Rozległa, labiryntowa delta Dunaju od stuleci stanowi jedno z najważniejszych centrów rybactwa śródlądowego w Europie. Gęsta sieć odnóg rzeki, rozlewisk, starorzeczy i kanałów stworzyła wyjątkowe środowisko, w którym ukształtowały się oryginalne, dostosowane do lokalnych warunków tradycyjne techniki połowu. Ich rozwój był ściśle związany z rytmem rzeki, corocznymi wylewami, migracjami ryb i zmieniającym się poziomem wód, a także z wieloetniczną mozaiką ludności zamieszkującej ten obszar. W efekcie powstał bogaty system praktyk, narzędzi i zwyczajów, które są nie tylko elementem historii rybactwa, lecz również ważną częścią dziedzictwa kulturowego regionu.
Środowisko delty Dunaju jako kolebka tradycyjnego rybactwa
Delta Dunaju to jeden z największych i najlepiej zachowanych obszarów podmokłych Europy. Rozciąga się na pograniczu Rumunii i Ukrainy, tworząc skomplikowany układ koryt, jezior lagunowych, trzcinowisk i płycizn. Dla rybaków ta różnorodność siedlisk oznaczała możliwość wykorzystywania wielu odmiennych technik połowu, często precyzyjnie dopasowanych do lokalnej mikrogeomorfologii i zachowań konkretnych gatunków ryb.
Woda w delcie zmienia się sezonowo zarówno pod względem poziomu, jak i przejrzystości oraz prędkości przepływu. W okresach wiosennych wylewów rozlewiska zajmują olbrzymie powierzchnie, stając się miejscem rozrodu i żerowania licznych gatunków. Rybacy musieli więc nauczyć się rozpoznawać, kiedy i gdzie pojawi się tarło, jak zachowują się poszczególne gatunki w rożnych stadiach rozwoju oraz które odnogi i jeziora staną się szlakami migracji. Z czasem powstała bogata wiedza ekologiczna, przekazywana z pokolenia na pokolenie w formie ustnych opowieści, praktycznych wskazówek oraz utrwalona w lokalnym nazewnictwie miejsc i zjawisk.
Na kształt tradycyjnego rybactwa wpłynęła również specyficzna mozaika kulturowa regionu. W delcie osiedlali się Rumuni, Ukraińcy, Lipowanie (staroobrzędowcy), Grecy, Bułgarzy czy Gagauzi. Każda z tych grup wnosiła własne rozwiązania techniczne, typy narzędzi i zwyczaje związane z połowem, które następnie mieszały się i przekształcały, prowadząc do powstania hybrydowych form narzędzi oraz metod połowu unikatowych dla delty Dunaju. Dzięki temu miejscowe rybactwo stało się również swego rodzaju archiwum dawnych praktyk wywodzących się z różnych tradycji słowiańskich, bałkańskich i czarnomorskich.
Istotnym czynnikiem historycznym były także zmiany polityczne i gospodarcze regionu. Przynależność delty do Imperium Osmańskiego, następnie do państw rumuńskiego i rosyjskiego, a później radzieckiego, wiązała się z odmiennymi systemami praw do połowu, danin, obowiązków wobec państwa i lokalnej administracji. Wpływało to na to, gdzie i kiedy wolno było łowić, jakie narzędzia były dozwolone, a jakie zakazywane jako zbyt efektywne lub szkodliwe dla pogłowia ryb. W ten sposób historia regulacji rybackich stała się równoległą nicią opowieści o tradycyjnych technikach połowu w delcie.
Tradycyjne narzędzia i techniki połowu
Pułapki stacjonarne – wiersze, żaki i gardziele
Jedną z najbardziej charakterystycznych grup tradycyjnych narzędzi delty są różnego rodzaju pułapki stacjonarne, ustawiane w korytach, kanałach i przesmykach między jeziorami. W ich konstrukcji wykorzystywano przede wszystkim miejscowe materiały: drewno wierzbowe, leszczynowe, trzcinę i wiklinę. Rybacy budowali rozbudowane systemy prowadnic z palików oraz płotków kierujących, których zadaniem było naprowadzenie ryb na główną pułapkę – rodzaj kosza lub komory o zwężającym się wlocie. Mechanizm działania opierał się na instynktownym ruchu ryb płynących z prądem lub pod prąd w czasie wędrówek żerowych i rozrodczych.
