Rekordowe połowy metodą trollingową

Metoda trollingowa od lat elektryzuje zarówno zawodowych rybaków, jak i pasjonatów wędkarstwa. Łączy w sobie ogromną skuteczność połowową z możliwością docierania do największych, najbardziej ostrożnych drapieżników żyjących w głębokich partiach jezior, mórz i oceanów. Rekordowe połowy osiągane techniką trollingu stały się symbolem zaawansowania technologicznego współczesnego rybołówstwa, ale też przyczynkiem do dyskusji o etyce, zrównoważonej eksploatacji zasobów i rosnącej roli nauki w prognozowaniu zachowań ryb.

Na czym polega trolling i dlaczego bije rekordy?

Trolling, w odróżnieniu od klasycznego połowu na zestaw stacjonarny, polega na ciągłym przeciąganiu przynęty za jednostką pływającą. Może to być niewielka łódź wędkarska, kuter rybacki, a nawet duży statek przetwórnia na oceanach. Kluczowe jest powolne przemieszczanie się po wodzie z odpowiednio dobraną prędkością, dzięki czemu przynęta porusza się w sposób naturalny i prowokuje drapieżniki do ataku. Dla wielu gatunków dużych ryb ruch jest bodźcem znacznie silniejszym niż same bodźce zapachowe.

Rekordowe wyniki połowów metodą trollingową są efektem kilku równocześnie działających czynników. Po pierwsze, jednostka pływająca może w krótkim czasie przeczesać ogromny obszar łowiska, stale prowadząc przynęty w najbardziej obiecujących warstwach wody. Po drugie, stosuje się coraz lepsze systemy sondujące i nawigacyjne: echosondy, sonary boczne, GPS z naniesionymi mapami batymetrycznymi, a nawet śledzenie ruchów stad za pomocą boi telemetrycznych. Po trzecie, współczesne przynęty – zarówno gumowe, jak i woblery czy błystki – są projektowane komputerowo tak, by naśladować ruch i sylwetkę naturalnych ofiar z niezwykłą precyzją.

W przypadku zawodowego rybołówstwa trolling przybiera formę zmechanizowaną. Kilkanaście, a nierzadko kilkadziesiąt zestawów prowadzonych jest jednocześnie na różnych głębokościach, przy użyciu tzw. planerów i downriggerów. Przekłada się to na ogromną wydajność, szczególnie na łowiskach pelagicznych, gdzie duże drapieżniki – tuńczyki, marliny czy żaglice – przemieszczają się w rozproszonych grupach. Właśnie z takich wypraw pochodzą spektakularne rekordy wielkości i liczebności połowów, które co roku trafiają do statystyk międzynarodowych organizacji rybackich.

W skali rekreacyjnej trolling stał się natomiast synonimem łowienia troci, łososi i wielkich szczupaków na jeziorach oraz przybrzeżnych wodach morskich. W wielu krajach zachodniej Europy i Ameryki Północnej obowiązują osobne regulaminy dla wędkarzy trollujących, ponieważ efektywność tej metody zbliża się do profesjonalnego rybołówstwa. To właśnie na łodziach wędkarskich, wyposażonych w kilka wędek, echosondę i silnik spalinowy lub elektryczny, padają rekordy długości i masy ryb, które później trafiają do tabel rekordów sportowych, często z dopiskiem: “złowiona metodą trollingową”.

Co ciekawe, rosnąca liczba udokumentowanych rekordów jest możliwa także dzięki rozwojowi systemów weryfikacji. Wymaga się dokładnych zdjęć z miarą, nagrań wideo, a w przypadku zawodów również obecności sędziego na łodzi. Tym sposobem imponujące wyniki połowów nie są już tylko legendami opowiadanymi w portach, ale stają się zweryfikowanym materiałem statystycznym, z którego korzystają ichtiolodzy i instytuty badawcze śledzące dynamikę populacji poszczególnych gatunków.

Najbardziej spektakularne zdobycze i techniki zwiększające skuteczność

Historia metody trollingowej obfituje w przykłady niezwykłych zdobyczy, z których część na trwałe weszła do kanonu rybackich ciekawostek. W oceanicznym trollingowaniu tuńczyków i marlinów odnotowano osobniki o masie przekraczającej kilkaset kilogramów, holowane przez załogi w pełnym, często kilkugodzinnym wysiłku. W wodach śródlądowych z kolei słynne są rekordowe szczupaki, sandacze czy łososie atlantyckie, które w przeszłości uchodziły za niemal nieosiągalne dla zwykłego wędkarza.

