Łowienie okoni w zatopionych krzakach to jedna z najbardziej emocjonujących i skutecznych metod połowu tej ryby. Gęsta, podwodna roślinność i powalone do wody drzewa tworzą idealne kryjówki dla okoni, ale jednocześnie stanowią spore wyzwanie dla wędkarza. Odpowiedni dobór sprzętu, przynęt oraz techniki prowadzenia decydują tu o sukcesie, a każdy błąd grozi zaczepem i utratą zestawu. Poniższy poradnik pokazuje, jak wykorzystać ten potencjał łowiska i w bezpieczny sposób dobrać się do największych garbusów.
Dlaczego okoń tak lubi zatopione krzaki
Struktury podwodne – takie jak zatopione krzaki, powalone drzewa, gałęzie, karcze czy resztki trzcin – działają na okonia jak magnes. Tworzą one naturalne miejsce odpoczynku, zasadzki i schronienie przed większymi drapieżnikami. Okoń, jako typowy drapieżnik stadny, lubi mieć za plecami twardą osłonę i atakować z zasadzki. Dlatego właśnie tak chętnie wybiera każde załamanie dna, korzeń, kępę roślin czy pojedynczą zatopioną gałąź.
W zatopionych krzakach gromadzi się mnóstwo drobnicy: ukleje, płotki, kiełbie oraz narybek innych gatunków. Dodatkowo swoje schronienie znajdują tam owady wodne, pijawki i małe skorupiaki, którymi żywią się mniejsze ryby. Okoń podąża za pokarmem, dzięki czemu skupiska krzaków działają jak naturalne stołówki. Dla wędkarza oznacza to, że jeśli uda się zlokalizować właściwe zarośla, można liczyć nie tylko na pojedyncze brania, ale często na serię ataków.
Ważnym aspektem jest także zmiana warunków świetlnych i tlenowych w takich miejscach. Gęste gałęzie tłumią światło, tworząc półmrok, który sprzyja drapieżnikom. W upalne dni woda wśród zatopionych krzaków bywa minimalnie chłodniejsza, a ruch fal i wiatr często natleniają ją lepiej niż otwarta przestrzeń. To kolejny powód, dla którego duże **stada** okoni uwielbiają trzymać się właśnie takich rewirów.
Zrozumienie tych zależności pozwala lepiej planować łowienie. Jeśli wiemy, że okoń poluje z zasadzki, możemy dobrać taką technikę, by przynęta jak najdłużej znajdowała się blisko struktury, ale jednocześnie nie klinowała się w zaczepach. To właśnie sztuka kompromisu między agresywnym obławianiem kryjówki a ochroną naszego zestawu decyduje o tym, czy dana miejscówka będzie dla nas eldorado, czy koszmarem pełnym zerwanych przynęt.
Sprzęt do łowienia okoni w zatopionych krzakach
Dobór wędziska i kołowrotka
Do łowienia w mocno zarośniętych miejscach najlepiej sprawdza się wędzisko o szybkiej akcji, ale z wyraźnie pracującą szczytówką. Pozwala to dobrze kontrolować przynętę i wyczuwać delikatne brania, a jednocześnie daje zapas mocy do wyciągnięcia ryby z plątaniny gałęzi. Optymalna długość kija do łowienia z brzegu w zatopionych krzakach to około 2,20–2,40 m, natomiast z łodzi często wygodniej łowi się krótszym kijem rzędu 1,90–2,10 m.
Przydatne jest wędzisko oznaczone jako **ultralight** lub **light**, z ciężarem wyrzutowym najczęściej w przedziale 1–10 g albo 3–14 g, w zależności od stosowanych przynęt. Ważne jednak, by blank był dynamiczny i szybki. W wolniejszych, kluchowatych kijach trudniej błyskawicznie podnieść przynętę ponad zaczep czy mocno zaciąć rybę, zanim wplącze się w gałęzie.
Kołowrotek powinien być lekki, dobrze wyważony względem wędziska i wyposażony w precyzyjny hamulec. Okoń nie jest gigantycznie silny, ale w zwarciu z gałęziami każdy skok ryby może przechylić szalę na korzyść zaczepu. Kołowrotek w rozmiarze 1000–2500 z płynną pracą, mocną osią i dobrym nawojem linki to rozsądny wybór. Nie ma sensu przewymiarowywać sprzętu – liczy się ergonomia, płynność oraz kontrola nad przynętą.