Popularnym narzędziem tego typu były wiersze – podłużne, stożkowate kosze wykonywane z wikliny lub trzciny. Ustawiano je w ciągu, tworząc rząd kilku lub kilkunastu pułapek na odcinku kilkunastu metrów. Ryby wchodziły do wnętrza przez wąskie, lejkowate otwory, a następnie miały trudności z wydostaniem się wskutek konstrukcji zapadkowej przeplecenia. Tego typu narzędzia pozwalały na selektywny połów gatunków przemieszczających się w wąskich korytach, takich jak karaś, płoć czy lin, choć w zależności od lokalizacji i pory roku w pułapkach pojawiać się mogły również sandacze i szczupaki młodociane.
Inną ciekawą formą pułapek były gardziele – konstrukcje przypominające odpowiednio uformowany odcinek sieci lub sztywniejszej osnowy z włókien roślinnych, zakończony stożkowatą komorą. Umieszczano je między palikami w poprzek przepływu wody, często w miejscach gdzie nurt przyspiesza i tworzy rodzaj leja hydrodynamicznego. W ten sposób ryby niejako same trafiały w zwężający się odcinek, po czym wchodziły do komory odłowni. Ustawienie gardzieli wymagało dużej znajomości lokalnych warunków hydrologicznych, dlatego ich konstrukcja i rozmieszczenie często stanowiły pilnie strzeżoną tajemnicę rodzin rybackich.
Sieci skrzelowe, wontony i kombinacje sieciowe
Spośród narzędzi ruchomych, w delcie szczególnie rozpowszechnione były sieci skrzelowe, których funkcjonowanie opiera się na zatrzymywaniu ryb za skrzela w oczkach odpowiedniej wielkości. Wyrabiano je pierwotnie z włókien roślinnych – lnianych lub konopnych – które wymagały regularnego czyszczenia, suszenia i naprawy. Z czasem zastąpiono je tworzywami sztucznymi, lecz sama logika rozmieszczenia sieci i tradycyjne nazwy ich typów pozostały w użyciu.
Rybacy w delcie stosowali różne układy: pojedyncze sieci jednostronne, podwójne ściany sieciowe oraz specjalne kombinacje przypominające współczesne wontony. Tworzono rozległe zasieki na jeziorach i rozlewiskach, wykorzystując znajomość tras migracji stad. Szczególnie istotne były okresy jesienne i wiosenne, kiedy ryby przemieszczały się między głównymi nurtami a obszarami rozrodu. Odpowiednie dobranie wielkości oczek pozwalało na pewien poziom selektywności – mniejsze osobniki mogły się wydostać, podczas gdy połów koncentrował się na rybach dorosłych. W praktyce jednak efektywność technik sieciowych była tak duża, że w historii regionu wielokrotnie dochodziło do nadmiernej eksploatacji niektórych gatunków.
W niektórych rejonach delty stosowano także kombinacje sieci skrzelowych z narzutami dennymi oraz pływającymi płotkami z trzciny. Taki system tworzył swego rodzaju labirynt, w którym ryby traciły orientację, co zwiększało skuteczność odłowu. Rybacy musieli jednak uwzględniać zmienność poziomu wód, aby narzędzia nie zostały uszkodzone przez nagłe wezbrania lub dryfujące z nurtem kłody i kępy roślinności. Regularne prace konserwacyjne – łatanie oczek, wzmacnianie linek, wymiana palików – były nieodłączną częścią sekwencji czynności rybaka.
Połowy aktywne: niewody, ciągnione sieci i połów z łodzi
Obok narzędzi stacjonarnych i sieci zastawnych, istotną rolę w tradycyjnym rybactwie delty odgrywały techniki aktywne, wymagające współdziałania kilku osób oraz dobrej koordynacji ruchów. Najbardziej znanym przykładem jest niewód, czyli rozległa sieć ciągniona, którą rozstawiano łodzią w formie szerokiego łuku, a następnie ściągano ku brzegowi lub ku centralnemu punktowi odłowni. W okresie, gdy jeziora i rozlewiska osiągały stosunkowo stabilny poziom wody, organizowano specjalne wyprawy niewodowe, angażujące całą społeczność rybacką danej wsi.
