Czy można łowić bez rejestru połowów na wodach komercyjnych

Łowienie na wodach komercyjnych od lat budzi spore emocje w środowisku wędkarskim. Jedni cenią je za wygodę, pewność kontaktu z rybą i brak biurokracji, inni krytykują za komercjalizację hobby i osłabienie znaczenia tradycyjnych zasad. Jednym z kluczowych pytań, które regularnie pojawia się na forach oraz przy łowiskowej ławce, jest kwestia rejestru połowów. Czy na wodach komercyjnych trzeba go prowadzić? A jeśli nie – jakie obowiązki ma wędkarz, by łowić legalnie i bez stresu podczas kontroli? Poniższy tekst porządkuje przepisy, wyjaśnia różnice między wodami PZW a łowiskami prywatnymi oraz pokazuje praktyczne konsekwencje dla wędkarza.

Podstawy prawne i definicje: czym są wody komercyjne, a czym rejestr połowów

Aby odpowiedzieć na pytanie o obowiązek prowadzenia rejestru połowów, trzeba najpierw jasno rozróżnić rodzaje wód oraz źródła przepisów, które nas obowiązują. W polskim systemie prawnym mamy do czynienia z kilkoma poziomami regulacji: ustawą, rozporządzeniami, a także wewnętrznymi regulaminami użytkowników rybackich, do których należy m.in. Polski Związek Wędkarski lub prywatni właściciele łowisk.

Wody, na których łowimy, można w uproszczeniu podzielić na dwie grupy:

  • wody publiczne – rzeki, jeziora, zbiorniki Skarbu Państwa, zwykle użytkowane rybacko przez PZW lub inne podmioty, gdzie stosuje się przepisy RAPR, a bardzo często także obowiązek wpisów do rejestru połowów;
  • wody komercyjne i prywatne łowiska specjalne – zbiorniki należące do osób fizycznych, firm, ośrodków wypoczynkowych czy stawów rybnych, gdzie zasady dyktuje przede wszystkim właściciel łowiska w regulaminie lokalnym.

Rejestr połowów amatorskich to dokument (papierowy lub elektroniczny), w którym wędkarz zobowiązany jest odnotowywać swoje połowy, daty, łowiska, a często także gatunki i wymiary ryb. Jego celem jest monitorowanie presji wędkarskiej i gospodarowania rybostanem. Kluczowe jest zrozumienie, że obowiązek jego prowadzenia może wynikać z dwóch źródeł: przepisów użytkownika rybackiego (np. PZW) oraz regulaminu prywatnego właściciela łowiska.

Państwowa Inspekcja Rybacka (PIR) i inne służby kontrolne bazują na ustawie o rybactwie śródlądowym oraz towarzyszących jej rozporządzeniach. One natomiast nie wprowadzają jednego ogólnokrajowego, jednakowego dla wszystkich łowisk obowiązku posiadania jednolitego rejestru amatorskiego połowu ryb. W praktyce oznacza to, że kwestia rejestru to przeważnie element regulaminu konkretnego użytkownika wód, a nie „jednolity przepis państwowy” dotyczący wszystkich możliwych akwenów.

Różnice między wodami publicznymi a komercyjnymi są kluczowe nie tylko przy odpowiedzi na pytanie o rejestr, ale także przy rozumieniu innych zasad: wymiarów ochronnych, limitów dobowych, okresów ochronnych czy dopuszczonych metod połowu. Wędkarz musi wiedzieć, czy łowi na wodzie objętej RAPR, czy na łowisku, gdzie głównym wyznacznikiem jest wewnętrzny regulamin właściciela.

Czy można łowić bez rejestru połowów na wodach komercyjnych?

Na zdecydowanej większości klasycznych wód komercyjnych – czyli takich, gdzie płacimy opłatę „od wejścia” lub „od doby” i łowimy na zasadach ustalonych przez właściciela – nie ma obowiązku posiadania rejestru połowów w rozumieniu PZW. W praktyce mówimy o stawach komercyjnych, łowiskach „no kill” należących do prywatnych firm, łowiskach przy ośrodkach wypoczynkowych czy stawach hodowlanych udostępnianych wędkarzom za opłatą.

Powód jest prosty: skoro nie łowimy na podstawie składek i zezwoleń PZW, lecz w oparciu o komercyjną opłatę na rzecz podmiotu prywatnego, nie obowiązuje nas wewnętrzna dokumentacja użytkownika wód publicznych. Rejestr PZW (czy innego użytkownika rybackiego) jest powiązany z pozwoleniem na amatorski połów ryb na określonych wodach. Jeśli nie łowimy na tych wodach – nie musimy na ich rzecz prowadzić ewidencji.

