Czy wolno zabierać niewymiarową rybę, jeśli jest śmiertelnie zraniona

Problem zabierania z łowiska ryby, która nie osiągnęła wymiaru ochronnego, ale jest śmiertelnie zraniona, od lat budzi emocje wśród wędkarzy. Z jednej strony działa współczucie i chęć uniknięcia marnowania mięsa, z drugiej – obowiązują nas przepisy prawa oraz regulaminy związków wędkarskich. Zrozumienie, co naprawdę wolno, a czego nie wolno, wymaga spojrzenia zarówno w zapisy ustawowe, jak i w etykę wędkarską. Artykuł wyjaśnia, jak interpretować takie sytuacje w kontekście polskiego prawa, zasad zrównoważonej gospodarki rybackiej oraz odpowiedzialnego, świadomego wędkarstwa.

Podstawy prawne: co naprawdę mówią przepisy

Kluczowym punktem odniesienia dla polskiego wędkarza jest Ustawa o rybactwie śródlądowym oraz regulaminy użytkowników wód, w szczególności Regulamin amatorskiego połowu ryb PZW (RAPR). To właśnie tam znajdziemy informacje o wymiarach ochronnych, okresach ochronnych, dozwolonych metodach połowu i obowiązkach związanych z wypuszczaniem złowionych ryb.

Wymiar ochronny oznacza minimalną długość ryby, jaką możemy zgodnie z prawem zatrzymać. Główny cel jest jeden: pozwolić rybie przynajmniej raz odbyć tarło, czyli przyczynić się do reprodukcji gatunku. W ten sposób chroni się stabilność populacji i ogranicza nadmierną presję wędkarską. Każdy wędkarz, przystępując do połowu, ma obowiązek znać obowiązujące w danym łowisku wymiary i okresy ochronne.

Jednocześnie przepisy nakładają ogólny obowiązek traktowania złowionych ryb w sposób humanitarny. Ustawa o ochronie zwierząt uznaje ryby za istoty zdolne do odczuwania bólu, co ma znaczenie i praktyczne, i moralne. Jednak w praktyce zapisy o humanitarnym traktowaniu nie znoszą wymogów ochronnych dotyczących wymiarów – one funkcjonują równolegle i trzeba je interpretować łącznie, a nie wybiórczo.

Regulamin amatorskiego połowu ryb przewiduje wyraźnie, że ryby niewymiarowe oraz te złowione w okresie ochronnym należy niezwłocznie wypuścić do wody, w możliwie najlepszej kondycji. Brak jest legalnego wyjątku wprost pozwalającego na zabranie ryby niewymiarowej wyłącznie z powodu jej ciężkiego zranienia podczas holu czy odhaczania.

Czy wolno zabrać śmiertelnie zranioną, niewymiarową rybę?

Dla wielu wędkarzy sytuacja wydaje się paradoksalna: złapali rybę poniżej wymiaru, ryba jest poważnie poraniona i niemal na pewno nie przeżyje. Pojawia się myśl – skoro i tak umrze, lepiej ją zabrać i wykorzystać. Niestety, z prawnego punktu widzenia obowiązuje zasada: niewymiarowej ryby nie wolno zatrzymać, niezależnie od jej stanu, chyba że wyraźnie przewiduje to szczegółowy regulamin danego łowiska lub odpowiedni przepis lokalny (co jest skrajnie rzadkie).

Oznacza to, że nawet w sytuacji, gdy ryba ma poważne obrażenia – rozległe uszkodzenia skrzeli, połknięty głęboko hak, krwotok – formalnie powinniśmy ją wypuścić. Dla wielu osób to trudne moralnie, ale z perspektywy prawa logika jest prosta: gdyby otworzyć furtkę typu „śmiertelnie zraniona ryba”, powstałaby ogromna przestrzeń do nadużyć i pozornego usprawiedliwiania zabierania niewymiarowych ryb.

Trzeba tu odróżnić dwie różne rzeczy: moralną intuicję wędkarza oraz literę prawa. Prawo jest skodyfikowane, musi być jasne i egzekwowalne. Dlatego organy kontrolne (społeczna i państwowa straż rybacka, policja, strażnicy użytkownika wody) w razie kontroli kierują się przede wszystkim przepisami: jeśli w siatce czy w wiaderku znajdą niewymiarową rybę, będzie to potraktowane jako naruszenie, niezależnie od tego, w jakim stanie była w momencie złowienia.

