postuluje się włączanie kryteriów odporności na stres termiczny czy hydrologiczny do programów hodowli ryb przeznaczonych do restockingu.

Ekonomiczne i społeczne aspekty restockingu

Restocking to nie tylko zagadnienie biologiczne, lecz również istotny element gospodarki. Produkcja materiału zarybieniowego wymaga nakładów na infrastrukturę, pasze, energię oraz specjalistyczny personel. Koszty te są pokrywane z budżetów publicznych, opłat licencyjnych wędkarzy, środków unijnych lub prywatnych inwestycji. W wielu regionach zarybianie jest postrzegane jako konieczny wydatek, umożliwiający utrzymanie lokalnych miejsc pracy w sektorze rybackim i turystyce wędkarskiej.

Z ekonomicznego punktu widzenia kluczowe jest jednak pytanie o relację kosztów do uzyskiwanych korzyści. Nie wszystkie programy zarybiania prowadzą do wzrostu połowów lub przychodów z turystyki. Badania wskazują, że w części przypadków zwiększone nakłady na restocking nie przekładają się proporcjonalnie na wzrost biomasy ryb dostępnej dla rybołówstwa. Dzieje się tak między innymi wtedy, gdy główne ograniczenia produkcyjności ekosystemu związane są z jakością środowiska, a nie z brakiem narybku.

Nie można pominąć także aspektu społecznego. Zarybianie bywa silnie oczekiwane przez społeczności wędkarskie, które traktują je jako gwarancję atrakcyjności łowiska. Organizacje użytkowników rybackich często angażują się finansowo i organizacyjnie w programy restockingu, co wzmacnia poczucie współodpowiedzialności za stan zasobów. Z drugiej strony, takie nastawienie może prowadzić do niechęci wobec alternatywnych działań, takich jak wprowadzanie ograniczeń w połowach, stref ochronnych czy czasowych zakazów, które dla wielu wędkarzy są mniej akceptowalne niż „dosypanie” ryb do systemu.

W dyskusji ekonomicznej warto również uwzględnić tzw. koszty alternatywne. Środki przeznaczone na zarybianie mogłyby zostać zainwestowane w poprawę jakości siedlisk – na przykład renaturyzację cieków, odtwarzanie starorzeczy, usuwanie barier migracyjnych czy modernizację oczyszczalni ścieków. Coraz więcej analiz wskazuje, że takie inwestycje, choć często droższe na etapie wdrażania, w dłuższym horyzoncie czasowym przynoszą trwalsze i bardziej wszechstronne korzyści ekologiczne oraz ekonomiczne niż sam restocking.

Zarybianie a zarządzanie oparte na ekosystemie

Nowoczesne zarządzanie zasobami rybnymi opiera się na koncepcji ekosystemowego podejścia do rybołówstwa (Ecosystem Approach to Fisheries – EAF). W tym ujęciu zarybianie traktuje się jako jedno z wielu narzędzi, które musi być zintegrowane z innymi działaniami, takimi jak regulacje połowowe, ochrona obszarów rozrodu, odtwarzanie siedlisk czy monitoring środowiska. Samo restocking, bez wsparcia w postaci poprawy warunków bytowania ryb, jest uznawane za mało efektywne.

W podejściu ekosystemowym szczególne znaczenie ma planowanie długoterminowe. Zamiast reagować na chwilowe spadki populacji intensywnym zarybianiem, dąży się do utrzymania zasobów na poziomie umożliwiającym ich naturalną odnowę. W praktyce oznacza to m.in. ustalanie limitów połowowych, które uwzględniają zmienność środowiskową, a także tworzenie obszarów wyłączonych z eksploatacji, gdzie ryby mogą się swobodnie rozmnażać.

Restocking może być w takim systemie używany jako narzędzie wspierające odbudowę populacji po katastrofach środowiskowych, takich jak masowe śnięcia spowodowane zanieczyszczeniami czy nagłe zmiany reżimu hydrologicznego. W takich sytuacjach zarybianie, połączone z eliminacją przyczyn katastrofy, przyspiesza powrót ekosystemu do stanu zbliżonego do wyjściowego. Istotne jest jednak, aby dobór materiału zarybieniowego był oparty na danych genetycznych i ekologicznych, a nie jedynie na dostępności narybku.

W zarządzaniu opartym na ekosystemie rośnie rola monitoringu i oceny efektywności programów zarybiania. Nowoczesne metody, takie jak znakowanie ryb, analizy genetyczne czy wykorzystanie eDNA, umożliwiają śledzenie losów wprowadzanych osobników i ich udziału w reprodukcji. Pozwala to ocenić, czy restocking faktycznie wzmacnia populację, czy jedynie chwilowo zwiększa zagęszczenie, bez trwałego wpływu na potencjał rozrodczy.