Właściciel łowiska komercyjnego może jednak wprowadzić własny dokument, pełniący funkcję uproszczonego rejestru: kart wejścia, karty połowu dobowego, formularzy online czy aplikacji, w której zaznaczamy złowione i zabrane ryby. Jest to jego prawo i element organizacji łowiska, zwykle wykorzystywany do planowania zarybień, monitorowania wywozu ryb oraz rozliczeń finansowych w systemach „płać za kilogram”. Prawo nie zabrania takiego rozwiązania i często jest ono bardzo praktyczne.

W praktyce spotkamy kilka modeli funkcjonowania łowisk komercyjnych w kontekście ewidencji połowów:

  • łowiska bez jakichkolwiek wpisów – wędkarz płaci z góry za czas pobytu lub ilość stanowisk, a ilość i gatunki złowionych ryb nie są nigdzie odnotowywane; ewentualnie kontrola odbywa się przy wyjeździe, ale bez pisemnej ewidencji;
  • łowiska z kartami wyjazdowymi – po zakończeniu łowienia zgłaszamy obsłudze ilość i gatunki zabranych ryb; informacje są wpisywane do karty klienta, najczęściej w formie prostej tabeli;
  • łowiska „no kill”, gdzie łowimy wyłącznie w formule złów i wypuść, a wszelkie formy rejestru służą bardziej statystyce oraz promocji (galerie ryb, rankingi, konkursy).

W żadnym z tych przypadków nie mówimy jednak o rejestrze rozumianym jako oficjalny rejestr amatorskiego połowu ryb użytkownika publicznych wód. Głównym dokumentem wędkarza na komercji jest potwierdzenie opłaty i akceptacja lokalnego regulaminu.

Oznacza to, że na typowym łowisku komercyjnym możemy łowić legalnie bez własnego rejestru połowów PZW. Warto jednak pamiętać o jednym istotnym szczególe: jeśli tego samego dnia lub podczas tej samej wyprawy łowimy również na wodzie PZW czy innego użytkownika rybackiego, **wtedy** obowiązek prowadzenia rejestru dotyczy całego okresu ważności zezwolenia, niezależnie od epizodu na wodzie komercyjnej. W praktyce: nawet jeśli spędzimy pięć godzin na łowisku prywatnym bez wpisów, ale rano łowiliśmy na rzece PZW, powinniśmy mieć ze sobą rejestr i prawidłowo go prowadzić w zakresie połowów na wodzie publicznej.

Szczególna sytuacja dotyczy łowisk określanych jako komercyjne, które faktycznie są fragmentem wody publicznej wydzierżawionej prywatnemu podmiotowi. W takich przypadkach w regulaminach często pojawiają się zapisy, że obowiązują zasady zbliżone do RAPR, a rejestr jest wymagany – choć czasem wyłącznie dla określonych form wędkowania lub tylko w wybranych okresach. Tu konieczne jest uważne czytanie regulaminu łowiska oraz ewentualne dopytanie obsługi.

Rejestr połowów a odpowiedzialność wędkarza: kiedy brak wpisu może być problemem

Skoro na typowych wodach komercyjnych rejestr nie jest wymagany przez użytkownika publicznej wody, czy wędkarz jest całkowicie wolny od wszelkiej odpowiedzialności? Niekoniecznie. Choć na komercji często panuje swobodniejsza atmosfera, wciąż obowiązują nas przepisy powszechnie obowiązujące oraz regulamin łowiska.

Podstawowa odpowiedzialność dotyczy:

  • przestrzegania zakazów dotyczących gatunków chronionych prawem (jeśli występują na danej wodzie, choć typowe komercje zarybia się gatunkami konsumpcyjnymi);
  • przestrzegania limitów, jeśli zostały przewidziane przez właściciela (np. maksymalna masa ryb do zabrania, limity na gatunek czy na dobę);
  • stosowania się do zakazu sprzedaży dalej złowionych ryb, o ile taki zakaz jest zapisany w regulaminie i zgodny z przepisami danej formy gospodarki rybackiej;
  • poszanowania zasad sanitarnych, przeciwpożarowych i porządkowych – również elementów regulaminu łowiska.