Znane są przypadki, w których wędkarz tłumaczył się śmiertelnym zranieniem ryby. Niektóre sprawy kończyły się pouczeniem, inne – mandatem lub skierowaniem wniosku o ukaranie do sądu. Rozstrzygnięcie często zależało od oceny indywidualnej funkcjonariusza, ale to ocena uznaniowa, nie gwarantowane prawo. Liczenie na to, że każdy strażnik przychyli się do naszej interpretacji, jest ryzykowne i nie ma oparcia w przepisach.

Podsumowując kontekst prawny: z punktu widzenia obowiązujących regulacji niewymiarowej, nawet śmiertelnie zranionej ryby, nie wolno zabrać z łowiska. Powinno się ją niezwłocznie wypuścić, minimalizując dodatkowe cierpienie. Dopóki prawo i regulaminy nie ulegną zmianie i nie wprowadzą jasno opisanego wyjątku, zabranie takiej ryby pozostaje łamaniem zasad gospodarki rybackiej.

Konflikt etyki i przepisów: jak szukać równowagi

Dylemat zranionej ryby najlepiej pokazuje, jak bardzo wędkarstwo jest dziedziną, w której prawo musi współistnieć z etyką osobistą. W naturalny sposób wędkarz ma ochotę ograniczyć cierpienie zwierzęcia i nie dopuszczać do marnowania mięsa. Z drugiej strony jest świadom, że obowiązują go przepisy chroniące populacje ryb, często uzgodnione na podstawie danych biologicznych i gospodarczych.

W praktyce etyczna postawa polega na tym, aby przede wszystkim dążyć do zminimalizowania ryzyka takich sytuacji. Przy stosowaniu odpowiednich haków, właściwym holu, szybkim odhaczaniu ryb, używaniu podbieraka i maty karpiowej, liczba poważnych ran spada do minimum. Każda ryba, nawet niewymiarowa, powinna być traktowana z szacunkiem, ale jej los nie może być usprawiedliwieniem dla trwałego naruszania systemu ochrony gatunków.

Niektórzy wędkarze próbują argumentować, że zabranie śmiertelnie rannej ryby i wykorzystanie jej jako pożywienia jest „mniejszym złem” niż porzucenie jej w wodzie. Z punktu widzenia jednostkowego losu ryby to bywa przekonujące. Jednak patrząc szerzej – na poziomie całej społeczności wędkarzy – otwarcie takiej furtki generowałoby masowe wyłączenia z zasady wymiarów ochronnych. System ochrony przestałby działać, bo każdy mógłby uzasadniać naruszenia „śmiertelnym zranieniem”.

Dlatego odpowiedzialny wędkarz, nawet jeśli wewnętrznie czuje dyskomfort, respektuje przepisy. Etyka odpowiedzialności polega na dostrzeganiu konsekwencji decyzji nie tylko w skali własnego łowienia, ale także w skali całej społeczności i ekosystemu. Ta świadomość sprawia, że dylemat nie znika, ale ewoluuje: z pytania „czy zabrać ranną rybę?” w pytanie „co mogę zrobić, aby do takich sytuacji dochodziło jak najrzadziej?”.

Jak minimalizować ryzyko śmiertelnego zranienia ryb

Skoro prawo jasno zabrania zabierania ryb niewymiarowych, a etyka popycha nas do ograniczania cierpienia zwierząt, kluczowe staje się zapobieganie ciężkim urazom. Wbrew pozorom wiele można zrobić już na etapie przygotowania sprzętu i wyboru technik łowienia.

Duże znaczenie ma dobór odpowiedniego rozmiaru haczyka i jego kształtu. Zbyt małe haki mogą być łatwiej połykane głęboko, co skutkuje uszkodzeniem przełyku i skrzeli. Z kolei haki typu „circle” przy odpowiednim prowadzeniu zazwyczaj zacinają rybę w kąciku pyska, znacznie ograniczając ryzyko śmiertelnych ran wewnętrznych. Coraz więcej etycznie nastawionych wędkarzy świadomie wybiera rozwiązania zwiększające przeżywalność wypuszczanych ryb.