Plecionka czy żyłka – co lepsze w krzakach
W zatopionych krzakach wybór między żyłką a **plecionką** nabiera szczególnego znaczenia. Plecionka zapewnia doskonałe przenoszenie brań i pełną kontrolę nad przynętą, co jest nieocenione, gdy chcemy prowadzić ją kilka centymetrów nad gałęziami. Daje również lepszą szansę na uwolnienie przynęty z zaczepu poprzez „strzelanie” kijem lub mocne szarpnięcie. Minusem jest mniejsza odporność na przetarcia o ostre gałęzie i znacznie mniejsza rozciągliwość – każdy błąd w hamulcu od razu skutkuje ryzykiem spięcia ryby.
Żyłka natomiast lepiej radzi sobie z przetarciami, łagodniej amortyzuje zrywy ryby i bywa bardziej „wybaczająca”. W gęstych krzakach jej rozciągliwość może jednak przeszkadzać w szybkim zacięciu i precyzyjnym wyczuciu, czy mamy do czynienia z braniem, czy już z zaczepem. Dlatego wielu doświadczonych wędkarzy łączy zalety obu rozwiązań, stosując cienką, mocną plecionkę jako linkę główną oraz przypon z nieco grubszej żyłki lub fluorocarbonu o długości 50–100 cm.
Takie połączenie zwiększa skuteczność w zacinaniu, a jednocześnie przypon stanowi bufor na przetarcia i poprawia prezentację przynęty. Dodatkowo, w razie mocnego zaczepu zazwyczaj pęka sam przypon, a nie plecionka, co chroni droższy odcinek linki głównej i pozwala zachować większą część zestawu.
Haki, główki i systemy antyzaczepowe
W zatopionych krzakach klasyczne uzbrojenie przynęty nie zawsze się sprawdza. Otwarte kotwice i duże haki lubią zatrzymywać się na każdej gałęzi. Warto więc sięgnąć po rozwiązania **antyzaczepowe**, dzięki którym można śmielej obławiać najtrudniejsze kąty. Jednym z najpopularniejszych jest stosowanie haków typu offset w połączeniu z przynętami gumowymi. Gumka jest na takim haku zbrojona w sposób półukryty, co znacząco ogranicza liczbę zaczepów, a mimo to pozwala skutecznie zacinać ryby.
Dobrym rozwiązaniem są również specjalne główki jigowe z drucianą osłoną grotu lub elastycznymi „wąsami”, które odsuwają roślinność od haka. Przy łowieniu wśród krzaków przydają się też lekkie czeburaszki i główki o kształcie spłaszczonym, mniej podatne na klinowanie się pomiędzy gałęziami. Kluczem jest dobór takiej gramatury, by przynęta nie tonęła jak kamień w dół, tylko mogła swobodnie prześlizgiwać się nad dnem i przez strukturę, dając rybie czas na atak.
Szczególnie w miejscach, gdzie dno usłane jest grubymi gałęziami, warto testować różne kształty obciążenia, a nawet lekkie zestawy bezzacięciowe, znane z metody bassowej. Dzięki temu można dosłownie „przeczesywać” krzaki bez ciągłego urywania zestawów, co przekłada się zarówno na komfort łowienia, jak i na lepsze wyniki.
Przynęty skuteczne w krzakach
W zatopionych krzakach najlepiej sprawdzają się przynęty, które można prowadzić wolno, precyzyjnie i z dobrą kontrolą. Klasyką są miękkie **przynęty** gumowe: jaskółki, rippery, twistery, oraz wszelkie imitacje owadów i larw. Dzięki miękkiej pracy i możliwości różnorodnego zbrojenia, takie gumy pozwalają imitować naturalne ofiary okonia, które kręcą się wśród gałęzi – od małych rybek po larwy ważek.
Bardzo dobrze spisują się również niewielkie obrotówki i woblery pływające lub płytko nurkujące. Szczególnie interesująco wyglądają woblery o agresywnej, drobnej pracy, które można prowadzić tuż nad wierzchołkami krzaków, przerywając ruch lekkimi podszarpnięciami. W momencie zatrzymania taki wobler często zaczyna się unosić, co prowokuje okonie do ataku. W gęstych strukturach warto stawiać na modele z jedną, dobrze osłoniętą kotwicą, aby zmniejszyć ryzyko zaczepów.