Brak rejestru w rozumieniu PZW nie zwalnia nas z obowiązku udzielenia informacji podczas ewentualnej kontroli organów państwowych, np. skąd pochodzą przewożone przez nas ryby, czy łowimy w miejscu dozwolonym, czy posiadamy zgodę właściciela na połów. Z tego powodu warto zawsze zachować paragon lub bilet z łowiska komercyjnego, który potwierdza legalne pochodzenie ryb. To prosty sposób, aby uniknąć nieporozumień, gdy służby skontrolują nas np. w drodze powrotnej do domu.

W praktyce opisuje się sytuacje, gdy wędkarze łowią na wodzie publicznej bez rejestru, a później próbują tłumaczyć się, że złowione ryby pochodzą z komercji. Bez jakiegokolwiek potwierdzenia pobytu na takim łowisku czy paragonu z opłaty może to zostać uznane za niewiarygodne. To właśnie jeden z powodów, dla których odpowiedzialny wędkarz na komercję zabiera nie tylko sprzęt, ale też minimalny zestaw dokumentów.

Warto także mieć świadomość, że niektóre łowiska komercyjne prowadzą bardzo dokładną ewidencję połowów w swoich systemach, choć nie mają formalnego „rejestru” w sensie znanym z PZW. Taka praktyka pomaga ustalić, kto i ile ryb zabrał w konkretnym dniu, a zarazem chroni łowisko przed nadużyciami. Z punktu widzenia wędkarza jest to czasem wygodniejsze niż ręczne wypełnianie tradycyjnych tabelek, a jednocześnie w razie potrzeby można powołać się na dane przechowywane przez właściciela.

Konflikty i nieporozumienia najczęściej powstają na granicy dwóch systemów: wód publicznych i komercyjnych. Wędkarz przyzwyczajony do swobody na stawach prywatnych czasami przenosi swoje nawyki na łowiska PZW, bagatelizując konieczność wpisów do rejestru. Z kolei kontrolujący słusznie patrzą na sprawę z perspektywy przepisów obowiązujących w całym obwodzie rybackim. Rozwiązaniem jest jasna świadomość, gdzie aktualnie łowimy, oraz oddzielenie „komercyjnych przyzwyczajeń” od obowiązków wynikających z zezwolenia na wodach publicznych.

Regulaminy łowisk komercyjnych: wolnoć Tomku w swoim domku?

Żadne łowisko komercyjne nie funkcjonuje w próżni prawnej. Choć właściciel ma dużą swobodę w kształtowaniu zasad, nie jest to swoboda absolutna. Musi respektować przepisy powszechnie obowiązujące, np. dotyczące ochrony przyrody, dobrostanu zwierząt czy bezpieczeństwa osób korzystających z jego terenu.

Typowy regulamin łowiska komercyjnego bywa krótki i prosty, ale coraz częściej spotyka się dość rozbudowane dokumenty, niekiedy bardziej szczegółowe niż RAPR. Zwykle znajdziemy w nich:

  • informacje o dozwolonych metodach (liczba wędek, rodzaj przynęt, możliwość stosowania łódek zdalnie sterowanych czy echosond);
  • zasady zabierania ryb (limity wagowe, ilościowe, czasowe, dopłaty za przekroczenie limitu, listę gatunków, których nie wolno zabierać);
  • organizację łowiska (godziny otwarcia, zasady rezerwacji stanowisk, poruszania się po terenie, korzystania z pomostów i altan);
  • zasady porządkowe (zakaz śmiecenia, hałasowania, spożywania alkoholu ponad rozsądną miarę, używania otwartego ognia);
  • postanowienia dotyczące odpowiedzialności za szkody i bezpieczeństwo.

Właściciel może zrezygnować z jakiejkolwiek formy rejestru połowów, ale równie dobrze może wprowadzić np. obowiązek zgłaszania każdej złowionej i zabranej ryby. Jeśli zdecyduje się na drugą opcję, dla wędkarza praktycznie nie ma to większego znaczenia formalnego – i tak jest to rejestr działający „wewnątrz” łowiska, a nie dokument obowiązujący na innych wodach.

Niektóre łowiska prywatne wykorzystują tę swobodę do tworzenia specyficznych, nastawionych na określony styl wędkowania zasad – np. karpiowe łowiska „no kill”, gdzie ryby są traktowane jak cenne „okazy sportowe”, a nie materiał konsumpcyjny. W takim systemie ścisłe regulaminu łowiska (rodzaj maty, wymóg posiadania odpowiednich podbieraków, zakaz siatek typu żyłka, zasady dezynfekcji sprzętu) mogą być ważniejsze od ewidencjonowania ilości ryb. Z punktu widzenia wędkarza to kolejny przykład, jak różni się kultura łowienia na wodach publicznych i komercyjnych.