Ogromną rolę odgrywa również czas holu. Zbyt długie wyczerpywanie ryby cienką żyłką w połączeniu z silnym prądem lub wysoką temperaturą wody może powodować śmiertelny stres, uszkodzenia narządów i znaczące zakwaszenie mięśni. Odpowiedni dobór mocy kija i średnicy żyłki pozwala szybciej i sprawniej doprowadzić rybę do podbieraka, a następnie bez zbędnej zwłoki odhaczyć i wypuścić.

Warto też pamiętać o właściwym obchodzeniu się z rybą poza wodą. Mokre dłonie, mokry podbierak i mata, unikanie dotykania skrzeli, nie ściskanie ryby za mocno w okolicach brzucha – wszystko to ma realne przełożenie na stopień uszkodzenia delikatnego nabłonka i łusek, a co za tym idzie – na podatność ryby na infekcje po wypuszczeniu. Właściwa technika chwytania zmniejsza również ryzyko upuszczenia ryby z wysokości, co bywa przyczyną śmiertelnych urazów kręgosłupa lub czaszki.

Jeżeli dojdzie już do połknięcia przynęty głęboko, często lepszym rozwiązaniem jest odcięcie przyponu jak najbliżej pyska, zamiast brutalnego wyrywania haka ze skrzeli lub przełyku. Ryby mają zdolność odrzucenia lub zabliźnienia części tego rodzaju ciał obcych, szczególnie jeśli użyto haków z materiałów podatnych na korozję. Wyrwanie haka siłą zwykle kończy się masywnym krwotokiem, który dramatycznie obniża szanse na przeżycie.

Humanitarne traktowanie ryb a obowiązki wędkarza

Humanitaryzm w wędkarstwie nie kończy się na zakazie znęcania się nad zwierzętami. To szersza postawa, która obejmuje całą relację z łowiskiem i jego mieszkańcami. Od momentu zarzucenia zestawu po powrót do domu, wędkarz odpowiada moralnie za to, jak jego aktywność wpływa na życie ryb.

Elementem humanitarnego podejścia jest planowanie połowu tak, by nie prowokować zbędnych cierpień. Jeśli wiemy, że w danym miejscu dominują bardzo małe osobniki konkretnego gatunku, rozsądnym wyborem może być zmiana stanowiska, przynęty lub łowiska. Celem amatorskiego połowu nie powinna być masowa eliminacja narybku, lecz świadome poszukiwanie ryb w odpowiednim wymiarze, przy zachowaniu równowagi ekosystemu.

Humanitarne traktowanie dotyczy także sytuacji, gdy regulamin i prawo pozwalają na zabranie ryby. Uśmiercanie powinno odbywać się możliwie szybko i skutecznie, bez niepotrzebnego przedłużania agonii. W przeciwnym razie mamy do czynienia z jawnym naruszeniem zasad etycznych i często również przepisów o ochronie zwierząt. W tej sferze praktyka wśród wędkarzy wciąż bywa zróżnicowana, a edukacja ma ogromne znaczenie.

Nie można też zapominać, że humanitarne podejście obejmuje dbałość o stan łowiska – brak śmieci, szacunek do roślinności brzegowej, niepłoszenie bez potrzeby ptaków wodnych czy innych zwierząt. Ryby żyją w określonym środowisku, a każdy element tego środowiska ma wpływ na ich dobrostan. Świadomy wędkarz rozumie, że ochrona gatunków to nie tylko przestrzeganie wymiarów ochronnych, ale całościowa troska o miejsce, do którego regularnie wraca z wędką.

Wymiar ochronny, okres ochronny i limity – po co to wszystko?

Żeby dobrze zrozumieć, dlaczego przepisy są tak restrykcyjne wobec niewymiarowych ryb, trzeba spojrzeć na system ochrony gatunków jako całość. Wymiary ochronne, okresy ochronne i limity ilościowe nie są wymyślone po to, by uprzykrzyć życie wędkarzom. To narzędzia zarządzania zasobami, oparte na wiedzy biologicznej.

Wymiar ochronny ma zagwarantować, że ryba osiągnie dojrzałość płciową i co najmniej raz przystąpi do tarła. Jeśli presja wędkarska byłaby skoncentrowana głównie na osobnikach, które jeszcze się nie rozmnożyły, populacja szybko by się załamała. Ryby są elementem skomplikowanego łańcucha troficznego, a ich zniknięcie lub drastyczne ograniczenie liczebności wywołuje reakcje łańcuchowe w całym ekosystemie.

