Jak łowić w chłodne poranki jesienią

Chłodne, jesienne poranki nad wodą mają w sobie coś niepowtarzalnego: para unosząca się znad lustra wody, pierwsze promienie słońca przebijające się przez mgłę i ta cicha nadzieja, że właśnie dziś trafi się życiowa ryba. Aby jednak nie wracać do domu tylko z zmarzniętymi dłońmi i katarem, warto dobrze przygotować się zarówno taktycznie, jak i sprzętowo. Jesień rządzi się swoimi prawami – ryby żerują inaczej, woda ochładza się z dnia na dzień, a drobne błędy kosztują znacznie więcej niż w środku lata.

Specyfika jesiennego chłodu nad wodą

Jesienny poranek to dla wędkarza moment, w którym zderzają się skrajności: jeszcze niedawno woda była nagrzana po letnich upałach, teraz zaś powierzchnia szybko się wychładza, a nocne spadki temperatur są coraz bardziej odczuwalne. Ryby, wyczuwając nadchodzącą zimę, intensyfikują żerowanie, ale robią to w sposób bardziej wyrachowany. Zmieniają się strefy ich przebywania, pory aktywności oraz preferencje co do przynęty.

Woda w chłodny poranek często jest spokojniejsza i klarowniejsza. Daje to szansę na bardziej precyzyjne obserwacje – łatwiej dostrzec drobne ruchy na tafli, przeskakującą drobnicę, czy delikatne spławy drapieżników. Jednocześnie klarowna woda oznacza, że ryby widzą więcej i są wrażliwsze na grubość żyłki, sposób prowadzenia przynęty czy obecność wędkarza na brzegu.

Jesień to także czas, gdy zmienia się struktura termiczna wody. W miarę jak postępuje ochładzanie, zanika wyraźna granica między ciepłą wodą przy powierzchni a chłodniejszą w głębinach. Dla wędkarza oznacza to, że znane z lata miejscówki mogą na pewien czas przestać być tak skuteczne, a kluczem do sukcesu staje się szukanie ryb w strefach przejściowych: wypłycenia w pobliżu głębszego dołka, krawędź blatu, okolice podwodnych górek czy zatopionych drzew.

Warto też uwzględnić wpływ wiatru. Chłodny poranek po bezchmurnej nocy często bywa bezwietrzny, ale jeśli dzień wcześniej silnie wiało, ryby mogą trzymać się tej części zbiornika, do której wiatr spychał drobnicę. To właśnie tam drapieżniki i ryby spokojnego żeru będą kontynuowały żerowanie, mimo że poranek przynosi już skrystalizowane, ostre powietrze.

Taktyka łowienia w chłodne poranki jesienią

Wybór miejsca a jesienna aktywność ryb

Wytypowanie właściwego stanowiska w jesienny poranek to połowa sukcesu. Po letnim okresie, kiedy wiele gatunków trzyma się roślinności i płytkich zatok, jesienią następuje stopniowa migracja w stronę głębszej wody. Nie oznacza to jednak, że ryby całkowicie opuszczają płycizny – często podpływają na nie żerować, szczególnie w tych godzinach, gdy słońce zaczyna nieco podgrzewać powierzchnię.

Dla łowców drapieżników dobrym wyborem są okolice spadków dna, twarde blaty przechodzące w głębsze rynny, miejsca z zatopionymi konarami czy kamieniste górki. Szczupak i sandacz chętnie patrolują takie krawędzie, czekając na wychodzącą z głębszych partii wodę drobnicę. Z kolei okonie można często spotkać przy podwodnych górkach i w pobliżu budowli hydrotechnicznych, takich jak opaski czy filary mostów.

Ryby spokojnego żeru, jak leszcz, płoć czy lin, również zmieniają swoje zwyczaje. Rzadziej spotkamy je w gęstej roślinności przy brzegu, częściej na stokach dna, w okolicach starego koryta rzeki lub na rozległych, ale niezbyt płytkich blatach. Dla wędkarza spławikowego czy gruntowego oznacza to konieczność bardziej precyzyjnego nęcenia i cierpliwego czekania na wejście stada w pole zanęty.

Godziny żerowania – kiedy zacząć i kiedy kończyć

W chłodne jesienne poranki ryby często potrzebują chwili, aby się uaktywnić. Gdy temperatura wody spada, ich metabolizm zwalnia, co przekłada się na mniejszą skłonność do szybkiego ataku zaraz po świcie, zwłaszcza przy bezchmurnej nocy i dużym spadku temperatury. Wielu doświadczonych wędkarzy zauważa, że optymalne okno żerowe przesuwa się nieco później, na moment, gdy słońce już lekko ogrzeje powierzchnię wody.

