Test zestawów spinningowych do 500 zł – czy tanio znaczy dobrze?

Testowanie zestawów spinningowych do 500 zł to świetny sposób, by sprawdzić, czy stosunkowo niedrogi sprzęt może zapewnić komfort łowienia, skuteczność i trwałość porównywalną z droższymi propozycjami. Dla wielu wędkarzy spinningowych to właśnie ten przedział cenowy jest pierwszym realnym wyborem przy kompletowaniu zestawu na szczupaka, okonia czy sandacza. Pojawia się więc kluczowe pytanie: czy da się skompletować naprawdę dobry, funkcjonalny i w miarę uniwersalny zestaw spinningowy, nie przekraczając kwoty 500 zł?

Co składa się na zestaw spinningowy do 500 zł i jak go sensownie zbudować

W podstawowym ujęciu kompletując zestaw spinningowy, musimy połączyć kilka elementów: wędzisko, kołowrotek, linkę (plecionka lub żyłka) oraz podstawowy pakiet przynęt i akcesoriów. Przy budżecie do 500 zł każde nieprzemyślane 50–100 zł może zupełnie zachwiać proporcje zestawu, więc ważny jest rozsądny podział środków oraz zrozumienie, na czym można oszczędzić, a gdzie lepiej tego unikać.

Propozycja orientacyjnego podziału budżetu

W praktyce rozsądny układ finansowy dla zestawu spinningowego do 500 zł może wyglądać następująco:

  • Wędzisko: ok. 150–200 zł – to element, którego charakter decyduje o komforcie rzutów i prowadzenia przynęty.
  • Kołowrotek: ok. 150–200 zł – istotne są płynna praca, hamulec i trwałość przekładni.
  • Linka (plecionka lub żyłka): 50–80 zł – odpowiednia średnica i wytrzymałość mają bezpośredni wpływ na hol i prezentację przynęty.
  • Przynęty i drobne akcesoria (agrafki, przypony, główki jigowe): 60–100 zł – tu łatwo przepalić budżet, jeśli kupuje się przypadkowo.

Tak skonstruowany układ pozwala na dobór elementów przyzwoitej jakości, które sprawdzą się zarówno u osoby zaczynającej, jak i uświadomionego spinningisty budującego „zapasowy” zestaw. Należy pamiętać, że granica 500 zł jest dość umowna, a realne ceny rynkowe potrafią się zmieniać sezonowo, więc czasami warto polować na promocje lub modele z poprzednich serii.

Parametry wędziska spinningowego – na co patrzeć w tym budżecie

Dobre wędzisko spinningowe do 200 zł wciąż może oferować rozsądny poziom wykonania, ergonomię oraz pracę blanku. Kluczowe parametry to:

  • Długość – najczęściej między 2,10 a 2,70 m. Dla łowienia z brzegu uniwersalna będzie długość 2,40–2,70 m, natomiast z łodzi wygodniej operuje się krótszym kijem ok. 2,10–2,40 m.
  • Ciężar wyrzutowy (CW) – w przedziale np. 5–25 g lub 7–28 g dla ogólnego spinningu na jeziorze i rzece, co pozwala obsłużyć większość popularnych przynęt gumowych, obrotówek i woblerów.
  • Akcja – umiarkowanie szybka (moderate fast) lub szybka (fast) będzie najbardziej uniwersalna. Zbyt „kijowe” (ekstra fast) wędzisko może wybaczać mniej błędów początkującym, szczególnie przy holu większych ryb.
  • Materiał blanku – grafit o przyzwoitej jakości w tym budżecie zazwyczaj zapewnia kompromis między sztywnością a wagą. Zwracaj uwagę na wagę całkowitą kija: zbyt ciężki szybko męczy dłoń i nadgarstek.
  • Uchwyt kołowrotka i rękojeść – ergonomia ma większe znaczenie, niż się wydaje. Warto chwycić wędzisko w sklepie: uchwyt powinien dobrze „leżeć” w dłoni, a korek lub pianka EVA być sensownej jakości.

W zestawach do 500 zł nie nastawiaj się na superlekkie, rewolucyjne blanki czy najwyższej klasy przelotki. Bardziej istotna jest ogólna solidność wykonania: równe lakierowanie, prosto ustawione przelotki, żadnych widocznych pęknięć czy pofałdowań przy łączeniach elementów. Taki wizualny „przegląd” już na starcie eliminuje wiele problematycznych modeli.