Część wędkarzy marzy o całkowitym braku formalności, dowolności ilości zabieranych ryb i całkowitym odejściu od rejestrów. Jednak w praktyce łowiska, które rezygnują z jakiejkolwiek formy monitoringu, często szybko odczuwają nadmierną presję i konieczność częstszych zarybień, co przekłada się na wyższe ceny i konflikty między klientami. Nawet najbardziej liberalny właściciel prędzej czy później wprowadza choćby prosty system notowania zabranych ryb – czy to w formie kartek, czy nowoczesnych narzędzi elektronicznych.

Znaczenie rejestru połowów dla gospodarki rybackiej i etyki wędkarskiej

Choć temat artykułu koncentruje się na wodach komercyjnych, trudno uciec od szerszego spojrzenia na sens i znaczenie rejestru połowów w ogóle. Dla wielu wędkarzy jest to uciążliwy obowiązek, kojarzący się z „papierologią” i strachem przed mandatami. Tymczasem prawidłowo prowadzony rejestr jest jednym z niewielu narzędzi, które dają szansę na racjonalne zarządzanie rybostanem.

Dobrze wypełniony rejestr pozwala:

  • ocenić realną presję na dane gatunki i łowiska, co pomaga w planowaniu zarybień;
  • wykrywać obszary, gdzie notorycznie odławia się określone gatunki ponad miarę, co może wymagać zmian w regulaminie lub dodatkowej ochrony;
  • prowadzić analizy naukowe i statystyczne dotyczące zmian w rybostanie na przestrzeni lat;
  • monitorować skuteczność wprowadzanych ograniczeń (np. nowego wymiaru ochronnego czy zakazu zabierania konkretnego gatunku).

Na wodach komercyjnych kwestie zarybień i gospodarki często mają charakter bardziej „biznesowy”: właściciel zarybia tak, by zapewnić klientom satysfakcję i opłacalność przedsięwzięcia. Mimo to również tam ewidencja połowów jest cenna – pozwala lepiej przewidywać potrzeby zakupowe, planować dostawy ryb, a także kształtować ofertę łowiska.

Z perspektywy etyki wędkarskiej prowadzenie rejestru można też postrzegać jako przejaw odpowiedzialności za zasoby, z których korzystamy. Nawet jeśli na komercji formalny obowiązek jest minimalny, wielu świadomych wędkarzy prowadzi prywatne notatki: zapisuje daty wypraw, gatunki, wymiary, użyte przynęty. Takie „osobiste rejestry” pomagają nie tylko poprawić własne wyniki, ale też budują szacunek do ryb i wody – pokazują czarno na białym, ile już w tym roku zabraliśmy z łowiska i czy nasze potrzeby konsumpcyjne nie są przypadkiem większe, niż to naprawdę konieczne.

Na styku światów – publicznego i komercyjnego – rejestr staje się więc czymś więcej niż tylko tabelką do wypełnienia. To narzędzie organizacji, planowania i refleksji nad własnymi nawykami. Spór o to, czy powinno się go wymagać na komercjach, bywa ostry, lecz często wynika z nieporozumień co do faktycznej roli tego dokumentu. W praktyce ważniejsze od samego „czy jest rejestr” jest to, czy ogólne zasady łowiska sprzyjają zrównoważonemu korzystaniu z rybostanu.

Praktyczne wskazówki: jak łowić legalnie i spokojnie na wodach komercyjnych

Świadomość, że na typowych wodach komercyjnych nie jest wymagany rejestr połowów PZW, nie powinna usypiać czujności. Aby uniknąć problemów, warto stosować kilka prostych zasad, które sprawdzą się na większości łowisk prywatnych i specjalnych.

Po pierwsze, zawsze regulaminu łowiska. Nawet jeśli wydaje się prosty i oczywisty, kryją się w nim często szczegóły, które mogą zaważyć na wyniku kontroli (np. całkowity zakaz zabierania niektórych gatunków, ograniczenia co do przynęt zwierzęcych, obowiązek używania podbieraka o określonych wymiarach). Właściciel ma prawo odmówić dalszego korzystania z łowiska osobom łamiącym regulamin, a w skrajnych przypadkach może wezwać odpowiednie służby.