Mimo to warto być nad wodą o świcie. Po pierwsze, poranki charakteryzują się zazwyczaj mniejszym ruchem i ciszą, co sprzyja ostrożnym, dużym rybom. Po drugie, trafiają się dni, gdy właśnie pierwsze półtorej godziny po wschodzie słońca jest najskuteczniejsze, szczególnie przy lekkim zachmurzeniu, które stabilizuje warunki świetlne i temperaturę powierzchniową wody.

Drapieżniki, takie jak szczupak, sandacz czy okoń, mają często dwa szczyty aktywności: poranny i popołudniowo-wieczorny. Jesienią poranny szczyt może być nieco słabszy, jeśli noc była wyjątkowo zimna, ale za to potrafi dać mniej brań, za to ryby są większe. Dla wędkarza oznacza to potrzebę zmiany myślenia: liczy się jakość brań, a nie ich liczba. Jedno jedyne uderzenie może oznaczać trofeum sezonu.

Dobór tempa prowadzenia przynęt

Schłodzona woda wymusza zmianę tempa prezentacji przynęty. Gdy latem sprawdza się agresywne podszarpywanie, szybkie zwijanie czy głośne przynęty, jesienny poranek nagradza bardziej stonowane podejście. Ryby są niby głodne, bo przygotowują się do zimy, ale jednocześnie nie chcą tracić energii na pogoń za zbyt szybką ofiarą.

W spinningu kluczem jest wolniejsze prowadzenie i częstsze pauzy. Woblery prowadzone jednostajnie, z dłuższymi zatrzymaniami, potrafią sprowokować rybę stojącą przy samym dnie. Przynęty miękkie, takie jak rippery czy twistery, dobrze jest opływać metodą opadu, kontrolując każdy kontakt z dnem. Ciężarek dobieramy tak, aby przynęta nie opadała zbyt szybko – lepiej, by „leniwe” podskoki wabiły rybę przez dłuższą chwilę.

Podobna zasada dotyczy metody gruntowej i spławikowej. Donęcanie powinno być bardziej rozważne, a konsystencja zanęty tak dobrana, by nie wywoływać zbyt dużego „wybuchu” drobnicy, która i tak jest mniej aktywna niż latem. Zbyt intensywne nęcenie może jedynie przekarmić ryby lub rozsypać je po zbyt dużym obszarze łowiska.

Subtelność zestawu i kolorystyka przynęt

W jaśniejszej, często klarownej jesiennej wodzie, grubość zestawu nabiera ogromnego znaczenia. Cieńsza żyłka lub plecionka nie tylko mniej rzuca się w oczy rybom, ale też pozwala na bardziej naturalną pracę przynęty. Gdy temperatura spada, ryby przyglądają się zdobyczom uważniej – każdy nienaturalny element, jak zbyt gruba żyłka, błyszczący ciężarek czy zbyt masywna agrafka, może je zniechęcić.

Kolorystyka przynęt jesienią często oscyluje pomiędzy naturalnymi barwami drobnicy a bardziej kontrastowymi wzorami. W przejrzystej wodzie warto zacząć od imitacji uklei, płotki czy niewielkiego okonka. W lekkiej mgle lub przy mętnym niebie niezastąpione bywają kontrastowe przynęty w kolorach ognistych, srebrno-niebieskich lub z dodatkiem fluorescencyjnych akcentów, które wyróżniają się na tle szarzejącej wody.

Sprzęt, ubiór i bezpieczeństwo w jesienne poranki

Warstwowy ubiór – komfort to podstawa

Najpiękniejsza pora nad wodą zamieni się w koszmar, jeśli zmarzniesz po godzinie siedzenia na stanowisku. Chłodny poranek potrafi być zdradliwy: gdy łowisz, emocje i ruch maskują uczucie zimna, ale wystarczy chwila bez brań i organizm natychmiast odczuwa każdy podmuch wiatru. Dlatego kluczowy jest odpowiednio dobrany, warstwowy strój.

Pierwszą warstwą powinna być bielizna termoaktywna, odprowadzająca pot na zewnątrz. Mokra koszulka to pewna droga do wychłodzenia, a potem do przeziębienia. Na nią warto założyć warstwę izolującą, np. polar lub lekką kurtkę puchową. Ostatnią linią obrony będzie kurtka wodoodporna i wiatroszczelna, najlepiej z membraną, która pozwoli skórze oddychać, a jednocześnie ochroni przed chłodem i opadami.