Kołowrotek spinningowy – czym wygrywają modele około 200 zł

Przy budżecie do 500 zł kluczowe będzie znalezienie kołowrotka o dobrym stosunku jakości do ceny. Zwróć uwagę na kilka parametrów:

  • Rozmiar – do ogólnego spinningu typowe będzie 2500–3000 w popularnych oznaczeniach. To kompromis między wagą a pojemnością szpuli.
  • Hamulec – lepszym wyborem zwykle jest hamulec przedni: prostsza konstrukcja, często bardziej niezawodna. Sprawdź, czy hamulec pracuje płynnie na minimalnym i maksymalnym ustawieniu.
  • Przełożenie – wartość ok. 5,0:1 do 5,2:1 będzie uniwersalna. Bardzo szybkie kołowrotki przy tanich przekładniach mogą szybciej się „wyrobić” przy częściowym przeciążaniu.
  • Liczba łożysk – nie jest najważniejsza. Lepiej mieć 4–5 dobrze spasowanych łożysk niż „marketingowe” 10 byle jakich. Kręć korbką i sprawdź płynność pracy bez luzów i przeskoków.
  • Waga – lekkie kołowrotki są przyjemniejsze w użytkowaniu, ale nie za cenę kruchego korpusu. W tym segmencie lepiej mieć minimalnie cięższy, za to solidniejszy model.

Warto także spojrzeć na jakość nawoju linki: poproś w sklepie o nawinięcie kilku metrów sznurka testowego i zobacz, czy kołowrotek układa linkę równomiernie, bez stożków i „schodków”. Zły nawój będzie potem skutkował brodami z plecionki i plątaniem żyłki, co potrafi zrujnować wędkarską wyprawę niezależnie od ceny całego zestawu.

Plecionka czy żyłka w zestawie do 500 zł – wybór i konsekwencje

W segmencie budżetowym to, jaką linkę wybierzesz, ma zaskakująco duże znaczenie. Różnica między tanim, kiepskiej jakości materiałem a sensowną plecionką/żyłką za 50–80 zł bywa większa niż między kołowrotkami z dwóch sąsiednich klas cenowych. Warto więc świadomie zainwestować w ten składnik.

Zalety i wady plecionki w tanim zestawie

Plecionka jest bardzo popularna w spinningu, ponieważ oferuje praktycznie zerową rozciągliwość, co daje świetny kontakt z przynętą i natychmiastowe przekazywanie brania. W zestawie do 500 zł warto mieć świadomość jej plusów i minusów:

  • Plusy:
    • lepsza sygnalizacja brań, szczególnie delikatnych, typowych dla okoni czy sandaczy;
    • większa wytrzymałość na zerwanie przy tej samej średnicy niż żyłka, co pozwala łowić cieńszymi średnicami;
    • lepsze prowadzenie przynęty na większych odległościach, gdzie rozciągliwa żyłka zaczyna „amortyzować” zbyt mocno.
  • Minusy:
    • niższa odporność na przetarcia przy naprawdę tanich plecionkach – przecierają się szybko na kamieniach i zaczepach;
    • większa widoczność w wodzie (choć można stosować przypon z fluorocarbonu);
    • tańsze kołowrotki z kiepskim nawojem potrafią powodować brody i splątania, plecionka jest na to bardziej wrażliwa.

Dla początkujących wędkarzy często poleca się plecionki w przedziale 0,10–0,14 mm do lekkiego i średniego spinningu, natomiast do szczupaka czy cięższych przynęt warto rozważyć 0,15–0,18 mm. Nie ma sensu przesadzać z „cienizną” – mikroskopijne średnice tanich plecionek potrafią realnie mieć grubość większą niż na etykiecie, a jednocześnie być podatne na uszkodzenia.

Żyłka – wciąż rozsądna alternatywa

Dobrze dobrana żyłka wciąż ma wiele zalet, zwłaszcza dla osób startujących z tańszym zestawem. Jest bardziej tolerancyjna wobec błędów i niedoskonałości sprzętu:

  • jej rozciągliwość działa jak dodatkowy amortyzator przy holu ryby – zmniejsza ryzyko spadów i wyprostowania haków;
  • lepiej znosi nierówny nawój i drobne problemy z kołowrotkiem – nie tworzy tak łatwo brod jak plecionka;
  • jest tańsza, dzięki czemu łatwiej wymieniać ją częściej i mieć zawsze świeżą linkę na szpuli.