Okresy ochronne są z kolei powiązane z cyklem rozrodczym. W czasie tarła ryby często są skupione na płytkich, łatwo dostępnych odcinkach wody, stając się szczególnie podatne na odłów. Ochrona w tym czasie ma zapobiec masowemu wyławianiu ich właśnie wtedy, gdy inwestują najwięcej energii w przedłużenie gatunku.

Limity ilościowe (dobowe lub roczne) ograniczają ogólną presję połowową na dany gatunek, nawet na osobniki powyżej wymiaru ochronnego. Bez limitów, przy stale rosnącej liczbie wędkarzy i aktywności rekreacyjnej, szybko okazałoby się, że z łowisk znika nie tylko duża, ale i średnia ryba. Wtedy zarówno rekreacyjna, jak i gospodarcza wartość wód dramatycznie by spadła.

W tym kontekście widać wyraźniej, dlaczego przepisy tak konsekwentnie wymagają wypuszczania niewymiarowych ryb, nawet śmiertelnie rannych. Każde odstępstwo osłabia system, co w skali jednostkowej może wydawać się nieistotne, ale w skali tysięcy wędkarzy powtarzających te same praktyki – jest już realnym zagrożeniem dla stanu rybostanu.

Praktyczne konsekwencje złamania przepisów

Świadome zabranie z łowiska niewymiarowej ryby – niezależnie od tłumaczenia jej stanem – może skończyć się nie tylko mandatem. W zależności od skali naruszenia oraz decyzji organów kontrolnych, sprawa może trafić do sądu. Skutki obejmują grzywny, przepadek sprzętu, a nawet orzeczenie zakazu wędkowania na określony czas na danym obwodzie rybackim.

Warto pamiętać, że kontrola może nastąpić nie tylko bezpośrednio nad wodą. Obowiązek posiadania imiennego zezwolenia, rejestrowania połowów (jeśli jest wymagane) i zgodności rzeczywistego stanu z wpisami w rejestrze sprawiają, że wędkarz musi być przygotowany na wykazanie legalności wszystkich zatrzymanych ryb. Niewymiarowa sztuka w siatce będzie bardzo trudna do wytłumaczenia w sposób akceptowalny prawnie.

Dodatkowym, często niedocenianym skutkiem jest utrata zaufania w środowisku. Społeczna ocena wędkarza łamiącego zasady, zwłaszcza dotyczące wymiarów ochronnych, bywa surowa. Wędkarstwo jest w dużej mierze oparte na nieformalnej wspólnocie, wzajemnym zaufaniu i współpracy. Kto świadomie nadużywa przepisów, ryzykuje izolację i brak akceptacji ze strony lokalnej społeczności.

Nie można też pomijać aspektu edukacyjnego. Dzieci uczą się wędkowania obserwując dorosłych. Jeśli widzą, że opiekun zabiera niewymiarowe ryby, bo „i tak nie przeżyją”, przyjmują takie postępowanie jako normę. W ten sposób łamanie przepisów staje się elementem tradycji, którą trudno potem naprawić. Odpowiedzialny wędkarz bierze pod uwagę, jaki wzór przekazuje kolejnym pokoleniom.

Dobre praktyki przy wypuszczaniu ryb niewymiarowych

Pojęcie „złów i wypuść” (catch & release) budzi czasem kontrowersje, ale dobrze przeprowadzone wypuszczanie ryb wyraźnie zwiększa ich szanse na przeżycie. W przypadku ryb niewymiarowych jest to nie tylko wybór etyczny, ale i obowiązek wynikający z przepisów. Warto dopracować swoje techniki tak, aby zmniejszyć śmiertelność wypuszczanych osobników.

Kluczowy jest czas przebywania ryby poza wodą. Powinien być skrócony do absolutnego minimum – idealnie, jeśli ryba spędza go nie więcej niż kilkanaście–kilkadziesiąt sekund. Dlatego wszystkie czynności: odhaczanie, ewentualne zdjęcie, pomiar – trzeba wykonywać sprawnie, z wyprzedzeniem przygotowując niezbędne narzędzia (szczypce, wypychacz, mata).