Jednym z kluczy do sukcesu jest właściwe odczytywanie struktury łowiska. Zaawansowani trollujący analizują nie tylko głębokość, ale też ukształtowanie dna, termoklinę (warstwę gwałtownej zmiany temperatury), prądy wodne i koncentrację drobnicy. Gdy echosonda pokaże skupiska mniejszych ryb, natychmiast dostosowuje się głębokość prowadzenia przynęt, tak aby drapieżniki przebywające w pobliżu strefy żerowania miały przynętę dosłownie przed „nosem”. Ta dynamiczna taktyka jest jedną z przyczyn rekordowych połowów, pozwalając maksymalnie wykorzystać krótki okres intensywnego żerowania.

Innym ważnym elementem jest dobór sprzętu. Mocne blanki wędek, precyzyjne multiplikatory z długą szpulą i licznikami wysnutej linki, a także specjalistyczne linki o niskiej rozciągliwości – wszystko to umożliwia skuteczny hol dużych ryb i dokładne kontrolowanie odległości przynęty od łodzi. W profesjonalnym trollingu stosuje się także rozbudowane systemy:

  • planerboardy – wysięgniki boczne rozwodzące zestawy na dużą szerokość,
  • downriggery – ciężkie ołowiane lub stalowe ciężarki opuszczające przynętę na precyzyjnie ustaloną głębokość,
  • parawany wodne – utrzymujące stałe napięcie i odległość zestawów od burty jednostki.

Wraz z rozwojem elektroniki pojawiły się innowacje, które radykalnie zwiększyły efektywność połowów. Zaawansowane systemy nawigacyjne umożliwiają prowadzenie tzw. ścieżek trollingowych po wcześniej wyznaczonych trasach, co pozwala wielokrotnie obławiać najbardziej produktywne miejsca. Dodatkowo autopiloty sterujące silnikiem i sterem przejmują obowiązki sternika, umożliwiając załodze skupienie się na obserwacji sprzętu i zachowań ryb na ekranach echosond.

Swoistą ciekawostką jest rosnąca popularność trollingu w wersji „slow trolling” i „ultra light trolling”. W pierwszym przypadku przynęta porusza się wyjątkowo wolno, często tuż nad dnem, imitując powolny ruch rannej lub osłabionej ryby. W drugim – używa się bardzo lekkich, finezyjnych przynęt, aby sprowokować do ataku gatunki o bardziej ostrożnym usposobieniu, jak np. okonie czy pstrągi w wodach o dużej presji wędkarskiej. Mimo pozornie delikatnej natury tej odmiany, potrafi ona przynieść niezwykle wartościowe trofea w postaci rzadkich gatunków, które z trudem daje się złowić innymi metodami.

W rejestrach rybackich znajdują się także niecodzienne przypadki połowów wielogatunkowych, gdy w krótkim odstępie czasu do łodzi holowano kilka różnych drapieżników z jednej strefy żerowania. Tego typu wydarzenia stają się później materiałem porównawczym dla naukowców, którzy analizują zależności troficzne w ekosystemach wodnych. Dzięki nim lepiej rozumiemy, jak kształtuje się równowaga między drapieżnikami a ich ofiarami oraz jaki wpływ ma presja trollingowa na lokalne populacje.

Wpływ rekordowych połowów trollingowych na rybactwo i ekosystemy

Rosnąca wydajność trollingu, zarówno w rybołówstwie przemysłowym, jak i rekreacyjnym, niesie ze sobą nie tylko spektakularne trofea, lecz także istotne wyzwania dla zrównoważonego zarządzania zasobami. Coraz częściej instytucje rybackie i badawcze analizują dane z połowów trollingowych, aby na ich podstawie projektować limity, okresy ochronne i strefy zamknięte dla eksploatacji.

Metoda ta, mimo że uważana jest za stosunkowo selektywną – ze względu na ukierunkowanie na duże, aktywnie żerujące drapieżniki – może przy nadmiernym stosowaniu prowadzić do spadku liczebności najcenniejszych osobników tarlaków. W przypadku gatunków długowiecznych, takich jak duże łososie, dorsze czy pelagiczne tuńczyki, utrata największych osobników wpływa wprost na potencjał rozrodczy populacji. To z kolei może skutkować długoterminowym obniżeniem stanu stad i koniecznością wprowadzania drastycznych ograniczeń połowowych.