Przypadki, w których zarybianie ma sens

Mimo licznych zastrzeżeń, istnieją sytuacje, w których restocking okazuje się narzędziem bardzo przydatnym, a wręcz niezbędnym. Dotyczy to przede wszystkim gatunków o ograniczonej zdolności do naturalnej odnowy w silnie przekształconych ekosystemach. Przykładem są populacje wędrownych ryb, których trasy migracyjne zostały przerwane przez wielkie zapory i inne bariery. Jeśli ich usunięcie jest niemożliwe lub ekonomicznie nieuzasadnione, zarybianie może pełnić funkcję kompensacyjną, częściowo zastępując naturalne procesy rekrutacji.

Restocking bywa też skuteczne w niewielkich zbiornikach zaporowych i stawach intensywnie wykorzystywanych rekreacyjnie. W takich akwenach naturalna produkcja jest ograniczona, a presja połowowa – bardzo wysoka. Zarybianie pozwala wtedy utrzymać atrakcyjność łowiska i generować przychody z turystyki, pod warunkiem, że odbywa się zgodnie z zasadami ochrony przyrody i nie wiąże się z wprowadzaniem gatunków inwazyjnych do powiązanej sieci hydrograficznej.

Innym przykładem są programy restytucji gatunków zagrożonych. Hodowla ex situ, połączona z planowym wprowadzaniem osobników do odpowiednio przygotowanych siedlisk, staje się narzędziem ratunkowym dla populacji znajdujących się na skraju wymarcia. Takie działania wymagają jednak ścisłego nadzoru naukowego, precyzyjnego doboru materiału genetycznego oraz długofalowego monitoringu, aby uniknąć skutków ubocznych, jak np. utrata różnorodności genetycznej czy uzależnienie populacji od ciągłych doszczepów.

Alternatywy i uzupełnienia dla restockingu

Skoro zarybianie nie zawsze jest skuteczne, rośnie znaczenie działań, które adresują przyczyny, a nie tylko skutki degradacji zasobów rybnych. Pierwszym filarem takich działań jest poprawa jakości siedlisk. Renaturyzacja rzek – odtwarzanie meandrów, likwidacja betonowych obwałowań, przywracanie łączności bocznych koryt i starorzeczy – tworzy przestrzeń dla naturalnego tarła i wzrostu młodych roczników ryb.

Drugim filarem jest usuwanie lub modernizacja barier migracyjnych. Budowa przepławek i bystrzy umożliwia rybom dostęp do tradycyjnych tarlisk, często położonych w górnych, chłodniejszych odcinkach rzek. W wielu krajach obserwuje się znaczący wzrost liczebności ryb wędrownych już kilka lat po przywróceniu ciągłości koryta, bez konieczności intensywnego zarybiania.

Trzeci filar to regulacja presji połowowej. Wprowadzenie limitów dobowych, okresów ochronnych, wymiarów ochronnych czy stref „no-take” pozwala na zwiększenie udziału osobników dojrzałych płciowo w populacji. Taka struktura wiekowa wzmacnia potencjał rozrodczy i sprzyja samoregulacji ekosystemu. W długim okresie działania te często przynoszą lepsze rezultaty niż stałe zwiększanie ilości materiału zarybieniowego.

Coraz większą uwagę przyciągają również działania edukacyjne skierowane do użytkowników wód – wędkarzy, rybaków zawodowych i lokalnych społeczności. Promowanie postaw odpowiedzialnego korzystania z zasobów, takich jak selektywny połów, zasada „złów i wypuść” w odniesieniu do dużych tarlaków czy unikanie degradacji strefy brzegowej, może istotnie zmniejszyć presję na ekosystem i ograniczyć potrzebę intensywnego restockingu.

Nowe technologie i kierunki rozwoju restockingu

Rozwój nauk biologicznych i technologii otwiera nowe możliwości zwiększania efektywności zarybiania przy jednoczesnym ograniczaniu jego negatywnych skutków. Jednym z takich kierunków jest wykorzystanie narzędzi genetyki populacyjnej do projektowania programów hodowlanych. Analizy DNA pozwalają optymalnie dobierać stada tarlaków tak, aby zachować wysoki poziom różnorodności genetycznej i maksymalnie zbliżyć pulę genową ryb z hodowli do puli lokalnych populacji dzikich.