Nie można zapominać o dłoniach i głowie. Ciepła czapka i rękawiczki wędkarskie z odkrywanymi palcami to niemal obowiązkowy element jesiennego ekwipunku. Zimne dłonie znacząco utrudniają operowanie kołowrotkiem, przewijanie żyłki czy zakładanie przynęt. Warto także rozważyć kalosze lub wodery z ociepleniem, a pod spód założyć grube, ale oddychające skarpety.

Dobór wędziska, kołowrotka i linek

Sprzęt używany jesienią nierzadko pracuje na granicy wytrzymałości. Ryby są wypasione, mocne, a hol dużego szczupaka czy sandacza w chłodnej wodzie wymaga od wędkarza nie tylko umiejętności, ale też zaufania do wędziska i kołowrotka. W chłodne poranki, kiedy praca przynęt bywa wolniejsza, wędka powinna dobrze amortyzować nagłe, agresywne brania.

Do spinningu na szczupaka sprawdzą się wędziska o długości około 2,4–2,7 m i średniej lub średnio-szybkiej akcji, pozwalające na oddawanie długich rzutów cięższymi przynętami. Na okonie i sandacze warto dobrać wędki bardziej czułe, tak aby wyczuć delikatne skubnięcia, charakterystyczne dla ospałych ryb. Kołowrotek powinien mieć płynną pracę i mocny hamulec – jesienią rzadko używa się ultralekkich zestawów, bo zawsze istnieje szansa na branie większej sztuki.

Linia główna – czy to żyłka, czy plecionka – powinna być dobrana rozsądnie. Cieńsza plecionka zwiększa czucie przynęty i brań, a przy niższej temperaturze zmniejsza opór w wodzie. Jednak nie warto przesadzać ze schodzeniem do ekstremalnie małych średnic. Ryby są silniejsze niż latem, a hol w chłodnej wodzie bywa dłuższy. Optymalny kompromis między wytrzymałością a subtelnością zestawu to jeden z kluczowych elementów sukcesu.

Bezpieczeństwo nad wodą w chłodnych warunkach

Jesienny poranek, choć malowniczy, potrafi być niebezpieczny. Śliskie pomosty, oblodzone kamienie, mokra trawa – wszystko to sprzyja poślizgnięciom. Upadek do zimnej wody w ciężkim ubraniu to realne zagrożenie, a nie tylko nieprzyjemność. Dlatego warto zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza przy łowieniu z łodzi lub z wysokich brzegów.

Jeśli pływasz łodzią, kamizelka asekuracyjna powinna być elementem obowiązkowym, nie opcjonalnym. Chłodna woda szybko wyciąga ciepło z organizmu, a skurcze mięśni mogą uniemożliwić sprawne dopłynięcie do brzegu. Dobrym zwyczajem jest również informowanie bliskich, gdzie planujesz łowić i o której mniej więcej wrócisz – szczególnie jeśli wybierasz dzikie, rzadko uczęszczane łowiska.

Nie wolno zapominać o odpowiednim oświetleniu. Jesienne poranki są krótkie, a mgła może ograniczyć widoczność niemal do zera. Latarka czołowa, odblaskowe elementy na ubraniu czy środki sygnalizacji na łodzi zwiększają bezpieczeństwo zarówno wędkarza, jak i innych użytkowników wody. Warto też mieć przy sobie termos z ciepłym napojem – nie tylko dla komfortu, ale i jako sposób na szybkie dogrzanie organizmu, gdy złapie cię niespodziewany chłód.

Gatunki ryb a strategia w chłodne poranki

Szczupak – klasyczny drapieżnik jesieni

Jesień to okres, gdy szczupak staje się wyczekiwanym celem większości spinningistów. Chłodne poranki sprzyjają polowaniu na naprawdę duże sztuki, które przed zimą intensywnie żerują. Zmieniają jednak swoje przyzwyczajenia – coraz rzadziej stoją w płytkich trzcinowiskach, a częściej przy krawędziach dna, w pobliżu podwodnych przeszkód czy w okolicy zimowisk drobnicy.