Technika niewodowa wymagała precyzyjnego planowania. Trzeba było znać topografię dna, miejsca zatorów roślinnych, głębokość i kierunki prądów. Równocześnie należało uwzględnić sezonowe zachowania ryb – ich skłonność do skupiania się w ławice, preferencje termiczne i tlenowe. Rybacy delty potrafili określić najlepszą porę dnia na połów niewodem, obserwując drobne zmiany w kolorze wody, ruchach powierzchni czy obecności ptactwa wodnego. W efekcie technika ta stała się symbolem wspólnotowego wymiaru rybactwa: wymagała pracy zespołowej i dzielenia się pożytkami, ale też budowała lokalne hierarchie, w których doświadczeni kierujący połowem cieszyli się znacznym autorytetem.
Inną formą połowu aktywnego były sieci ciągnione z łodzi. Stosowano je na węższych odnogach rzeki oraz w kanałach, gdzie nie było warunków do klasycznego użycia niewodu. Dwie lub więcej łodzi rozstawiało sieć w poprzek koryta, stopniowo przesuwając się razem z nurtem. Manewrowanie w ciasnych, porośniętych trzciną przejściach wymagało dużej wprawy i znajomości lokalnych przeszkód, zatem umiejętność ta stanowiła ważny element praktycznego wykształcenia rybaka.
Rzadziej spotykane techniki: włoki, podrywki, harpuny i połowy pod lodem
W mniejszej skali stosowano włoki denne – narzędzia podobne do małych trałów, ciągnięte ręcznie lub za pomocą dwóch łodzi po dnie płytkich zatok jeziornych. Ich użycie wiązało się jednak z ryzykiem uszkodzenia delikatnych siedlisk, dlatego w wielu miejscach było ograniczane zwyczajem lokalnym lub przepisami narzuconymi z zewnątrz. Mimo to włoki pozostawały praktycznym narzędziem do odłowu gatunków przydennych, w tym karasi, linów i młodych osobników gatunków drapieżnych, które chętnie żerowały przy dnie wśród roślinności.
Uzupełnieniem metod sieciowych były drobne narzędzia indywidualne, takie jak podrywki – małe, kwadratowe sieci rozpięte na ramie, opuszczane na niewielką głębokość. Tymi prostymi narzędziami łowiono przeważnie ryby drobne, przeznaczone na przynętę lub na własną konsumpcję, ale także narybek niektórych gatunków, wykorzystywany do zarybień stawów czy lagun. Wykorzystywanie podrywek miało również wymiar edukacyjny: uczyły się na nich dzieci rybaków, poznając przy okazji podstawy biologii ryb i dynamiki wody.
Bardziej wyspecjalizowane techniki, takie jak połów za pomocą harpunów lub włóczni, odgrywały mniejszą rolę w rybactwie zawodowym, lecz zachowały znaczenie w kontekście tradycji i obrzędowości. Używano ich zwłaszcza podczas połowów nocnych, kiedy przy świetle lampy lub pochodni dostrzegano sylwetki ryb przy powierzchni. Takie połowy wymagały wyjątkowej zręczności, dobrego wzroku i znajomości reakcji ryb na światło, a także cichego poruszania się łodzią. W zimie natomiast sporadycznie praktykowano połów pod lodem – wiercono przeręble, pod które przeciągano małe sieci lub ustawiano drobne pułapki. Choć technika ta nie osiągnęła w delcie takiego znaczenia jak na jeziorach północnej Europy, stanowi interesujący przykład adaptacji tradycyjnego rybactwa do skrajnych warunków środowiskowych.
Kontekst historyczny, kulturowy i współczesne wyzwania
Od samowystarczalnych wspólnot do systemów koncesyjnych
Historia rybactwa w delcie Dunaju to także opowieść o zmianie modeli własności i kontroli nad zasobami wodnymi. Przez długie stulecia lokalne społeczności funkcjonowały w systemie stosunkowo dużej autonomii, opartej na zwyczajowym prawie do połowu w określonych odcinkach rzeki i jezior. Terytoria połowowe, wyznaczane tradycyjnie przez punkty orientacyjne w krajobrazie, były dziedziczone w ramach rodzin lub wspólnot wioskowych. Zasady dostępu do nich, kolejność wykorzystania oraz podział pożytków regulowały lokalne normy, uwzględniające zarówno skuteczność ekonomiczną, jak i ochronę minimalnej reprodukcji ryb.