Bardzo istotne jest właściwe odhaczanie. W przypadku lekkiego zaczepienia w wargę lub kącik pyska, najlepiej użyć szczypiec lub dłoni i delikatnym ruchem cofnąć hak. Jeśli hak jest głębiej, trzeba ocenić, czy jego usunięcie nie przyniesie większych szkód niż pozostawienie. Tu przydaje się doświadczenie i opanowanie – nerwowe szarpanie niemal zawsze prowadzi do poważnych urazów.

Przed wypuszczeniem warto dać rybie chwilę na dojście do siebie, przytrzymując ją delikatnie w wodzie, pyskiem skierowanym pod prąd, aby skrzela były dobrze natlenione. Kiedy wyczuje się, że ryba sama podejmuje energiczne ruchy, można ją puścić. Nie należy po prostu rzucać rybą z wysokości ani ciągnąć jej w tył za ogon – to zwiększa ryzyko urazów i stresu.

Dbanie o higienę sprzętu również ma znaczenie. Czysty, mokry podbierak, mata i ręce wędkarza zmniejszają przenoszenie bakterii oraz uszkodzenia śluzu ochronnego ryby. W niektórych krajach stosuje się nawet specjalne środki dezynfekujące do dezynfekcji mat i siatek między łowiskami – w polskich realiach to wciąż rzadkość, ale trend idzie w tym kierunku.

Rola edukacji i dyskusji w środowisku wędkarskim

Sytuacje graniczne, takie jak kwestia śmiertelnie zranionej niewymiarowej ryby, nie znikną tylko dlatego, że przepisy są jednoznaczne. Zawsze będą pojawiać się emocje, różne interpretacje i próby szukania wyjątków. Kluczowe staje się budowanie kultury dialogu i edukacji, a nie jedynie straszenie sankcjami.

Organizacje wędkarskie, kluby i koła odgrywają tu ważną rolę. Poprzez szkolenia, prelekcje, materiały edukacyjne mogą wyjaśniać, dlaczego system ochrony ryb działa w określony sposób oraz jakie są konsekwencje jego obchodzenia. Dobrze przygotowany wędkarz rozumie sens przepisów, a nie traktuje ich wyłącznie jako uciążliwych ograniczeń.

Ważne jest także, aby dyskusje wśród wędkarzy – czy to przy łowisku, czy w internecie – miały charakter merytoryczny. Wzajemne oskarżenia, wyśmiewanie początkujących czy skrajne stanowiska nie pomagają w budowaniu odpowiedzialnej postawy. Doświadczeni wędkarze powinni tłumaczyć młodszym kolegom, dlaczego nie wolno zabierać niewymiarowych ryb, nawet jeśli wyglądają na skazane na śmierć, i jak ograniczać podobne sytuacje.

Pozytywnym kierunkiem jest także promowanie etycznych standardów w mediach wędkarskich. Pokazywanie prawidłowych technik obchodzenia się z rybami, jasne sygnalizowanie wymiarów ochronnych przy prezentowaniu połowów, odcinanie się od treści zachęcających do łamania przepisów – wszystko to buduje świadomość. Kiedy przestrzeganie zasad staje się elementem prestiżu wędkarskiego, a nie „naiwnością”, całe środowisko zyskuje.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czy straż rybacka może przymknąć oko na śmiertelnie ranną niewymiarową rybę?

Funkcjonariusze straży rybackiej mają pewien margines uznaniowości, ale w praktyce niewymiarowa ryba znaleziona w siatce lub w pojemniku będzie traktowana jako naruszenie przepisów. Tłumaczenie się jej ciężkim zranieniem rzadko bywa akceptowane jako usprawiedliwienie. Z perspektywy prawa liczy się fakt zatrzymania ryby, a nie okoliczności jej zranienia. Dlatego liczenie na „przymknięcie oka” jest ryzykowne.

Czy mogę skrócić cierpienie ryby, uśmiercając ją i zostawiając na brzegu?

Zabicie niewymiarowej ryby w celu „skrócenia cierpienia”, a następnie pozostawienie jej na brzegu jest nie tylko moralnie wątpliwe, ale i prawnie niebezpieczne. W praktyce oznacza to zarówno naruszenie przepisów rybackich (zatrzymanie ryby niewymiarowej), jak i potencjalne naruszenie zasad humanitarnego traktowania zwierząt. Obowiązująca interpretacja przepisów nakazuje niezwłoczne wypuszczenie takich ryb do wody, a nie ich zabijanie.

Czy są łowiska, na których dopuszcza się zabranie niewymiarowej ryby w wyjątkowych sytuacjach?