W chłodnej wodzie szczupak nadal potrafi atakować agresywnie, lecz częściej robi to z zasadzki. Dla wędkarza oznacza to konieczność dokładnego obławiania potencjalnych kryjówek: zatopione kępy roślin, wykroty, dołki, uskoki dna. Sprawdzone przynęty to mięsiste gumy, średnie i duże woblery o spokojnej pracy oraz obrotówki, które można prowadzić wolno, tuż nad dnem. Wolniejsza prezentacja daje rybie czas na podjęcie decyzji o ataku.

Sandacz i okoń – władcy opadu

Sandacz i okoń w jesienny poranek często trzymają się tych samych rejonów: stoków, kamienistych opasek, podwodnych górek i rejonów z twardszym dnem. Oba gatunki lubią gonić drobnicę, ale w chłodnej wodzie stają się bardziej wybredne. Prowadzenie przynęty z wyczuciem, blisko dna, metodą opadu, pozwala sprowokować branie nawet wtedy, gdy na powierzchni panuje absolutna cisza.

Dla sandacza sprawdzają się gumy w naturalnych barwach, uzbrojone w główki dopasowane do głębokości i siły nurtu. Okoń natomiast bywa skuszony mniejszymi przynętami z błyszczącymi akcentami. W obydwu przypadkach jesienny poranek nagradza cierpliwość: zamiast nerwowego rzucania co chwilę w nowe miejsce, lepiej skupić się na dokładnym obławianiu wytypowanej struktury dna, zmieniając kąty prowadzenia i długość pauz.

Ryby spokojnego żeru – leszcz, płoć, lin

Choć jesień wielu kojarzy przede wszystkim z drapieżnikami, chłodne poranki potrafią być rewelacyjne także dla zwolenników spławika i gruntu. Leszcz wchodzi w większe stada, migruje w stronę głębszej wody, ale nadal potrafi wyjść na płytsze blaty, jeśli tam koncentruje się pokarm. Płoć staje się bardziej ostrożna, za to jej brania bywają pewniejsze, gdy już wejdzie w pole zanęty. Lin jest coraz trudniejszy do złowienia, ale wciąż zdarzają się niespodzianki na dobrze znanych, ciepłych jeszcze miejscach.

Taktyka nęcenia musi być dopasowana do niższej aktywności ryb. Zbyt obfita, „letnia” zanęta może je przekarmić lub zniechęcić. Lepiej stosować mieszanki cięższe, o mniejszej frakcji, które będą tworzyć pasywny dywan na dnie, a nie gwałtowną chmurę w toni. Dobre efekty daje dodatek robaków – białych, kasterów czy ciętych rosówek – które w naturalny sposób wydłużają czas, jaki ryba spędza nad naszym zestawem.

Karpiowanie w jesienne poranki

Dla karpiarzy jesień to często ulubiona pora roku. Karp intensywnie żeruje przed zimą, a jego brania bywają regularne i zdecydowane. Chłodne poranki to jednak czas, gdy temperatura wody przy powierzchni może znacząco różnić się od tej w głębszych partiach zbiornika, dlatego odpowiedni dobór miejsca ma kluczowe znaczenie. Ciepłe dopływy, okolice podwodnych górek czy starego koryta rzeki to miejsca, w których karp potrafi zatrzymać się na dłuższe żerowanie.

Strategia nęcenia jesienią zwykle jest bardziej oszczędna niż latem. Zamiast rozsypywać duże ilości kulek w szerokim obszarze, wielu doświadczonych karpiarzy koncentruje się na punktowym nęceniu w kilku wytypowanych miejscach. Przynęty haczykowe – kulki, dumbellsy czy ziarna – często są mniejsze, bardziej neutralne smakowo, ale za to idealnie dopasowane do profilu dna i preferencji ryb danego łowiska.

Psychologia i rytuał jesiennego poranka

Nastawienie wędkarza a efektywność łowienia

Chłodny jesienny poranek wymaga innego nastawienia niż letnie, ciepłe wieczory. Tutaj nie ma miejsca na pośpiech i nerwowe zmiany miejsc co pięć minut. Cierpliwość, konsekwencja i zdolność do obserwacji stają się ważniejsze niż ilość rzutów. Warto zaakceptować, że brania mogą być rzadsze, ale za to każde z nich ma szansę zakończyć się spotkaniem z naprawdę okazałą rybą.