W wielu regionach świata reakcją na te zagrożenia stały się systemy tzw. zarządzania adaptacyjnego. Polegają one na bieżącym monitorowaniu wyników połowów, w tym trollingu, oraz korygowaniu przepisów w zależności od aktualnej kondycji stad. Przykładami takich działań są:

  • ustalanie górnych wymiarów ochronnych – największe okazy muszą być wypuszczane,
  • limity ilościowe na osobę lub jednostkę połowową,
  • czasowe zakazy trollingu na okres wędrówek tarłowych,
  • wprowadzenie obowiązku stosowania haków bezzadziorowych w rekreacyjnym trollingu.

Ciekawym aspektem jest także rosnące znaczenie praktyki „złów i wypuść” wśród wędkarzy trollujących. W wielu krajach zachodnich największe okazy są dokumentowane fotograficznie, mierzone i ważone w kontrolowanych warunkach, a następnie wypuszczane z powrotem do wody. Odpowiednie techniki odhaczania i krótkiego przetrzymywania ryby w wodzie istotnie zwiększają szanse przeżycia, co ma ogromne znaczenie dla zachowania puli genowej najcenniejszych tarlaków. W tym kontekście trolling staje się nie tylko metodą połowu, ale również narzędziem monitoringu naukowego, dostarczającym danych o strukturze wielkościowej i kondycji ryb.

Nie można pominąć również wpływu trollingu na inne elementy ekosystemu. Przeciągane w wodzie przynęty, szczególnie w wersji przemysłowej z licznymi przyponami, mogą niekiedy prowadzić do przyłowów gatunków niecelowych – w tym gatunków chronionych. Dlatego w wielu rejonach obowiązują szczegółowe przepisy dotyczące kształtu i wielkości haków, a także zakazy stosowania konkretnych typów przynęt w okresach wzmożonej aktywności np. ptaków nurkujących. Wdrożenie kamer obserwacyjnych na jednostkach trollingowych, projektowanych pierwotnie jako narzędzie kontroli połowów, z czasem stało się też źródłem unikatowych materiałów z życia podwodnego, co zainteresowało nie tylko badaczy, lecz także twórców filmów przyrodniczych.

Rozwój technologii proekologicznych w trollingu obejmuje m.in. stosowanie silników o niskiej emisji spalin i minimalnym poziomie hałasu. Z jednej strony ogranicza to wpływ na środowisko, z drugiej – poprawia skuteczność połowów, ponieważ ryby są mniej płoszone. Coraz częściej montuje się także panele fotowoltaiczne na dachach kabin łodzi, dzięki czemu część zasilania elektroniki pokładowej pochodzi z odnawialnych źródeł. Tego typu rozwiązania są szczególnie doceniane wśród przewoźników organizujących wyprawy trollingowe dla turystów, dla których aspekt ekologiczny staje się równie ważny jak możliwość złowienia dużej ryby.

Ciekawostki rybackie związane z trollingiem i rekordowymi połowami

Metoda trollingowa, choć ściśle związana z profesjonalnym rybołówstwem i zaawansowanym wędkarstwem, obrosła z czasem licznymi anegdotami, lokalnymi tradycjami i nietypowymi rozwiązaniami technicznymi. W wielu nadmorskich portach organizuje się festiwale poświęcone połowom trollingowym, podczas których łodzie udekorowane są tradycyjnymi symbolami mającymi przynieść szczęście i obfitość. W krajach nordyckich popularne jest np. wieszanie na pokładzie specjalnych drewnianych tabliczek z wygrawerowanymi nazwami najbardziej zasłużonych łowisk – swoistego „pamiętnika” najważniejszych wypraw.

Jedną z ciekawszych historycznych anegdot jest historia wykorzystania wielkich, ręcznie robionych błystek metalowych imitujących… fragmenty blach okrętowych. W czasach, gdy dostęp do wyspecjalizowanych przynęt był ograniczony, rybacy tworzyli własne konstrukcje z tego, co znaleźli w stoczniach lub portowych magazynach. Okazało się, że migotanie dużych kawałków polerowanego metalu w ruchu trollingu znakomicie wabiło wielkie dorsze i czarniaki. Niektóre z tych „prymitywnych” przynęt przyczyniły się do rekordowych połowów, których wielkość zadziwiłaby współczesnych użytkowników drogich, projektowanych komputerowo woblerów.