Przy łowieniu w rzekach oraz na większe drapieżniki można wybrać żyłkę 0,20–0,25 mm, a przy delikatnym okoniowym spinningu 0,16–0,20 mm. Oczywiście nie należy zapominać o przyponach: do szczupaka metal lub grubszy fluorocarbon, do pozostałych drapieżników subtelniejszy fluorocarbon chroniący przed przetarciem o kamienie i muszle.

Jakość taniej linki – na co uważać

Niezależnie od rodzaju, największym problemem tanich linek jest ich słaba powtarzalność. Na co zwrócić uwagę?

  • różnica średnicy od deklarowanej – warto poszukać testów i opinii wędkarzy, którzy mierzą faktyczną średnicę i wytrzymałość;
  • podatność na skręcanie i pamięć kształtu (zwłaszcza przy żyłkach);
  • trwałość koloru i struktury (w plecionkach) – jeśli już po kilku wypadach linka staje się „puchata” i wyraźnie odbarwiona, to zły znak.

Przy ograniczonym budżecie lepiej kupić tańszy, ale solidny kołowrotek i dopłacić do dobrej linki niż odwrotnie. To jeden z tych elementów, których niedostatki będzie się boleśnie odczuwać przy każdym rzucie.

Test zestawów spinningowych do 500 zł – praktyka nad wodą

Teoretyczne parametry to jedno, a realne zachowanie sprzętu nad wodą – drugie. Testując kilka zestawów w granicach 500 zł, można dostrzec powtarzające się zależności: niektóre oszczędności okazują się akceptowalne, inne mocno utrudniają łowienie.

Ergonomia i balans wędzisko–kołowrotek

Najbardziej odczuwalnym elementem jest balans całego zestawu. Przy tanich wędziskach i kołowrotkach często spotykany jest problem zbyt ciężkiej szpuli w stosunku do lekkiego blanku lub odwrotnie. Dlatego w sklepie warto zawsze:

  • złożyć zestaw na miejscu – poproś o założenie kołowrotka na upatrzone wędzisko;
  • uchwycić kij w miejscu, gdzie będziesz normalnie trzymał go podczas łowienia i sprawdzić, czy zestaw nie przechyla się wyraźnie „na przód” lub „na tył”;
  • wykonać kilka „suchych” rzutów w powietrzu – od razu poczujesz, czy kij dobrze współpracuje z kołowrotkiem, czy coś „ciągnie” nadgarstek.

Podczas testów terenowych zestawów w tym budżecie najlepiej wypadały konfiguracje, w których całkowita waga kołowrotka nie była przesadnie niska względem wędziska. Drobne nadwyżki masy na kołowrotku często poprawiają balans, co przekłada się na mniejsze zmęczenie dłoni przy całodniowym spinningu.

Rzuty i praca przynęt

Rzutowość w tanich zestawach zależy przede wszystkim od jakości przelotek, akcji blanku i sposobu nawoju linki na szpuli. Podczas testowania warto zwrócić uwagę na:

  • czy linka nie „szumi” nadmiernie na przelotkach, co mogłoby świadczyć o kiepskim ich wykończeniu;
  • czy wędzisko ładnie ładuje się przy rzucie – dobrze jest dobrać ciężar przynęt bliżej środka zakresu CW;
  • czy nie powstają w trakcie rzutów luźne zwoje i pętle na szpuli, zwłaszcza przy użyciu plecionki.

Podczas praktycznych testów zestawów do 500 zł da się bez trudu osiągać dystanse rzutów porównywalne ze znacznie droższym sprzętem, pod warunkiem że linka jest dobrej jakości, a kołowrotek układa ją równomiernie. Różnice pojawiają się raczej w subtelnościach prowadzenia przynęty oraz w przenoszeniu brań na dłoń, gdzie droższe wędziska potrafią oferować jeszcze wyraźniejszą „informację zwrotną”.

Trwałość i odporność na intensywne użytkowanie

Aspekt trwałości w tanich zestawach jest kluczowy. Testując je przez kilka tygodni, można zebrać obserwacje dotyczące typowych problemów:

  • luzy na korbce – w niektórych kołowrotkach pojawiają się po kilku intensywnych wyprawach, co jednak nie zawsze od razu dyskwalifikuje sprzęt, jeśli nie wpływa to na płynność pracy;
  • wycieranie się lakieru i napisów na blanku – mało estetyczne, ale często bez wpływu na wytrzymałość konstrukcji;
  • przetarcia plecionki w okolicach przelotek – mogą świadczyć o ich zbyt ostrym wykończeniu lub słabej jakości linki.