W polskich realiach przypadki formalnego dopuszczenia zabrania niewymiarowej ryby z powodu śmiertelnego zranienia należą do wyjątkowych. Zdecydowana większość użytkowników wód opiera się na jednolitej zasadzie: ryby niewymiarowe zawsze muszą być wypuszczane. Jeżeli jakieś łowisko przewiduje odstępstwa, będzie to wyraźnie zapisane w jego regulaminie szczegółowym, który każdy wędkarz powinien uważnie przeczytać przed rozpoczęciem łowienia.

Co zrobić, jeśli widzę wędkarza zabierającego niewymiarowe ryby?

Reakcja zależy od sytuacji i własnego bezpieczeństwa. W pierwszej kolejności można spokojnie zwrócić uwagę, powołując się na przepisy i wyjaśniając konsekwencje takiego zachowania. Jeżeli to nie pomaga lub spotyka się z agresją, lepiej unikać konfrontacji i poinformować odpowiednie służby: straż rybacką, policję albo straż użytkownika wody. Warto zanotować godzinę, miejsce, opis zdarzenia, a jeśli to możliwe – również numer rejestracyjny pojazdu sprawcy.

Jak przekonać młodych wędkarzy do przestrzegania wymiarów ochronnych?

Najskuteczniejsza jest nauka przez przykład. Dorośli wędkarze powinni konsekwentnie wypuszczać niewymiarowe ryby przy dzieciach, tłumacząc, dlaczego jest to ważne dla zachowania zasobów na przyszłość. Pomagają także wspólne lektury regulaminów, udział w zawodach z obowiązkowym wypuszczaniem ryb oraz korzystanie z materiałów edukacyjnych. Warto podkreślać, że szacunek do przepisów i ryb jest oznaką dojrzałości, a nie ograniczeniem przyjemności wędkowania.

Powiązane treści

Wędkowanie na martwą rybkę – aktualne ograniczenia

Łowienie na martwą rybkę ma w polskiej tradycji wędkarskiej długą historię – to jedna z klasycznych metod połowu drapieżników, szczególnie szczupaka, sandacza i suma. Rozwój przepisów ochrony ryb, lokalne regulaminy użytkowników rybackich oraz zmiany w RAPR sprawiły jednak, że sposób i zakres stosowania martwej rybki jako przynęty znacząco się zmienił. Obecnie wędkarz musi nie tylko umieć skutecznie wykorzystać tę technikę, ale też doskonale znać obowiązujące ograniczenia, aby uniknąć naruszenia prawa…

Czy przynęty zapachowe są dozwolone w świetle przepisów

Przynęty zapachowe od lat budzą emocje wśród wędkarzy: jedni traktują je jako naturalny element rozwoju technik połowu, inni patrzą z rezerwą, obawiając się naruszenia zasad etyki i przepisów. W polskim wędkarstwie, szczególnie tam, gdzie obowiązuje Regulamin Amatorskiego Połowu Ryb (RAPR) oraz regulaminy okręgowe, kluczowe jest rozróżnienie między tym, co jest dozwolone, a tym, co może zostać uznane za niedozwolone wspomaganie połowu lub wręcz kłusownictwo. Zrozumienie, jak prawo definiuje przynęty i…

Atlas ryb

Mrigal – Cirrhinus mrigala

Mrigal – Cirrhinus mrigala

Katla – Catla catla

Katla – Catla catla

Rohu – Labeo rohita

Rohu – Labeo rohita

Amur czarny – Mylopharyngodon piceus

Amur czarny – Mylopharyngodon piceus

Kiżucz – Oncorhynchus kisutch

Kiżucz – Oncorhynchus kisutch

Nerka – Oncorhynchus nerka

Nerka – Oncorhynchus nerka

Gorbusza – Oncorhynchus gorbuscha

Gorbusza – Oncorhynchus gorbuscha

Keta – Oncorhynchus keta

Keta – Oncorhynchus keta

Czawycza – Oncorhynchus tshawytscha

Czawycza – Oncorhynchus tshawytscha

Pstrąg jeziorowy – Salmo trutta lacustris

Pstrąg jeziorowy – Salmo trutta lacustris

Palia jeziorowa – Salvelinus namaycush

Palia jeziorowa – Salvelinus namaycush

Omul – Coregonus migratorius

Omul – Coregonus migratorius