Psychologicznie pomaga stworzenie własnego rytuału: spokojne przygotowanie sprzętu dzień wcześniej, zaplanowanie miejscówki z pomocą map batymetrycznych lub notatek z poprzednich sezonów, a potem świadome, metodyczne obławianie wybranych rejonów. Taki rytuał nie tylko zwiększa szanse na sukces, ale też pozwala głębiej przeżyć samą obecność nad wodą. Jesień sprzyja refleksji, a cisza poranka potrafi działać jak reset dla głowy.

Notatki, obserwacje i nauka na przyszłość

Ci, którzy traktują wędkarstwo poważnie, doskonale wiedzą, jak ważne jest dokumentowanie własnych doświadczeń. Chłodne, jesienne poranki są idealnym polem do zbierania danych o zachowaniu ryb: temperaturze wody, kierunku wiatru, zachmurzeniu, godzinie brań, stosowanych przynętach czy skuteczności poszczególnych miejscówek. Spisanie tych informacji po każdej wyprawie pozwala z czasem zbudować niezwykle cenny dziennik wędkarski.

Dzięki temu możesz po kilku sezonach zauważyć powtarzalne wzorce: na przykład że przy określonym spadku temperatury dana zatoka przestaje „trzymać” rybę, a lepsze efekty osiągasz na głębszym fragmencie zbiornika. Albo że przy mgle i słabym wietrze lepiej sprawdzają się naturalne kolory przynęt, a przy lekkim falowaniu – bardziej kontrastowe. Taka wiedza, poparta realnymi wynikami, jest bardziej cenna niż jakikolwiek poradnik.

Szacunek do łowiska i ryb

Jesień to okres, gdy wiele ryb kończy tarło lub przygotowuje się do zimowego spoczynku. Organizmy są mocno obciążone, a każdy dodatkowy stres może mieć dla nich większe znaczenie niż latem. Dlatego tak ważne jest, by podchodzić do wędkowania z odpowiedzialnością: stosować odpowiednie haki, dbać o szybki, sprawny hol, używać moktych mat i siatek karpiowych, a przy wypuszczaniu ryb zadbać o ich spokojne dojście do siebie w wodzie.

W chłodnej wodzie ryba potrafi odżyć szybciej, ale jednocześnie łatwiej o uszkodzenie śluzu ochronnego czy płetw, jeśli obchodzi się z nią nieostrożnie. Warto pamiętać, że najpiękniejszą częścią jesiennego poranka bywa nie tylko złowienie okazałego drapieżnika czy karpia, ale także świadome wypuszczenie go z powrotem do jego świata. Dzięki temu przyszłe sezony również będą obfitować w emocje i niezapomniane holowania.

FAQ – najczęstsze pytania o łowienie w chłodne poranki jesienią

Jaką porą dnia najlepiej łowić jesienią, jeśli poranek jest bardzo zimny?

Przy mocno wychłodzonych porankach ryby często uaktywniają się nieco później niż latem. Warto być nad wodą o świcie, aby spokojnie przygotować sprzęt i obserwować łowisko, ale najskuteczniejsze może okazać się okno od około godziny po wschodzie słońca do południa. Gdy słońce lekko ogrzeje powierzchnię wody, drobnica zaczyna się przemieszczać, a za nią ruszają drapieżniki i ryby spokojnego żeru. Jeśli poranek jest wyjątkowo mroźny, część brań może przesunąć się nawet na późne przedpołudnie.

Jakie przynęty są najskuteczniejsze na szczupaka w chłodne jesienne poranki?

W chłodne poranki jesienią dobrze sprawdzają się przynęty, które można prowadzić powoli i stabilnie. Mięsiste gumy na główkach dopasowanych do głębokości łowiska pozwalają „obklepywać” dno metodą opadu, co skutecznie prowokuje szczupaka stojącego w zasadzce. Woblery o spokojnej, wyraźnie wyczuwalnej pracy, prowadzone jednostajnie z dłuższymi pauzami, również potrafią robić różnicę. Obrotówki i wahadłówki działają najlepiej, gdy prowadzi się je wolniej niż latem, tuż nad dnem lub w pobliżu podwodnych przeszkód, gdzie ryba chętnie czeka na ofiarę.

Czy w chłodne poranki jesienią warto jeszcze łowić na spławik?

Jak najbardziej, jesień może być świetnym czasem dla wędkarzy spławikowych. Ryby spokojnego żeru, takie jak leszcz czy płoć, nadal intensywnie żerują, przygotowując się do zimy. Zmieniają się jednak miejsca i taktyka: zamiast płytkich zarośli częściej wybierają stoki dna i głębsze blaty. Kluczowe jest precyzyjne nęcenie cięższą, mniej pracującą zanętą oraz cierpliwość – stado może wejść w pole nęcenia dopiero po pewnym czasie. Delikatny zestaw, cienka żyłka i małe haczyki stają się ważniejsze niż latem, bo ryby są ostrożniejsze w przejrzystej wodzie.