Ciekawostką o wymiarze naukowym jest z kolei wykorzystanie trollingu do badań migracji ryb. W wielu programach badawczych ekipom rybackim i wędkarskim dostarcza się specjalne znaczniki, którymi oznacza się złowione metodą trollingową osobniki. Po ich wypuszczeniu i ponownym odłowie w innych rejonach możliwe jest odtworzenie tras wędrówek i tempa przemieszczania się stad. Dane te są niezwykle cenne zarówno dla biologów morza, jak i dla planistów gospodarki rybackiej, pomagając m.in. w wyznaczaniu transgranicznych stref połowowych i kwot międzynarodowych.

Warto wspomnieć także o rosnącej roli mediów społecznościowych w propagowaniu rekordowych połowów trollingowych. Dokumentowanie wypraw za pomocą kamer sportowych i dronów sprawiło, że wyjątkowe holowania, niegdyś dostępne jedynie dla bezpośrednich świadków, dziś mogą śledzić setki tysięcy odbiorców. Z jednej strony buduje to społeczność pasjonatów, promuje dobre praktyki bezpieczeństwa na wodzie i etyczne podejście do zasobów. Z drugiej – rodzi obawy o wzrost presji na najpopularniejsze łowiska, gdy spektakularne nagrania ujawniają ich lokalizację z dużą dokładnością.

Niezwykle interesującym nurtem jest rozwijający się trolling w wersji „cichej”, wykorzystującej wyłącznie silniki elektryczne zasilane rozbudowanymi bankami akumulatorów. Początkowo technika ta powstała jako odpowiedź na ograniczenia hałasu w szczególnie wrażliwych przyrodniczo akwenach, lecz szybko okazało się, że ma również dodatkowe zalety. Bezgłośne przemieszczanie łodzi nie płoszy nawet bardzo ostrożnych gatunków, a precyzyjna regulacja prędkości pozwala prowadzić przynęty z wyjątkową subtelnością. W efekcie w niektórych zbiornikach rekordy połowów trollingowych należą właśnie do łodzi „elektrycznych”.

Interesujący jest także aspekt kulturowy rekordowych połowów metodą trollingową. W wielu społecznościach rybackich zdjęcia największych zdobyczy zdobią ściany tawern i domów rybackich, tworząc swoistą kronikę sukcesów lokalnej floty. Starsi rybacy opowiadają historie o legendarnych rybach, które „weszły w trolę”, lecz po heroicznej walce zerwały zestaw lub zdołały się uwolnić tuż przy burcie. Te opowieści, choć często barwnie podkoloryzowane, pełnią ważną funkcję – przekazują młodszym pokoleniom wiedzę o zwyczajach ryb, miejscach żerowania i optymalnych porach łowienia.

Z perspektywy technologicznej jednym z najbardziej fascynujących kierunków rozwoju jest integracja trollingu z systemami big data i analizą predykcyjną. Coraz więcej jednostek zapisuje szczegółowe parametry każdej wyprawy: temperaturę wody, prędkość jednostki, głębokość prowadzenia przynęt, rodzaj użytych wabików oraz dokładne współrzędne miejsc brań. Dane te, gromadzone przez lata, są następnie analizowane algorytmicznie, co pozwala opracowywać modele przewidujące, kiedy i gdzie szanse na rekordowy połów będą największe. Dla tradycjonalistów jest to odejście od „instynktu rybackiego”, jednak z punktu widzenia nauki stanowi bezcenne źródło informacji o dynamice ekosystemów wodnych.

Nie bez znaczenia pozostaje też ekonomiczny wymiar rekordowych połowów trollingowych. Wyprawy nastawione na trofea stały się ważnym segmentem turystyki wędkarskiej, przyciągając pasjonatów z całego świata. Organizatorzy oferują pakiety obejmujące specjalistyczny sprzęt, doświadczonych przewodników oraz dostęp do najlepiej rokujących łowisk. W wielu regionach jest to istotne źródło dochodu dla lokalnych społeczności, zwłaszcza w okresach, gdy tradycyjne rybołówstwo przemysłowe boryka się z ograniczeniami kwotowymi i spadkiem zasobów.

Bezpieczeństwo, etyka i przyszłość trollingu

Rekordowe połowy, choć fascynujące, zawsze niosą ze sobą ryzyko przekroczenia granicy, za którą pasja przeradza się w nadmierną eksploatację zasobów. Dlatego coraz większy nacisk kładzie się na edukację rybaków i wędkarzy trollujących w zakresie bezpieczeństwa i etyki. Obejmuje ona nie tylko znajomość przepisów, ale również umiejętność oceny kondycji złowionej ryby, właściwe postępowanie z okazami przeznaczonymi do wypuszczenia oraz świadome korzystanie z nowoczesnych narzędzi elektronicznych tak, aby nie prowadzić do nadmiernej presji na szczególnie wrażliwe stada.