Po drugie, dokumentuj obecność na łowisku. Paragon, bilet, potwierdzenie przelewu czy SMS rezerwacyjny – każdy z tych dowodów może pomóc w ewentualnym wyjaśnieniu, skąd pochodzą posiadane przez nas ryby. Nie chodzi tu o nieufność służb, ale o proste uproszczenie ewentualnych wyjaśnień.

Po trzecie, rozdzielaj w czasie i przestrzeni łowienie na wodach publicznych i komercyjnych, jeśli masz problemy z pamiętaniem o rejestrze. Wyjazd „po trochu tu, po trochu tam” jest kuszący, ale wymaga więcej dyscypliny: pilnowania wpisów, zachowania dokumentów, pamiętania o różnych regulaminach. Lepiej poświęcić jeden dzień wyłącznie na rzekę PZW, a drugi w całości na komercję, niż mieszać systemy i ryzykować pomyłki.

Po czwarte, nawet na komercji nie przekraczaj zdrowego rozsądku przy zabieraniu ryb. To, że właściciel formalnie pozwala zabrać więcej, nie oznacza, że musimy zapełniać zamrażarkę po brzegi. Ryba, zwłaszcza świeża, jest najlepsza wtedy, gdy zjadamy ją w rozsądnym czasie. Lata doświadczeń wędkarskiego środowiska pokazują, że często to nie regulaminy czy rejestry są winne zubożeniu rybostanu, ale zwykła ludzka chciwość.

Po piąte, traktuj rejestr – jeśli już go posiadasz – jako narzędzie także na swoją korzyść. Zapisana historia połowów, nawet jeśli formalnie prowadzona dla PZW, po latach staje się cennym archiwum: pozwala przypomnieć sobie, kiedy i na co najlepiej brały, jakie miejscówki sprawdziły się o danej porze roku. W czasach, gdy wielu wędkarzy korzysta z aplikacji wędkarskich, tradycyjny rejestr można potraktować jako solidne „backupowe” źródło danych.

Stosując te proste zasady, wędkarz nie musi obawiać się ani kontroli, ani nieporozumień związanych z brakiem rejestru na wodach komercyjnych. Zamiast zastanawiać się, jak „ominąć przepisy”, lepiej potraktować je jako ramy, które pozwalają bawić się naszym hobby bez stresu i w poczuciu, że robimy to uczciwie wobec innych i wobec przyrody.

FAQ – najczęstsze pytania dotyczące rejestru połowów na wodach komercyjnych

Czy muszę mieć przy sobie rejestr PZW, jeśli tego samego dnia łowię na komercji?

Jeżeli w danym okresie korzystasz z wód PZW, obowiązek prowadzenia rejestru dotyczy całego czasu ważności zezwolenia, niezależnie od tego, czy część dnia spędzasz na wodach komercyjnych. Na samej komercji nikt nie będzie wymagał od Ciebie wpisów do rejestru PZW, ale podczas kontroli na drodze powrotnej czy na wodzie publicznej brak rejestru może zostać potraktowany jako naruszenie warunków zezwolenia. Najbezpieczniej jest więc zawsze mieć go przy sobie, jeśli planujesz w tym okresie łowić również na wodach PZW.

Czy właściciel łowiska komercyjnego może wprowadzić własny rejestr połowów?

Właściciel łowiska komercyjnego ma dość szeroką swobodę w kształtowaniu regulaminu, dlatego może wprowadzić obowiązek prowadzenia własnej karty połowu, listy zabranych ryb czy elektronicznego systemu zgłoszeń. Taki rejestr ma jednak charakter wewnętrzny – obowiązuje tylko na terenie danego łowiska i nie zastępuje rejestru PZW na innych wodach. Dla wędkarza oznacza to konieczność dostosowania się do lokalnych zasad, ale nie tworzy dodatkowych zobowiązań poza granicami tego konkretnego łowiska. W praktyce są to zwykle proste formularze służące głównie rozliczeniom i planowaniu zarybień.

Co grozi za brak rejestru połowów, jeśli twierdzę, że ryby mam z komercji?

Jeśli łowisz na wodach PZW i powinieneś posiadać rejestr, jego brak może skutkować mandatem, cofnięciem zezwolenia albo skierowaniem sprawy do sądu. Samo oświadczenie, że przewożone ryby pochodzą z komercji, bez potwierdzenia w postaci paragonu czy biletu, może zostać uznane za niewystarczające. Dlatego, gdy łączysz łowienie na wodach publicznych i komercyjnych, zawsze trzymaj przy sobie zarówno rejestr PZW, jak i dowody opłaty za łowisko prywatne. To najprostszy sposób, by uniknąć długich wyjaśnień i sporów z kontrolującymi służbami.