Ciekawym rozwiązaniem są także niewielkie przynęty powierzchniowe lub pracujące tuż pod lustrem wody, szczególnie w godzinach porannych i wieczornych, kiedy okoń wychodzi wyżej w toni. Skuteczne bywają też mikro-jigi z piórami lub sierścią, o delikatnej, „żywej” pracy. Niezależnie od wyboru, kluczowe są naturalne, dobrze skomponowane kolory: odcienie zielonkawe, perłowe, brązy i delikatne srebra, czasem przełamane kropką fluorescencyjną lub czerwonym akcentem, który imituje ranę lub krwawiący fragment ofiary.
Taktyka i techniki łowienia wśród zatopionych krzaków
Lokalizacja miejscówki – jak szukać krzaków
Znalezienie właściwych krzaków to połowa sukcesu. Nie każde powalone drzewo czy zarośla będą trzymały rybę, a czasem okoń reaguje tylko na konkretny fragment struktury. W pierwszej kolejności warto obserwować powierzchnię wody: zmarszczki, „pęknięcia” fali, wystające gałązki czy różnice w barwie wody często wskazują, gdzie znajdują się zatopione przeszkody. W przejrzystych jeziorach, przy spokojnej pogodzie, często można gołym okiem wypatrzyć ciemne plamy gałęzi pod powierzchnią.
Na rzekach zatopione krzaki zdradza zmiana prądu: delikatne zawirowania, cofki, nagłe spowolnienie nurtu za zakrętem lub przy brzegu. Okoń lubi takie miejsca, bo prąd zrzuca mu pod nos pokarm, a jednocześnie zapewnia komfortową kryjówkę. Pomocne bywa także użycie echosondy – nawet proste urządzenie pokaże nam charakter dna, gęstość roślinności i większe przeszkody. Dzięki temu można wstępnie „narysować” sobie w głowie mapę łowiska, zanim w ogóle zarzucimy przynętę.
Gdy już odnajdziemy obiecujące krzaki, warto je systematycznie obławiać z różnych kątów. Okoń często stoi na zawietrznej stronie krzaków, od strony głębszej wody albo tuż przy najgrubszym pniu. Dlatego zmiana kąta rzutu, nawet o kilkanaście stopni, potrafi zdecydować, czy przynęta przejdzie przed nosem ryby. Czasem wystarczy zrobić jeden rzut bliżej pnia lub minimalnie głębiej, by nagle doczekać się potężnego uderzenia.
Technika prowadzenia przynęty nad gałęziami
Podstawą w łowieniu okoni w krzakach jest utrzymanie przynęty jak najbliżej struktury, ale bez ciągłego wieszania się na gałęziach. Najprostsza technika to klasyczne opadanie z kontrolą: po wyrzucie liczymy czas, aż przynęta zbliży się do dna, po czym zaczynamy bardzo powolne prowadzenie, z krótkimi podbiciami szczytówki. Każde podbicie unosi przynętę nad gałęziami, a w fazie opadu przynęta leniwie „siada” pomiędzy konarami, imitując osłabioną rybkę.
Ważne, by przez cały czas utrzymywać kontakt z przynętą – lekko napiętą linkę i minimalnie opuszczoną szczytówkę. Przy najmniejszym podejrzeniu zaczepu warto delikatnie unieść wędzisko, a dopiero potem nawinąć luz. Zbyt agresywne podciągnięcie kołowrotkiem często wbija hak w gałąź. Z kolei delikatne „pompowanie” kijem pozwala przynęcie prześlizgnąć się nad przeszkodą.
W miejscach szczególnie trudnych, gdzie gałęzie tworzą gęstą ścianę, skuteczna bywa technika „wiszenia” przynęty. Rzucamy nieco za strukturę lub w jej głąb, pozwalamy przynęcie lekko opaść, po czym prowadzimy ją niemal w miejscu, wykonując drobne ruchy szczytówką i minimalnie zwijając linkę. Taka „tańcząca” przynęta przez kilka czy kilkanaście sekund pozostaje w polu widzenia ryb, co często kończy się widowiskowym atakiem.