Dobrym nawykiem przy tanich zestawach jest regularna, podstawowa konserwacja: przetarcie przelotek i blanku po łowieniu, unikanie uderzania wędziska o twarde powierzchnie, odciążenie hamulca kołowrotka na czas transportu. Takie drobiazgi potrafią znacząco wydłużyć życie nawet budżetowego zestawu.

Rzeczy, na których można oszczędzić – i takie, na których nie warto

Na podstawie doświadczeń z testów można wyciągnąć kilka praktycznych wniosków:

  • Można oszczędzić na:
    • drodnich akcesoriach, takich jak pudełka na przynęty, częściowo nawet na samych przynętach – tańsze gumy czy obrotówki też łowią;
    • rozbudowanej liczbie przynęt – lepiej mieć kilka sprawdzonych modeli w różnych rozmiarach i kolorach niż pełne pudełko przypadkowych wabików;
    • zaawansowanych dodatkach, takich jak specjalistyczne przypony tytanowe na początek – można je wprowadzić później.
  • Nie warto oszczędzać na:
    • linkach – niskiej jakości żyłka lub plecionka potrafi zniweczyć cały wysiłek włożony w dobór pozostałych elementów;
    • przynajmniej jednym solidnym wędzisku – jeśli kij będzie toporny, ciężki i źle wyważony, każda wyprawa stanie się mordęgą;
    • jakości zbrojenia przynęt – kiepskie kotwice czy haki jigowe szybko się tępią i prostują, co skutkuje stratą ryb.

Najczęstsze błędy przy zakupie zestawów spinningowych do 500 zł

Zbyt wiele osób zaczynających przygodę ze spinningiem popełnia podobne błędy. Zrozumienie ich już na etapie planowania zakupu pozwala uniknąć frustracji i niepotrzebnych wydatków.

Kupowanie kompletów „marketowych” bez analizy

Gotowe zestawy spinningowe sprzedawane w hipermarketach lub niezorientowanych sklepach sportowych kuszą ceną i hasłami „wszystko w jednym”. Niestety często zawierają:

  • bardzo słabej jakości kołowrotki, które szybko się zaciskają, łapią luzy lub źle nawojują linkę;
  • ciężkie, toporne wędziska o zbyt ogólnych parametrach, niewygodne i męczące przy dłuższym łowieniu;
  • tanią, „bezimienną” żyłkę oraz przynęty, których skuteczność bywa wątpliwa.

Lepiej jest samodzielnie skompletować sprzęt, nawet w tym samym budżecie, niż zaufać „tajemniczemu” zestawowi o pięknym opakowaniu. Nawet jeśli osobno kupowane elementy wydadzą się na początku nieco droższe, finalnie otrzymasz bardziej funkcjonalny i trwalszy zestaw.

Niedopasowanie parametrów do łowiska i gatunków ryb

Wielu początkujących wybiera wyłącznie na podstawie reklamy lub rady sprzedawcy, nie biorąc pod uwagę, gdzie i na co będzie łowić. To błąd. Zastanów się:

  • czy będziesz łowił głównie z brzegu jeziora, niewielkiej rzeki, dużej rzeki, czy z łodzi;
  • jakie ryby są twoim głównym celem: okonie, szczupaki, sandacze, klenie, bolenie;
  • jakie typy przynęt będziesz stosował najczęściej – lekkie gumy, obrotówki, woblerki, cięższe woblery boleniowe.

Dobór długości wędziska, ciężaru wyrzutowego oraz typu linki powinien wynikać z tych założeń. Zbyt „mocny” kij z grubą linką do delikatnego okoniówki sprawi, że łowienie stanie się niekomfortowe, a brania będą słabo wyczuwalne. Z kolei zbyt delikatny sprzęt przy dużej rzece i ciężkich przynętach może po prostu nie sprostać zadaniu.

Ignorowanie opinii użytkowników i testów

Przy budżecie do 500 zł każde nietrafione 100 zł boli podwójnie. Zanim kupisz konkretny model kija czy kołowrotka, poświęć chwilę na lekturę testów i opinii na forach wędkarskich, blogach i kanałach wideo. Zwróć uwagę na:

  • powtarzające się uwagi o awaryjności lub słabych punktach konstrukcji;
  • realne wrażenia z pracy sprzętu nad wodą, a nie tylko „pierwsze wrażenie w sklepie”;
  • informacje o tym, jak długo dany zestaw służy użytkownikom przy intensywnym łowieniu.