Postęp obserwuje się również w technikach znakowania ryb. Zastosowanie znaczników pasywnych RFID, mikrozaznaczników magnetycznych czy znaczników chemicznych (np. stront w otolitach) umożliwia śledzenie losów wprowadzonych osobników oraz określanie ich udziału w strukturze populacji. Dane te są kluczowe do obiektywnej oceny, czy dany program zarybiania spełnia swoje cele, a także do modyfikacji jego parametrów – na przykład liczby i wieku wypuszczanych ryb.

Interesującym kierunkiem jest integracja restockingu z działaniami inżynierii ekologicznej. Zamiast wprowadzać ryby do wód o słabych siedliskach, można równolegle odtwarzać mikrosiedliska – strefy roślinności przybrzeżnej, kryjówki w postaci korzeni drzew czy struktur kamiennych – które zwiększają przeżywalność narybku. Takie podejście zmniejsza konieczną skalę zarybiania, a jednocześnie wzmacnia naturalne mechanizmy samoodnowy ekosystemu.

Wreszcie, rozwijają się narzędzia modelowania ekosystemowego, wykorzystujące dane hydrologiczne, biologiczne i klimatyczne do symulacji efektów różnych scenariuszy zarybiania. Pozwala to na planowanie działań w sposób bardziej precyzyjny i oparty na dowodach, zamiast bazować jedynie na tradycji czy presji interesariuszy. Tego typu modele są szczególnie przydatne w obliczu zmian klimatu, które wprowadzają dodatkową niepewność do zarządzania zasobami rybnymi.

Perspektywa zrównoważonego zarządzania zasobami rybnymi

Analiza roli restockingu w zarządzaniu zasobami rybnymi prowadzi do wniosku, że nie jest on ani cudownym lekarstwem na wszystkie problemy, ani narzędziem, które należy całkowicie odrzucić. Jego efektywność zależy od kontekstu ekologicznego, skali działań, jakości materiału hodowlanego oraz stopnia integracji z innymi środkami zarządzania. Zarybianie może przynieść korzyści tam, gdzie zostało poprzedzone rzetelną diagnozą przyczyn spadku populacji oraz wiąże się z działaniami przywracającymi funkcjonowanie ekosystemu.

Z perspektywy długoterminowej kluczowe staje się jednak przesunięcie akcentu z ilości wpuszczanego narybku na poprawę warunków naturalnej rekrutacji. Oznacza to m.in. ochronę tarlisk, zapewnienie odpowiednich przepływów środowiskowych, ograniczenie zanieczyszczeń oraz przywrócenie łączności hydrologicznej. W takim podejściu restocking pełni rolę narzędzia wspomagającego lub interwencyjnego, a nie dominującego sposobu zarządzania zasobami.

Świadome gospodarowanie zasobami rybnymi wymaga również włączenia w proces decyzyjny wszystkich zainteresowanych stron – od naukowców, przez administrację, po **rybaków** i wędkarzy. Tylko wówczas możliwe jest wypracowanie rozwiązań, które są zarówno ekologicznie uzasadnione, jak i społecznie akceptowalne. Zarybianie, rozumiane jako element szerszej strategii ochrony i użytkowania wód, może wtedy stać się narzędziem służącym nie tylko zwiększaniu połowów, lecz także zachowaniu bioróżnorodności i stabilności ekosystemów wodnych.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czy zarybianie zawsze zwiększa liczbę ryb w jeziorze lub rzece?

Nie. Zarybianie zwiększa liczebność ryb tylko wtedy, gdy środowisko ma niewykorzystaną pojemność i zapewnia odpowiednie warunki bytowania: pokarm, kryjówki, miejsca tarła. Jeżeli ekosystem jest przepełniony lub zdegradowany, dodatkowe osobniki jedynie nasilają konkurencję, co może prowadzić do wyższej śmiertelności i gorszej kondycji całej populacji. W praktyce oznacza to konieczność łączenia restockingu z poprawą jakości siedlisk i regulacją presji połowowej.

Jakie są największe zagrożenia związane z intensywnym restockingiem?

Do głównych zagrożeń należą: przenoszenie chorób z hodowli do środowiska naturalnego, osłabienie lokalnych populacji poprzez krzyżowanie z niespokrewnionymi liniami hodowlanymi, zaburzenia relacji troficznych oraz wypieranie rodzimych gatunków przez formy obce lub inwazyjne. Dodatkowo intensywne zarybianie może tworzyć złudne poczucie bezpieczeństwa, odciągając uwagę od konieczności rozwiązywania kluczowych problemów, takich jak zanieczyszczenia i fragmentacja siedlisk.