Moment zacięcia i hol w zaczepach
Okoń potrafi brać na dwa skrajnie różne sposoby: albo uderza w przynętę agresywnie, z wyraźnym „tąpnięciem” na kiju, albo jedynie delikatnie ją zasysa, co na szczytówce widać jako ledwo wyczuwalne przyhamowanie. W krzakach każde takie przyhamowanie należy traktować poważnie. Krótkie, zdecydowane zacięcie jest tu kluczowe, bo chwila zwłoki pozwala rybie zawinąć w gałęzie i zamienić się w kolejny zaczep.
Po skutecznym zacięciu musimy jak najszybciej oderwać okonia od struktury. Kilka pierwszych obrotów kołowrotka ma ogromne znaczenie – chodzi o to, by ryba znalazła się w czystszej wodzie, zanim zdąży się „opamiętać”. W tej fazie przydaje się mocniejszy kij i odpowiednio ustawiony hamulec, który nie pozwoli rybie zrobić długiego odjazdu w głąb krzaków.
Jeśli mimo wszystko okoń wplącze się w gałęzie, warto zachować spokój. Często pomaga zmiana kąta uciągu – przejście kilka kroków w bok, jeśli łowimy z brzegu, albo lekkie przestawienie łodzi. Napięcie linki należy kontrolować – zbyt mocne szarpnięcia mogą rozerwać pysk ryby lub trwale zaklinować przynętę. Delikatne „kołysanie” kijem, połączone z krótkimi odpuszczeniami i dociągnięciami linki, często uwalnia zarówno okonia, jak i zestaw.
Kiedy łowić – pory dnia i warunki
Zatopione krzaki są atrakcyjne dla okoni praktycznie przez cały dzień, ale najlepsze efekty zazwyczaj osiąga się o świcie i tuż przed zmierzchem. W tych porach doby drobnica jest najbardziej aktywna, a z nią zwiększa się też żerowanie drapieżników. W pogodny, upalny dzień okonie często schodzą głębiej w strukturę, korzystając z cienia i chłodniejszej wody pomiędzy gałęziami. Wtedy warto prowadzić przynętę bliżej dna i nieco wolniej.
W dni pochmurne i przy lekkim wietrze okoń chętniej opuszcza sam środek krzaków i patroluje ich obrzeża. Wtedy świetnie sprawdzają się przynęty prowadzone równolegle do struktury, tuż przy granicy czystej wody. Po deszczu, gdy woda jest lekko zmącona, przynęty o wyraźniejszej pracy i z dodatkiem zapachu mogą dać przewagę, bo ryby bardziej polegają na linii bocznej niż na wzroku.
W okresie późnej jesieni i wczesnej wiosny zatopione krzaki często są miejscem gromadzenia się drobnicy, szukającej choć odrobiny stabilniejszej temperatury oraz schronienia przed falami. Okoń wtedy potrafi stać głębiej – kluczowe jest znalezienie struktury położonej w pobliżu rynny lub znacznego spadu dna. Takie miejsca potrafią regularnie oddawać większe, grubiej zbudowane okonie, które rzadko wychodzą na zupełnie otwartą wodę.
Dodatkowe wskazówki i ciekawostki związane z łowieniem okoni w krzakach
Bezpieczeństwo i etyka nad wodą
Wędkowanie wśród zatopionych krzaków, szczególnie z łodzi lub belly boata, wymaga zwrócenia uwagi na bezpieczeństwo. Gałęzie wystające ponad lustro wody mogą zahaczyć o linkę, kapelusz czy nawet o wędzisko podczas holu większej ryby. Warto mieć na sobie kamizelkę asekuracyjną i unikać gwałtownych ruchów w ciasnych miejscach. Dobrze jest także pamiętać o okularach polaryzacyjnych – chronią wzrok przed ostrymi promieniami słońca oraz ewentualnym „odskokiem” przynęty, gdy uda się ją uwolnić z zaczepu.
Nie mniej ważna jest etyka. Zatopione krzaki często są naturalnymi miejscami tarła wielu gatunków ryb. W okresach ochronnych, kiedy dany gatunek przebywa na gniazdach, warto ograniczyć intensywne penetrowanie tych struktur lub wręcz przenieść się na inne typy łowisk. Szacunek do wody i do ryb przekłada się na przyszłe sezony – pozostawiając w spokoju tarliska, dbamy o to, by za kilka lat okoni było jeszcze więcej.