Jak ubrać się na jesienny poranek nad wodą, aby nie zmarznąć?

Najlepszym rozwiązaniem jest system kilku warstw. Pierwsza warstwa to bielizna termoaktywna odprowadzająca wilgoć od ciała. Na nią warto założyć warstwę ocieplającą, np. polar lub lekką kurtkę puchową, która zatrzyma ciepło. Na wierzch potrzebna jest kurtka przeciwwiatrowa i wodoodporna, aby chronić przed wilgocią, wiatrem i ewentualnym deszczem. Niezbędne są także ciepła czapka, rękawiczki z możliwością odsłonięcia palców oraz solidne buty lub wodery z ociepleniem. Taki zestaw pozwala spędzić nad wodą wiele godzin bez ryzyka wychłodzenia.

Czy jesienią trzeba inaczej nęcić niż latem?

Tak, jesienna strategia nęcenia powinna być bardziej przemyślana i z reguły oszczędniejsza. Ryby mają niższy metabolizm, więc łatwiej je przekarmić dużą ilością zanęty. Zamiast lekkich, mocno pracujących mieszanek lepiej stosować cięższe, o drobnej frakcji, które tworzą stabilny dywan na dnie. Dobrze sprawdza się dodatek naturalnego pokarmu – białych robaków, kasterów czy ciętych rosówek – który utrzymuje ryby w polu nęcenia, ale nie syci ich zbyt szybko. W wielu łowiskach lepsze efekty daje regularne, ale skromne donęcanie niż jednorazowe wrzucenie dużej ilości zanęty na początku zasiadki.

Powiązane treści

Jak przygotować zestaw do łowienia na rzece o zmiennym nurcie

Łowienie na rzece o zmiennym nurcie to jeden z najbardziej wymagających, ale i fascynujących sposobów wędkowania. Wymaga dobrej obserwacji wody, elastycznego podejścia do wyboru sprzętu oraz umiejętności szybkiej reakcji na to, co dzieje się z prądem, poziomem i przejrzystością rzeki. Odpowiednio przygotowany zestaw może zadecydować, czy zakończysz wyprawę z pełną siatką ryb, czy tylko z kolejną historią o tej, która uciekła tuż pod nogami. Charakterystyka rzeki o zmiennym nurcie i…

Jak łowić karpia na krótkim dystansie

Łowienie karpia na krótkim dystansie to styl wędkowania, który nagradza precyzję, cierpliwość i umiejętność cichego poruszania się nad wodą. Wbrew pozorom, największe ryby bardzo często żerują metr od brzegu, tuż pod nogami wędkarza, korzystając z naturalnego pokarmu spływającego z lądu. Umiejętne wykorzystanie tego faktu pozwala łowić skutecznie nawet na małych, przełowionych wodach, gdzie długie rzuty i ciężki arsenał karpiowy przestają dawać oczekiwane efekty. Specyfika łowienia karpia blisko brzegu Łowienie na…

Atlas ryb

Szczupak amurski – Esox reichertii

Szczupak amurski – Esox reichertii

Sandacz morski – Sander marinus

Sandacz morski – Sander marinus

Okoń małogębowy – Micropterus dolomieu

Okoń małogębowy – Micropterus dolomieu

Okoń czarny – Micropterus salmoides

Okoń czarny – Micropterus salmoides

Okoń słoneczny – Lepomis gibbosus

Okoń słoneczny – Lepomis gibbosus

Okoń nilowy – Lates niloticus

Okoń nilowy – Lates niloticus

Tołpyga wielkogłowa – Hypophthalmichthys nobilis var.

Tołpyga wielkogłowa – Hypophthalmichthys nobilis var.

Amur srebrzysty – Ctenopharyngodon idella var.

Amur srebrzysty – Ctenopharyngodon idella var.

Karaś japoński – Carassius cuvieri

Karaś japoński – Carassius cuvieri

Karaś chiński – Carassius auratus gibelio

Karaś chiński – Carassius auratus gibelio

Lin złocisty – Tinca tinca aurata

Lin złocisty – Tinca tinca aurata

Brzana arabska – Carasobarbus luteus

Brzana arabska – Carasobarbus luteus