Bezpieczeństwo na wodzie ma tu znaczenie podwójne. Z jednej strony chodzi o ochronę załogi – podczas holowania dużych ryb dochodzi do dużych naprężeń sprzętu, a niekontrolowane wyskoki ryb czy pęknięcia linek mogą być niebezpieczne. Z drugiej – o unikanie sytuacji, w których dochodzi do zbyt długiego przeciągania ryby w czasie holu, co zmniejsza jej szanse na przeżycie po ew. wypuszczeniu. Dlatego coraz częściej zaleca się stosowanie mocniejszego sprzętu i odpowiedniej techniki holowania, aby skracać czas walki, szczególnie w ciepłych wodach o niskiej zawartości tlenu.

W debacie o przyszłości trollingu pojawia się pytanie o granice technologicznej ingerencji. Czy wykorzystanie algorytmów predykcyjnych, zaawansowanego sonarowego obrazowania 3D i automatycznych systemów prowadzenia przynęt nie sprawi, że przewaga człowieka nad rybą stanie się zbyt duża? Niektórzy eksperci postulują wprowadzenie „dobrowolnych ograniczeń technologicznych”, takich jak rezygnacja z niektórych form automatyzacji podczas rekreacyjnych zawodów trollingowych, aby zachować element niepewności i sportowego wyzwania.

Jednocześnie trudno nie dostrzec potencjału trollingu jako narzędzia badawczego przyszłości. Połączenie jednostek trollingowych z systemami zdalnego raportowania danych może stać się częścią szerokich sieci monitoringu oceanów i wód śródlądowych. Dane o temperaturze, zasoleniu, rozkładzie stad ryb i intensywności brań, zbierane równolegle przez wiele jednostek, mogłyby zasilać globalne modele zmian klimatycznych i produktywności ekosystemów morskich. W takim scenariuszu rekordowe połowy przestają być wyłącznie osobistym sukcesem, a stają się elementem większej, naukowej układanki.

Na horyzoncie pojawiają się także rozwiązania oparte na napędzie hybrydowym i wodorowym, które mogą jeszcze bardziej ograniczyć wpływ jednostek trollingowych na środowisko. W połączeniu z bioplastikowymi, rozkładalnymi przynętami oraz systemami odzyskiwania zagubionych zestawów stanowi to ciekawą perspektywę: łowienie może pozostać intensywne i skuteczne, a jednocześnie minimalizować ślad ekologiczny. Wówczas rekordowe połowy metodą trollingową przestaną budzić kontrowersje, stając się przykładem odpowiedzialnego korzystania z bogactw wód.

FAQ – najczęściej zadawane pytania o trolling i rekordowe połowy

Jakie gatunki ryb najczęściej łowi się metodą trollingową?

Metoda trollingowa jest szczególnie skuteczna wobec dużych, aktywnie żerujących drapieżników. W wodach śródlądowych dominują szczupaki, sandacze, bolenie i trocie jeziorowe, a także łososie wędrowne w okresach ich obecności w zbiornikach zaporowych czy rzekach przymorskich. Na morzach i oceanach trollingiem łowi się przede wszystkim tuńczyki, marliny, żaglice, wahoo oraz makrele. Właśnie z połowów tych gatunków pochodzą najbardziej spektakularne rekordy masy i długości.

Czy trolling jest bardziej szkodliwy dla środowiska niż inne metody połowu?

Ocena wpływu trollingu na środowisko zależy od skali i sposobu jego stosowania. W porównaniu z trałowaniem dennym trolling uważany jest za metodę mniej inwazyjną, ponieważ w mniejszym stopniu narusza strukturę dna i siedlisk. Jednocześnie wysoka skuteczność, zwłaszcza wobec dużych drapieżników, może przy nadmiernej presji prowadzić do nadmiernej eksploatacji najcenniejszych osobników. Kluczowe są tu limity, okresy ochronne i ewentualne wypuszczanie największych ryb, co pozwala zachować równowagę populacji.

Jakie wyposażenie jest niezbędne, aby skutecznie łowić trollingiem?