Obserwacja zachowania okoni
Łowiąc regularnie w tych samych krzakach, można zauważyć pewne powtarzające się schematy w zachowaniu okoni. Często stanowiska dzielą między sobą wielkość ryb – mniejsze osobniki trzymają się bliżej powierzchni albo na skraju struktury, podczas gdy większe okazy kryją się głębiej, w gęstwinie gałęzi. Zdarza się, że po złowieniu kilku małych okonków z zewnętrznych partii krzaków, warto „wgryźć się” cięższą przynętą w środek zarośli, by dobrać się do prawdziwego rekordzisty.
Innym ciekawym zjawiskiem jest poruszanie się stada okoni wzdłuż linii brzegowej. Niektóre zgrupowania ryb regularnie patrolują kilka podobnych struktur – na przykład trzy skupiska krzaków oddalone od siebie o kilkadziesiąt metrów. Jeśli po kilkunastu minutach intensywnego obławiania nie notujemy brań, warto przenieść się do kolejnej grupy krzaków, a potem po jakimś czasie wrócić na pierwsze miejsce. Nierzadko okazuje się, że stado właśnie tam wróciło i nagle zaczynają się brania, mimo że wcześniej było całkowicie pusto.
Dopasowanie koloru i rozmiaru przynęt
W zatopionych krzakach kolor i wielkość przynęty mają szczególne znaczenie, bo ryba często widzi ją tylko przez ułamek sekundy pomiędzy gałęziami. Zbyt jaskrawy, nienaturalny odcień może spłoszyć ostrożniejsze sztuki, z kolei zbyt stonowany bywa niezauważalny w mętnej wodzie lub w półmroku panującym pod koronami krzaków. Dobrą praktyką jest rozpoczęcie łowienia od naturalnych barw, takich jak oliwka, perła, srebro czy delikatny brąz, a dopiero przy braku reakcji przechodzenie do kombinacji z dodatkiem żółci, pomarańczu lub fluorescencji.
Rozmiar przynęty dopasowujemy do wielkości potencjalnego pokarmu. Jeśli w krzakach obserwujemy drobną ukleję lub narybek, lepiej sprawdzą się gumki 3–5 cm i małe woblery. Jeżeli jednak w wodzie widać spore płotki albo jazgarze, można śmiało sięgnąć po przynęty 7–8 cm. Wbrew pozorom duży okoń rzadko męczy się pogonią za mikrusem – częściej wybiera ofiarę, która przy jednym ataku da mu więcej energii. Eksperymentowanie z rozmiarami przynęt to często klucz do selekcji większych osobników.
Sprytne triki ograniczające zaczepy
Łowiąc w gęstych strukturach, prędzej czy później trafimy na sytuację, w której zaczepy zaczną irytować. Warto wtedy sięgnąć po kilka sprytnych trików. Po pierwsze, można lekko „podciąć” kotwicę w woblerach, odginając minimalnie groty do środka. Zmniejsza to agresywność chwytania wszystkiego, co spotka na drodze, a nadal pozwala pewnie trzymać rybę po zacięciu. Po drugie, przy stosowaniu przynęt gumowych z otwartym hakiem, dobrze jest używać haków o nieco mniejszym rozwarciu, które mniej wystają poza zarys przynęty.
Interesującą sztuczką jest także stosowanie przyponu z lekko sztywniejszego materiału (np. grubszy fluorocarbon). Taki przypon potrafi „odsunąć” przynętę o centymetr czy dwa od gałęzi, ograniczając liczbę przypadkowych zahaczeń. Wreszcie warto pamiętać, że najwięcej zaczepów powstaje przy niekontrolowanym opadzie – jeśli po rzucie utrzymamy lekko napiętą linkę i będziemy kontrolować każdy centymetr drogi przynęty, liczba urwanych zestawów potrafi zmaleć nawet o połowę.
Notatki, mapki i pamięć łowiska
Łowienie w zatopionych krzakach ma jeszcze jedną specyfikę – ukształtowanie dna i rozmieszczenie gałęzi często są powtarzalne w czasie, a dobre miejscówki potrafią dawać ryby rok po roku. Warto więc prowadzić krótkie notatki: zapisywać, gdzie dokładnie padły brania, przy jakiej głębokości, pod jakim kątem rzutu i przy jakich warunkach pogodowych. Prosta mapka naszkicowana w notesie czy nawet w telefonie, z zaznaczonymi krzakami, spadkami dna i linią roślinności, po kilku sezonach staje się prawdziwą skarbnicą wiedzy.