Wraz z rozwojem państw narodowych i wzrostem znaczenia gospodarki towarowo-pieniężnej zaczęły wkraczać na ten teren systemy koncesyjne. Wprowadzano licencje połowowe, opłaty, a często także dzierżawy całych obszarów wodnych przez większe przedsiębiorstwa. Skutkowało to konfliktem między tradycyjnymi rybakami, dla których rybactwo było podstawą utrzymania i elementem tożsamości, a nowymi podmiotami nastawionymi na maksymalizację zysku. W praktyce oznaczało to presję na intensyfikację technik połowu, wydłużanie sezonu i stosowanie coraz wydajniejszych narzędzi – niekiedy kosztem tradycyjnych form, uznawanych za zbyt mało efektywne.
W okresie gospodarki planowej na części obszaru delty nastąpiła kolektywizacja rybactwa. Powstawały państwowe gospodarstwa rybackie, które wprowadzały nowoczesny sprzęt, łodzie o napędzie mechanicznym i narzędzia przemysłowe. Choć tradycyjne techniki nie zniknęły całkowicie, zostały zepchnięte na margines – stosowano je głównie na potrzeby własne, w mniejszych odnogach i wśród społeczności, którym udało się zachować częściową autonomię. Jednocześnie jednak trwał proces utraty lokalnej wiedzy: młodsze pokolenia, zachęcane do pracy w strukturach nowoczesnej gospodarki, rzadziej uczyły się dawnych metod rękodzielniczej produkcji narzędzi czy precyzyjnej obserwacji zjawisk przyrodniczych.
Tradycyjne techniki jako element dziedzictwa niematerialnego
Wraz z końcem XX wieku i rosnącą świadomością znaczenia ochrony różnorodności biologicznej oraz kulturowej, spojrzenie na tradycyjne rybactwo w delcie Dunaju zaczęło się zmieniać. Coraz częściej dostrzegano, że dawne techniki, choć mniej wydajne w ujęciu czysto ekonomicznym, mogą być znacznie bardziej zrównoważone ekologicznie. Narzędzia z naturalnych materiałów, o ograniczonej skali i zasięgu, wywierają zazwyczaj mniejszą presję na ekosystem niż sprzęt przemysłowy, a także pozwalają na precyzyjniejsze dostosowanie się do lokalnych warunków hydrologicznych.
Organizacje zajmujące się ochroną przyrody i dziedzictwa kulturowego zaczęły dokumentować tradycyjne techniki: nagrywano wywiady z najstarszymi rybakami, fotografowano narzędzia, opisywano lokalne nazwy i przysłowia związane z połowem. W niektórych miejscowościach powstały małe muzea rybactwa, prezentujące łodzie, sieci, wiersze i inne pułapki, a także rekonstrukcje warsztatów do ich wytwarzania. Często łączono to z promocją turystyki kulturowej i ekoturystyki, w ramach której turyści mogą uczestniczyć w pokazach tradycyjnych połowów lub rejsach łodziami o dawnej konstrukcji.
Tradycyjne techniki połowu zaczęto również traktować jako część niematerialnego dziedzictwa kulturowego, na równi z językiem, lokalną kuchnią czy obrzędami religijnymi. Umiejętność splecenia sieci, wyplecenia koszy-pułapek z trzciny, odczytania zmian pogody z zachowania ptaków i kształtu fal – wszystko to stało się przedmiotem zainteresowania etnografów, antropologów i historyków rybactwa. W tej perspektywie rybacy delty są nosicielami unikalnej wiedzy praktycznej, pozwalającej zrozumieć, w jaki sposób człowiek potrafił przez wieki wykorzystywać obfitość natury, nie doprowadzając do jej skrajnego zubożenia.
Ekologiczne wyzwania i przyszłość tradycyjnego rybactwa
Współczesne rybactwo delty stoi przed licznymi wyzwaniami wynikającymi z przekształceń środowiskowych. Regulacja biegu Dunaju, budowa tam i wałów przeciwpowodziowych, melioracje oraz zanieczyszczenie wód rolniczymi i przemysłowymi ściekami zmieniły naturalny rytm ekosystemu. Spadek przejrzystości wody, zaburzenia migracji ryb, utrata terenów rozrodczych – wszystko to wpływa na zmniejszanie się zasobów, na których opierało się tradycyjne rybactwo. Dodatkowym obciążeniem jest presja kłusownictwa, szczególnie w odniesieniu do cenniejszych gatunków, takich jak sandacz, szczupak czy sum.