Połączenie danych technicznych producenta z realnymi relacjami wędkarzy daje najlepszy obraz jakości sprzętu. Oczywiście warto filtrować skrajne opinie – zarówno przesadnie entuzjastyczne, jak i wyjątkowo negatywne – i szukać powtarzających się wątków.

Zaniedbywanie techniki łowienia i roli doświadczenia

Nawet najlepszy zestaw spinningowy do 500 zł nie zastąpi doświadczenia i opanowania podstawowych technik. W czasie testów różnych konfiguracji nad wodą łatwo zauważyć, że:

  • wędkarz obeznany z techniką prowadzenia przynęt i czytania wody łowi sprawnie na średnim sprzęcie;
  • początkujący, nawet z lepszym zestawem, potrafi nie wykorzystać jego potencjału przez błędy w rzucie, zbyt szybkie prowadzenie czy brak konsekwencji w obławianiu łowiska.

Dlatego wybierając budżetowy zestaw, warto jednocześnie inwestować czas w naukę: oglądać materiały instruktażowe, śledzić doświadczonych wędkarzy nad wodą, pytać, eksperymentować z technikami. To właśnie połączenie rozsądnego sprzętu z rosnącymi umiejętnościami daje najlepsze efekty.

Czy tanio znaczy dobrze? Wnioski praktyczne z testów

Testy zestawów spinningowych do 500 zł pokazują, że w ramach tego budżetu da się skompletować sprzęt, który:

  • umożliwi skuteczne łowienie większości popularnych drapieżników;
  • zapewni przyzwoity komfort użytkowania, szczególnie przy rozsądnym doborze parametrów;
  • nie rozpadnie się po kilku wyprawach, pod warunkiem podstawowej troski i konserwacji.

Trzeba jednak pamiętać, że „dobrze” nie oznacza „idealnie”. Sprzęt z tego segmentu cenowego zazwyczaj:

  • ma pewne uproszczenia konstrukcyjne i estetyczne, które nie wpływają wprost na łowność, ale są widoczne przy porównaniu z wyższą półką;
  • nie oferuje tak wysokiej czułości blanku i płynności działania, jak topowe modele, co odczuwa się zwłaszcza przy bardzo delikatnym łowieniu;
  • bywa mniej odporny na ekstremalne przeciążenia i zaniedbania serwisowe.

Ostatecznie więc tanio z pewnością może znaczyć rozsądnie i funkcjonalnie, szczególnie dla wędkarzy, którzy:

  • wybierają sprzęt świadomie, zamiast kierować się wyłącznie ceną lub wyglądem;
  • dobierają parametry do swoich realnych potrzeb, łowisk i gatunków ryb;
  • dbają o sprzęt i rozwijają swoje umiejętności, wiedząc, że to one, a nie logo na kiju, decydują o ilości brań.

    FAQ – najczęstsze pytania o zestawy spinningowe do 500 zł

    Jaki zestaw spinningowy do 500 zł będzie najlepszy dla początkującego?

    Dla osoby zaczynającej przygodę ze spinningiem warto zbudować możliwie uniwersalny zestaw. Sprawdza się wędzisko około 2,40–2,70 m o ciężarze wyrzutu 5–25 g lub 7–28 g, połączone z kołowrotkiem w rozmiarze 2500–3000 z przednim hamulcem. Na początek dobrze wybrać dobrą żyłkę 0,20–0,22 mm lub niezbyt cienką plecionkę. Do tego kilka sprawdzonych gum, obrotówek i prostych woblerów zamiast dziesiątek przypadkowych przynęt.

    Czy w zestawie do 500 zł lepiej wybrać plecionkę, czy żyłkę?

    W tym budżecie obie opcje są sensowne, ale ich wybór zależy od twoich priorytetów i doświadczenia. Plecionka zapewni lepszy kontakt z przynętą, lepszą sygnalizację brań i większą wytrzymałość, lecz wymaga w miarę dobrego kołowrotka i poprawnego nawoju. Żyłka jest tańsza, bardziej wybaczająca błędy i mniej problematyczna na słabszych kołowrotkach. Dla zupełnych początkujących często poleca się żyłkę, a dopiero potem stopniowe przejście na plecionkę.

    Na czym nie warto oszczędzać przy zakupie taniego zestawu spinningowego?