W jakich sytuacjach zarybianie jest najbardziej uzasadnione?

Największy sens ma restocking po katastrofach ekologicznych, w silnie przekształconych akwenach rekreacyjnych oraz w programach restytucji gatunków zagrożonych, gdy naturalna rekrutacja jest niewystarczająca. Ważne, by poprzedzała go analiza przyczyn spadku liczebności i równoległe działania naprawcze w środowisku. W przypadku gatunków wędrownych zarybianie bywa narzędziem kompensującym skutki nieusuwalnych barier, takich jak duże zapory hydroenergetyczne.

Czy lepiej zarybiać narybkiem, czy większymi rybami?

Narybek jest tańszy w produkcji, ale jego przeżywalność w środowisku naturalnym jest niska i silnie zależy od jakości siedliska. Większe ryby mają wyższe szanse przetrwania, jednak ich produkcja jest kosztowna i może bardziej obciążać pulę genową populacji, jeśli pochodzi z wąskiego stada tarlaków. Optymalny wybór zależy od celów programu, stanu ekosystemu i dostępnego budżetu; coraz częściej preferuje się połączenie umiarkowanego zarybiania z poprawą warunków naturalnej rekrutacji.

Co mogą zrobić wędkarze, aby ograniczyć konieczność zarybiania?

Wędkarze mogą realnie zmniejszyć potrzebę intensywnego restockingu, stosując się do limitów połowowych, okresów i wymiarów ochronnych oraz praktykując zasadę „złów i wypuść” wobec dużych tarlaków kluczowych dla rozrodu. Istotne jest także unikanie degradacji strefy brzegowej, np. niszczenia roślinności czy zaśmiecania. Udział w akcjach sprzątania i renaturyzacji rzek, a także wsparcie dla decyzji ograniczających nadmierną presję połowową, to działania, które długofalowo wzmacniają naturalną produkcję ryb i zmniejszają zależność od zarybiania.

Powiązane treści

Plan zarządzania węgorzem europejskim – efekty i kontrowersje

Plan zarządzania węgorzem europejskim należy do najbardziej wymagających i zarazem najbardziej kontrowersyjnych inicjatyw ochronnych w europejskim rybołówstwie. Łączy w sobie elementy biologii, gospodarki rybnej, polityki unijnej, a także silne emocje społeczne – od sprzeciwu rybaków po naciski organizacji ekologicznych. Węgorz europejski, niegdyś jeden z filarów przybrzeżnego i śródlądowego rybołówstwa, stał się gatunkiem zagrożonym, a jego zarządzanie wymaga połączenia narzędzi naukowych, prawnych i ekonomicznych. Biologia i status węgorza europejskiego jako podstawa…

Nielegalne, nieraportowane i nieuregulowane połowy (IUU) – skala problemu

Nielegalne, nieraportowane i nieuregulowane połowy (IUU) stanowią jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla globalnych zasobów rybnych, stabilności ekosystemów morskich oraz bezpieczeństwa żywnościowego milionów ludzi. Problem ten wykracza daleko poza proste łamanie przepisów – podważa efektywność systemów zarządzania **zasobami** rybnymi, destabilizuje rzetelne rynki, sprzyja korupcji i jest powiązany z innymi formami przestępczości zorganizowanej. Zrozumienie skali i mechanizmów IUU jest kluczowe dla projektowania skutecznych narzędzi ochrony mórz i oceanów, a także dla budowy…

Atlas ryb

Płastuga zimowa – Pseudopleuronectes americanus

Płastuga zimowa – Pseudopleuronectes americanus

Turbot czarnomorski – Scophthalmus maeoticus

Turbot czarnomorski – Scophthalmus maeoticus

Sola egipska – Solea aegyptiaca

Sola egipska – Solea aegyptiaca

Sola senegalska – Solea senegalensis

Sola senegalska – Solea senegalensis

Flądra żółtopłetwa – Limanda aspera

Flądra żółtopłetwa – Limanda aspera

Flądra amerykańska – Hippoglossoides platessoides

Flądra amerykańska – Hippoglossoides platessoides

Czarnodorszyk – Reinhardtius hippoglossoides

Czarnodorszyk – Reinhardtius hippoglossoides

Błękitek południowy – Micromesistius australis

Błękitek południowy – Micromesistius australis

Sajka – Pollachius pollachius

Sajka – Pollachius pollachius

Navaga – Eleginus nawaga

Navaga – Eleginus nawaga

Dorsz arktyczny – Boreogadus saida

Dorsz arktyczny – Boreogadus saida

Kostera – Ammodytes tobianus

Kostera – Ammodytes tobianus