Na te wyzwania nakładają się zmiany społeczno-ekonomiczne. Młode pokolenia mieszkańców delty coraz częściej migrują do miast, poszukując bardziej stabilnych źródeł utrzymania. Zawód rybaka, niegdyś prestiżowy w lokalnej hierarchii, dziś bywa postrzegany jako trudny, niepewny i źle wynagradzany. To z kolei prowadzi do zanikania umiejętności związanych z wytwarzaniem i użyciem tradycyjnych narzędzi. W wielu wsiach pozostało już tylko kilku starszych rybaków, którzy potrafią samodzielnie wykonać wiersz czy gardziel z naturalnych materiałów, pamiętają dawne nazwy miejsc połowu i zasady sezonowej rotacji łowisk.
Jednocześnie pojawiają się jednak inicjatywy próbujące łączyć ochronę przyrody z odrodzeniem form tradycyjnych. W niektórych rejonach delty wdraża się programy zrównoważonego rybactwa, w których premiuje się stosowanie mniej inwazyjnych narzędzi, kontroluje intensywność połowów, a także wprowadza okresy całkowitej ochrony kluczowych obszarów tarłowych. Tradycyjne techniki, takie jak drobne pułapki stacjonarne czy ograniczone terytorialnie sieci skrzelowe, mogą stać się tu cennym punktem odniesienia, inspirując nowe rozwiązania kompromisowe między wymaganiami ochrony ekosystemu a potrzebami społeczności lokalnych.
Ciekawym kierunkiem jest również rozwój edukacji przyrodniczej i kulturowej, w której rybacy występują jako przewodnicy i nauczyciele. Pokazy tradycyjnych połowów, warsztaty plecenia sieci, opowieści o dawnych sezonach obfitości i głodu pełnią funkcję nie tylko atrakcji turystycznych, ale też narzędzi budowania świadomości ekologicznej. Dostrzega się, że bez zachowania lokalnej wiedzy praktycznej znacznie trudniej będzie zarządzać tak złożonym ekosystemem jak delta Dunaju w sposób uwzględniający zmiany klimatyczne, potrzeby migracji ryb i interesy ludzi.
Znaczenie delty Dunaju w historii rybactwa europejskiego
Delta Dunaju zajmuje szczególne miejsce w historii rybactwa Europy nie tylko ze względu na swoją wielkość i produktywność, ale również dzięki długotrwałości ciągłości tradycji. Już w czasach starożytnych wspominano o obfitości ryb w dolnym biegu Dunaju i w jego ujściu do Morza Czarnego. W okresie średniowiecza i nowożytności region ten był ważnym dostawcą ryb solonych i wędzonych na rynki miejskie, co wpłynęło na rozwój wyspecjalizowanych technik konserwacji, przechowywania i transportu. Wspomnienia podróżników, zapisy podatkowe oraz dokumenty administracyjne stanowią dziś cenne źródła do odtwarzania dawnych realiów gospodarczych i społecznych rybactwa w delcie.
Dla historyków rybactwa delta jest też rodzajem laboratorium, w którym można obserwować, jak różne czynniki – od zmian środowiskowych po polityczne – wpływają na kształtowanie się i zanikanie określonych technik. Porównując tradycje delty z innymi obszarami rzecznymi i jeziornymi Europy, dostrzega się zarówno uniwersalne wzorce (np. wykorzystanie sieci skrzelowych czy pułapek koszowych), jak i lokalne innowacje wynikające z niezwykłej złożoności hydrologicznej tego regionu. Wiedza ta pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego niektóre techniki przetrwały dłużej, a inne zostały porzucone wraz z pojawieniem się nowych materiałów, przepisów i rynków zbytu.