Czy na łowiskach komercyjnych obowiązują wymiary i okresy ochronne ryb?

Na typowych łowiskach komercyjnych zasady dotyczące wymiarów i okresów ochronnych są określane w regulaminie właściciela. Często zdarza się, że dla niektórych gatunków właściciel wprowadza własne ograniczenia, np. całkowity zakaz zabierania dużych karpi lub szczupaków. Jednocześnie musi on respektować przepisy powszechnie obowiązujące, jeśli na danym akwenie mają zastosowanie ustawowe ograniczenia. Dlatego zawsze czytaj regulamin łowiska i nie zakładaj, że „na komercji wszystko wolno” – to częsty mit, który może prowadzić do niezamierzonych naruszeń prawa.

Jak odróżnić łowisko komercyjne od wody publicznej z dodatkowymi opłatami?

Najlepszym sposobem jest sprawdzenie, kto jest użytkownikiem rybackim danego akwenu oraz w jakim trybie pobierane są opłaty. Jeśli łowisko należy do osoby prywatnej lub firmy i korzystasz z niego wyłącznie na podstawie cennika właściciela, z dużym prawdopodobieństwem jest to komercja. Natomiast jeśli w regulaminie pojawiają się odwołania do RAPR, okręgu PZW czy obwodu rybackiego, mamy raczej do czynienia z wodą publiczną, na której mogą być pobierane dodatkowe opłaty specjalne. W razie wątpliwości warto zapytać obsługę lub sprawdzić informacje na stronie okręgu PZW czy w ewidencji wód.

Powiązane treści

Wędkowanie na wodach dzierżawionych przez spółki prywatne

Coraz większa część łowisk w Polsce trafia w ręce prywatnych dzierżawców: spółek, gospodarstw rybackich i firm zajmujących się komercyjną eksploatacją wód. Dla wędkarzy oznacza to nie tylko nowe możliwości połowu, ale też konieczność zrozumienia innych przepisów niż te, które obowiązują na wodach użytkowanych przez PZW czy Skarb Państwa. Znajomość zasad na wodach dzierżawionych przez spółki prywatne staje się kluczowa, aby uniknąć mandatów, konfliktów oraz świadomie wybierać miejsca wędkowania. Podstawy prawne…

Przepisy dotyczące połowu troci jeziorowej – regulacje regionalne

Połów troci jeziorowej od lat rozpala wyobraźnię wędkarzy, którzy marzą o spotkaniu z silną, waleczną rybą o wyjątkowym ubarwieniu. Zanim jednak wyruszymy na łowisko, konieczne jest dokładne poznanie przepisów regulujących ten połów – zarówno na poziomie krajowym, jak i regionalnym. Troć jeziorowa podlega szczególnej ochronie z uwagi na swoją biologiczną specyfikę, presję wędkarską oraz znaczenie dla ekosystemów jeziornych. Zrozumienie zasad dotyczących wymiarów ochronnych, okresów ochronnych, limitów dobowych oraz regionalnych odstępstw…

Atlas ryb

Anchois japoński – Engraulis japonicus

Anchois japoński – Engraulis japonicus

Sardynka południowoafrykańska – Sardinops sagax

Sardynka południowoafrykańska – Sardinops sagax

Sardynka japońska – Sardinops melanostictus

Sardynka japońska – Sardinops melanostictus

Szprot japoński – Sprattus japonicus

Szprot japoński – Sprattus japonicus

Śledź czarnomorski – Clupea harengus ponticus

Śledź czarnomorski – Clupea harengus ponticus

Śledź bałtycki – Clupea harengus membras

Śledź bałtycki – Clupea harengus membras

Łosoś czerwony – Oncorhynchus nerka

Łosoś czerwony – Oncorhynchus nerka

Łosoś różowy – Oncorhynchus gorbuscha

Łosoś różowy – Oncorhynchus gorbuscha

Łosoś pacyficzny srebrzysty – Oncorhynchus kisutch

Łosoś pacyficzny srebrzysty – Oncorhynchus kisutch

Wiosłonos amerykański – Polyodon spathula

Wiosłonos amerykański – Polyodon spathula

Sewruga – Acipenser stellatus

Sewruga – Acipenser stellatus

Sterlet – Acipenser ruthenus

Sterlet – Acipenser ruthenus