    Najgorszym pomysłem jest oszczędzanie na jakości linki oraz całkowite ignorowanie parametrów kołowrotka i wędziska. Zbyt tania, anonimowa żyłka lub plecionka potrafi szybko się plątać, przecierać i zrywać, co skutkuje utratą przynęt i ryb. Wędzisko powinno być możliwie lekkie, dobrze wyważone i odpowiadać ciężarowi stosowanych przynęt. Kołowrotek musi mieć solidny hamulec, płynną pracę oraz równy nawój – tego naprawdę nie warto lekceważyć.

    Czy gotowe zestawy z marketu sportowego to dobry wybór do 500 zł?

    Gotowe zestawy oferowane w marketach bywają kuszące cenowo, ale w praktyce zazwyczaj są mocno kompromisowe. Kołowrotki często mają słabą przekładnię i kiepski nawój, wędziska są ciężkie i mało czułe, a dołączone żyłki oraz przynęty pozostawiają wiele do życzenia. Jeśli tylko masz taką możliwość, lepiej samodzielnie dobrać kij, kołowrotek i linkę w specjalistycznym sklepie lub online, sugerując się opiniami użytkowników i testami, niż sięgać po typowy „zestaw startowy” z półki marketu.

    Czy droższy sprzęt zawsze łowi lepiej niż zestaw do 500 zł?

    Sprzęt z wyższej półki zwykle oferuje lżejsze i czulsze blanki, trwalsze kołowrotki i lepsze materiały, co przekłada się na komfort i precyzję. Nie oznacza to jednak automatycznie większej liczby złowionych ryb. Kluczowe są umiejętności wędkarza, umiejętność czytania wody, znajomość zachowań ryb i odpowiedni dobór przynęt. Dobrze dobrany zestaw do 500 zł, w rękach doświadczonej osoby, potrafi być równie skuteczny jak znacznie droższe konfiguracje, szczególnie na typowych, niezbyt ekstremalnych łowiskach.

Powiązane treści

Porównanie multiplikatorów okrągłych – klasyka w nowoczesnym wydaniu

Multiplikatory okrągłe od lat budzą emocje wśród wędkarzy, łącząc klasyczne rozwiązania mechaniczne z coraz bardziej zaawansowaną technologią. Dla jednych są synonimem solidności i niezawodności, dla innych – ciekawą alternatywą dla popularnych multiplikatorów niskoprofilowych. Poniższy tekst to próba szczegółowego przyjrzenia się okrągłym multiplikatorom: ich budowie, różnicom konstrukcyjnym, zastosowaniom w praktyce oraz temu, jak klasyka została włączona w nowoczesny świat sprzętu wędkarskiego. Multiplikatory okrągłe – czym się wyróżniają na tle innych kołowrotków…

Wędki do Carolina rig – jaka akcja najlepiej przekazuje branie?

Carolina rig od lat kojarzy się z niezwykle skutecznym sposobem prezentacji przynęty miękkiej, zwłaszcza na sandacze, okonie i bassy. Klucz do sukcesu nie leży jednak wyłącznie w odpowiednim dociążeniu czy rodzaju gumy, ale przede wszystkim w właściwie dobranej wędce. To właśnie akcja blanku, jego długość, moc oraz czułość decydują o tym, czy wędkarz w porę odczyta subtelne branie i skutecznie zatnie rybę. Poniższy tekst skupia się na tym, jaka akcja…

Atlas ryb

Kantar – Spondyliosoma cantharus

Kantar – Spondyliosoma cantharus

Seriola wielka – Seriola dumerili

Seriola wielka – Seriola dumerili

Cobia azjatycka – Rachycentron canadum

Cobia azjatycka – Rachycentron canadum

Barakuda europejska – Sphyraena sphyraena

Barakuda europejska – Sphyraena sphyraena

Barakuda wielka – Sphyraena barracuda

Barakuda wielka – Sphyraena barracuda

Anchois europejski czarnomorski – Engraulis encrasicolus ponticus

Anchois europejski czarnomorski – Engraulis encrasicolus ponticus

Anchois japoński – Engraulis japonicus

Anchois japoński – Engraulis japonicus

Sardynka południowoafrykańska – Sardinops sagax

Sardynka południowoafrykańska – Sardinops sagax

Sardynka japońska – Sardinops melanostictus

Sardynka japońska – Sardinops melanostictus

Szprot japoński – Sprattus japonicus

Szprot japoński – Sprattus japonicus

Śledź czarnomorski – Clupea harengus ponticus

Śledź czarnomorski – Clupea harengus ponticus

Śledź bałtycki – Clupea harengus membras

Śledź bałtycki – Clupea harengus membras