Współcześnie delta Dunaju, uznana za rezerwat biosfery i obszar o wyjątkowej wartości przyrodniczej, staje się także miejscem, w którym łączy się ochrona zasobów naturalnych z refleksją nad dziedzictwem kulturowym. Tradycyjne techniki połowu wciąż są praktykowane, choć na mniejszą skalę, i stają się przedmiotem dyskusji nad tym, jak pogodzić potrzeby ekosystemu, interesy rybaków i oczekiwania szerszego społeczeństwa. Historia rybactwa delty Dunaju, w której proste narzędzia z drewna i trzciny współistnieją z nowoczesnymi regulacjami i globalnymi rynkami, stanowi ważną lekcję o granicach eksploatacji zasobów wodnych i konieczności szukania równowagi między tradycją a zmianą.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Jakie gatunki ryb odgrywały największą rolę w tradycyjnym rybactwie delty Dunaju?
W tradycyjnym rybactwie delty szczególnie ważne były gatunki karpiowate, takie jak karp, karaś, lin i płoć, ponieważ licznie zasiedlały płytkie, zarośnięte rozlewiska oraz jeziora lagunowe. Istotne znaczenie miały również gatunki drapieżne – szczupak, sandacz, sum – cenione zarówno ze względów kulinarnych, jak i handlowych. Dodatkowo wielką rolę historycznie odgrywały różne gatunki jesiotrów, migrujących z Morza Czarnego w górę Dunaju na tarło; ich połowy wiązały się z wysokimi zyskami, ale przyczyniły się też do późniejszego spadku liczebności tych ryb, co dziś wymaga działań ochronnych.
W jaki sposób tradycyjni rybacy dostosowywali techniki do sezonowych zmian poziomu wody?
Sezonowe wahania poziomu wód były jednym z kluczowych czynników kształtujących techniki połowu w delcie. W okresach wysokiej wody, gdy rozlewiska sięgały daleko w głąb trzcinowisk, rybacy korzystali głównie z pułapek stacjonarnych i sieci niewodowych, wykorzystując migracje ryb na tereny żerowania i tarła. Gdy poziom wody opadał, przenoszono się na główne odnogi i głębsze jeziora, stosując sieci skrzelowe, kombinacje płotków i pułapek, a także połów z łodzi ciągnionymi sieciami. Wiedza o tym, kiedy i gdzie dane techniki są skuteczne, przekazywana była ustnie i wymagała wieloletniej obserwacji lokalnych warunków hydrologicznych.
Czy tradycyjne techniki połowu są obecnie uważane za bardziej przyjazne dla środowiska?
Wiele tradycyjnych technik delty Dunaju jest dziś postrzeganych jako względnie bardziej przyjaznych dla środowiska niż metody przemysłowe. Używanie narzędzi z naturalnych materiałów oznacza brak trwałych odpadów, takich jak porzucone sieci syntetyczne, które mogą latami stanowić pułapkę dla fauny wodnej. Niewielka skala połowów, ograniczona zasięgiem indywidualnych łodzi i dostępnością siły ludzkiej, sprawia, że presja na zasoby jest z natury umiarkowana. Jednocześnie tradycyjne praktyki opierały się na obserwacji przyrody – rybacy rozpoznawali sygnały nadmiernej eksploatacji i często wprowadzali zwyczajowe ograniczenia. Nie oznacza to, że dawne metody były całkowicie bez wpływu na środowisko, ale ich oddziaływanie bywało lepiej zharmonizowane z naturalną dynamiką ekosystemu.
Jakie czynniki najbardziej zagrażają dziś kontynuacji tradycyjnego rybactwa w delcie?
Najpoważniejszym zagrożeniem jest połączenie zmian środowiskowych z procesami społeczno-ekonomicznymi. Regulacja rzeki, zanieczyszczenia i utrata terenów zalewowych ograniczają zasoby ryb, na których opiera się tradycyjne rybactwo. Równocześnie młodzi ludzie odchodzą od zawodu rybaka, szukając stabilniejszego dochodu, co prowadzi do przerwania ciągłości przekazywania wiedzy i umiejętności. Dodatkowe wyzwanie stanowią nielegalne połowy przy użyciu destrukcyjnych metod, które podważają opłacalność zrównoważonych technik. Bez odpowiedniego wsparcia instytucjonalnego, edukacyjnego i ekonomicznego istnieje ryzyko, że wiele cennych praktyk i narzędzi zaniknie, pozostając jedynie w dokumentacji naukowej, a nie w żywej tradycji lokalnych społeczności.