Podstawą są mocne wędki i kołowrotki (często multiplikatory) dostosowane do masy potencjalnych zdobyczy oraz długości holu. Niezbędny jest również silnik pozwalający na precyzyjne utrzymanie stałej prędkości, a w wersji nowocześniejszej – echosonda do odczytu głębokości i lokalizacji stad ryb. Wraz ze wzrostem doświadczenia wielu wędkarzy inwestuje w planerboardy, downriggery i liczniki wysnutej linki, co pozwala prowadzić przynęty na kilku poziomach głębokości. Nie mniej ważne są też solidne kamizelki asekuracyjne i środki łączności zapewniające bezpieczeństwo na wodzie.

Czy w rekreacyjnym trollingu warto stosować zasadę „złów i wypuść”?

Stosowanie zasady „złów i wypuść” jest szczególnie rekomendowane w przypadku dużych, dojrzałych osobników, które mają największy udział w rozrodzie. W praktyce oznacza to szybkie mierzenie i ewentualne fotografowanie ryby, unikanie długiego przetrzymywania jej poza wodą oraz delikatne odhaczanie, najlepiej przy użyciu haków bezzadziorowych. W wielu łowiskach wypuszczanie największych okazów staje się normą środowiskową, a nawet elementem regulaminu, co pomaga utrzymać zasoby w dobrym stanie i sprzyja możliwości łowienia trofeów w kolejnych sezonach.

Jakie trendy technologiczne mogą w przyszłości zmienić trolling?

Najważniejsze trendy to integracja elektroniki pokładowej z systemami analizy danych, co pozwala budować modele przewidujące aktywność ryb na podstawie historycznych połowów i aktualnych warunków środowiskowych. Coraz większą rolę odgrywają też ciche silniki elektryczne i hybrydowe, ograniczające hałas i emisję spalin, oraz rozkładalne materiały przynęt. W perspektywie kilku lat można spodziewać się również szerszego wykorzystania kamer podwodnych i sonarów 3D, dzięki którym prowadzenie przynęt będzie jeszcze precyzyjniej dostosowane do zachowań stad, co może dodatkowo zwiększyć efektywność tej metody.

Powiązane treści

Największa ryba złowiona na spławik

Największa ryba złowiona na spławik to dla wielu wędkarzy i rybaków temat niemal mityczny, budzący silne emocje i niekończące się dyskusje nad wodą. Łowienie na delikatny zestaw, w którym o sukcesie decydują milimetry grubości żyłki, gram wagi spławika i cierpliwość wędkarza, od zawsze fascynowało bardziej niż brutalna siła ciężkich zestawów gruntowych. Właśnie z tego kontrastu – między delikatnością metody a potęgą złowionej ryby – rodzą się najbardziej niezwykłe historie z…

Rekordowy jaź – niedoceniany wojownik rzeczny

W nurcie polskich rzek kryje się bohater, którego większość wędkarzy i miłośników ryb mijanych w atlasach traktuje z pobłażliwą obojętnością. To jaź – ryba o zaskakującej kondycji, imponujących możliwościach wzrostu i nieprzeciętnej waleczności na wędce. Choć rzadko trafia na okładki branżowych czasopism, w praktyce stanowi jeden z filarów rzecznego ekosystemu oraz ważny, choć często niedoceniany, obiekt gospodarki rybackiej. Rekordowe okazy jazia łamieły już niejedno wyobrażenie o tym, co kryje się…

Atlas ryb

Ciernik – Gasterosteus aculeatus

Ciernik – Gasterosteus aculeatus

Krewetnik – Pseudotolithus senegalensis

Krewetnik – Pseudotolithus senegalensis

Kaprosz – Zeus faber

Kaprosz – Zeus faber

Ryba pilot – Naucrates ductor

Ryba pilot – Naucrates ductor

Ślimak morski – Liparis liparis

Ślimak morski – Liparis liparis

Grenadier – Coryphaenoides rupestris

Grenadier – Coryphaenoides rupestris

Miruna nowozelandzka – Macruronus novaezelandiae

Miruna nowozelandzka – Macruronus novaezelandiae

Rdzawiec – Sebastes fasciatus

Rdzawiec – Sebastes fasciatus

Makrela wężowa – Gempylus serpens

Makrela wężowa – Gempylus serpens

Murena śródziemnomorska – Muraena helena

Murena śródziemnomorska – Muraena helena

Konger – Conger conger

Konger – Conger conger

Skorpena – Scorpaena scrofa

Skorpena – Scorpaena scrofa