Takie zapiski ułatwiają też przewidywanie zachowania okoni na nowych wodach. Wiedząc, że na jednym jeziorze największe garbusy stały zawsze przy drugim rzędzie krzaków od brzegu, na kolejnym łowisku zaczniemy poszukiwania od podobnych struktur. Wędkarstwo to nie tylko łut szczęścia, ale także systematyczne gromadzenie doświadczeń i wyciąganie wniosków – szczególnie w tak wymagającym środowisku jak zatopione krzaki.
FAQ – najczęstsze pytania o łowienie okoni w zatopionych krzakach
Czy w zatopionych krzakach lepiej sprawdza się plecionka, czy żyłka?
Plecionka daje znakomitą czułość i ułatwia kontrolę przynęty nad gałęziami, dlatego wielu wędkarzy wybiera ją jako linkę główną w krzakach. Minusem jest mniejsza odporność na przetarcia i brak rozciągliwości, co wymaga precyzyjnej pracy hamulcem. Żyłka natomiast lepiej znosi kontakt z gałęziami i amortyzuje zrywy ryby, ale utrudnia szybkie zacięcie. Najbardziej uniwersalnym rozwiązaniem jest plecionka z przyponem z grubszej żyłki lub fluorocarbonu, który przejmuje na siebie przetarcia.
Jak ograniczyć liczbę zaczepów podczas łowienia w krzakach?
Kluczem jest odpowiednie uzbrojenie przynęty i kontrola jej pracy. Warto stosować haki offsetowe, główki z drucianymi osłonami grotu oraz przynęty gumowe z częściowo ukrytym hakiem. Bardzo ważne jest też utrzymywanie lekkiego napięcia linki podczas opadu, by nie pozwolić przynęcie swobodnie „wpaść” w gałęzie. Przy woblerach można delikatnie dogiąć groty kotwicy do środka, by mniej chwytały przeszkody. Dobrą praktyką jest też obławianie struktury z różnych kątów – często zmiana kierunku prowadzenia znacząco zmniejsza ilość zaczepów.
Jak rozpoznać, że to branie okonia, a nie zaczep?
W zatopionych krzakach rozróżnienie brania od kontaktu z gałęzią bywa trudne, dlatego lepiej zaciąć o jeden raz za dużo niż przegapić okazję. Branie okonia często objawia się nagłym, krótkim przyhamowaniem przynęty, lekkim „stuknięciem” w kij albo charakterystycznym pociągnięciem w bok. Zaczep zazwyczaj daje bardziej tępy, narastający opór. Jeśli w momencie wyczucia „szarpnięcia” uda się choć minimalnie unieść przynętę lub poczuć ruch przeciwny do naszego prowadzenia, prawdopodobnie mamy do czynienia z rybą, a nie z gałęzią.
Jakie przynęty są najbardziej uniwersalne na okonia w krzakach?
Za najbardziej uniwersalne uchodzą niewielkie przynęty gumowe 4–7 cm, zbrojone na lekkich główkach jigowych lub offsetach. Pozwalają łowić zarówno przy dnie, jak i w środkowej warstwie wody, a przy odpowiedniej pracy kijem można je prowadzić niemal w miejscu. Dobrze sprawdzają się też małe obrotówki, szczególnie na obrzeżach krzaków, oraz płytko nurkujące woblery pływające, które łatwo zatrzymać nad przeszkodą. Warto mieć w pudełku kilka kolorów – od naturalnych po lekko jaskrawe, by móc dopasować się do przejrzystości wody i nastroju ryb.
Czy warto łowić w krzakach zimą lub bardzo wczesną wiosną?
Tak, choć wymaga to dopasowania taktyki. Zimą i wczesną wiosną okonie często trzymają się głębszych partii wody, ale jeśli zatopione krzaki sięgają do strefy głębszej rynny, mogą pozostać atrakcyjną miejscówką. W tym okresie ryby żerują spokojniej, więc należy prowadzić przynęty wolniej, z dłuższymi przerwami w opadzie. Sprawdzają się małe, stonowane gumki oraz delikatne jigi. Trzeba też pamiętać, że część struktur może być wtedy powiązana z miejscami tarła innych gatunków, więc warto łowić ostrożnie i nie niszczyć naturalnych kryjówek oraz gniazd.













